porno z lat 70. i media społecznościowe

„Mam obsesję na punkcie nagości i tego, co może oznaczać”.

tekst Tish Weinstock
|
06 Lipiec 2016, 4:05pm

Prace Carlotty Kohl dotyczą wszystkiego, co dziewczyńskie — od marzycielskich widoków w cukierkowych kolorach, po intymne portrety przyjaciółek. Urodziła się w Niemczech, a wychowała w Paryżu. Kreatywność odziedziczyła po rodzicach, ale dopiero po przeprowadzce na Long Island w końcu znalazła swoje powołanie na akademii sztuk pięknych. Frustrował ją kurs fotografii, ale odkryła rzeźbę i wkrótce zaczęła pracować nad serią portretów stworzonych techniką enkaustyki (wykorzystującej farby w spoiwie z wosku). Nie porzuciła jednak fotografii na dobre. Jej osobiste podejście do ludzi i dziewczęca estetyka jak ze snu sprawiły, że stała się jedną z najciekawszych fotografek młodego pokolenia — jej sesje publikowały takie magazyny, jak Jalouse i L'Officiel Paris. Badając tematy seksu, nagości i kobiecego ciała w różnych mediach, jej prace starają się obnażyć różne rodzaje kobiecych doświadczeń. Rozmawialiśmy z artystką o sile mediów społecznościowych i problemie szufladkowania jej sztuki.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Opowiedz nam coś o sobie. Gdzie dorastałaś?
Urodziłam się w Niemczech, potem przeprowadziliśmy się do Paryża. Moi rodzice martwili się, że wychowuje się wśród zbyt dużej liczby muzeów, więc przenieśliśmy się na Long Island. Uwielbiam disco, donuty, długie jamniki i aliterację.

Czy zawsze chciałaś być artystką?
Zawsze wyrażałam siebie w kreatywny sposób. Od małego bez wątpienia wiedziałam, że wybiorę taką drogę. Rodzice byli bardzo kreatywni, a sztuka zawsze odgrywała ważną rolę w mojej rodzinie.

Jakbyś opisała swoją estetykę?
Jest słodka, niewinna, seksualna, mroczna, jak Michelle Pfeiffer w „Scarface".

Czy postrzegasz swoje rzeźby i fotografie jako dwie części całości, czy może inaczej podchodzisz do każdej z tych dziedzin?
Poszłam do szkoły ze względu na fotografię i chciałam zająć się nią zawodowo. Z czasem moje prace zaczęły mnie frustrować. Czułam się od nich oderwana. Chciałam poczuć więź, odnaleźć swój głos. Enkaustyka bardzo mi w tym pomogła. Tworzenie tych obrazów to bardzo osobiste przeżycie. Jestem sama, w garażu na Long Island. Wosk jest kapryśnym medium, dlatego muszę szybko podejmować decyzje, chociaż nie mam pełnej kontroli. Wyzbywasz się jej i próbujesz ją odzyskać. Te przypływy i odpływy sprawiają, że jest ciekawie. Ciągle uczę się o tej technice czegoś nowego. Robienie czegoś własnymi rękami to bardzo oczyszczające doświadczenie. Wszystkie pociągnięcia pędzla i plamki są twoje.

Kto lub co cię inspiruje?
Rozkładówki, vintage'owa typografia, pornograficzne plakaty z lat 70., upadli idole, Erica Jong, Balthus, natura, „Historia oka" Georgesa Bataille i wypady do kina.

Jalouse

Skąd wzięło się twoje zainteresowanie kobiecą sylwetką?
Szczerze mówiąc, po prostu mnie do niej ciągnie. Jest kusząca, powabna i uwodzicielska.

Jaką rolę w twoich pracach odgrywa nagość?
Odkrywam tematy seksu, pożądania i uprzedmiotowienia. Mam obsesję na punkcie nagości i tego, co może oznaczać. Co sprawia, że coś jest aktem lub gołym zdjęciem, że coś jest niewinne lub seksualne? Uważam, że to rozumowanie jest fascynujące, od małego mnie to interesuje. Moja matka często pozowała dla Helmuta Newtona. Dorastałam wśród tych zdjęć i widziałam na nich mamę przemienioną w silną, seksualną kobietę. Dzięki temu oswoiłam się z tematem seksu i seksualności.

Feminizm stał się tematem kulturowej dyskusji, jest popularny jak nigdy dotąd. Co o tym sądzisz?
[To dzięki] mediom społecznościowym. Żaden pośrednik nie decyduje, kto tworzy gusta. Media społecznościowe dają kobietom platformę do rozmów o ich problemach, pozwalają rzeszom ludzi łączyć się ze sobą bezpośrednio. Mam przyjaciół, którzy dzięki mediom społecznościowym zbudowali kariery. To daje władzę artystom. Czyż nie tego pragniemy jako kreatywni twórcy?

A co sądzisz o tym, że feministyczna sztuka staje się trendem?
To trudne. Ludzie szufladkują mnie jako feministyczną artystkę. Tak, jestem feministką i artystką. Ale moje prace nie są z założenia feministyczne. Nie chcę zostać zaszufladkowana. Czuję, że niektórzy artyści wykorzystują feminizm, jako sposób na przyciągnięcie ludzi do swoich prac. Feminizm stał się estetyką, czymś fajnym, kuszącym. Moim zdaniem musimy uważać, żeby prawdziwe przesłanie feminizmu nie zostało rozmyte. Mimo to nowa popularność feministycznej sztuki to świetna sprawa. Zwraca uwagę na ważne sprawy i wywołuje dyskusję, a to wspieram z całego serca.

Jalouse

Co jest najdzielniejszą rzeczą, jaką mogą zrobić młodzi ludzie?
Bądźcie szczerzy. Mówcie, co wam w duszy gra. Twórzcie dla siebie, nie dla innych.

Co jest najlepsze w byciu dziewczyną w 2016 roku?
Mogę mówić tylko o swoim doświadczeniu, bo moja rzeczywistość różni się od innych. Wskazałabym możliwości. Teraz kobiety mają więcej możliwości niż kiedykolwiek w historii.

carlottakohl.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Fotografia
Carlotta Kohl
płeć