japoński dżins

Wiedzieliście, że to japoński dżins jest najpiękniejszy na świecie?

|
27 lipca 2016, 2:50pm

Nie towarzyszy mu aż taka legenda, jak jego amerykańskiemu odpowiednikowi, ale prawdziwi pasjonaci wiedzą, że to Japończycy mają reputację producentów najlepszego dżinsu na świecie. Po raz pierwszy pojawił się w tym kraju dzięki projektowanym przez Levi'sa mundurom amerykańskich żołnierzy, którzy walczyli w Japonii podczas II wojny światowej. Tym sposobem błękitny dżins zaczął reprezentować dopuszczalną formę buntu w społeczeństwie, które usiłowało odbudować się po wojennej traumie. Denim stał się przepustką do wyjścia ze strefy komfortu lat 50. i biletem dla nastolatków, dzięki któremu utożsamiali się z wyidealizowanym optymizmem Jamesa Deana, Marlona Brando czy pełnych życia, młodych amerykańskich wojskowych.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Oczywiście świat dżinsu w międzyczasie urósł do przepotężnych rozmiarów, ale jego prawdziwa historia sprowadza się do tego, jak szybko Japończycy zdołali założyć swój własny, lokalny przemysł — kombinację wielkiego popytu, cudu gospodarczego i wielowiekowego przemysłu tekstylnego, słynącego z niezwykłej dbałości o detale, co pozwoliło stworzyć bardzo cenioną „wzmocnioną krawędź".

To właśnie ten stopień zaawansowania rzemiosła dokumentuje film Devina Leishera „Weaving Shibusa", którego premiera odbędzie się 6 sierpnia w Castro Theatre, w San Francisco. Zanim obejrzycie wywołujący ciarki zwiastun, powinniście wiedzieć, że ta produkcja to wyprawa do najbardziej docenianych fabryk dżinsu w Japonii, do których reżyser miał nieograniczony dostęp i wykorzystał go, żeby wydobyć piękną opowieść od rzemieślników, stojących za krosnami. Tym sposobem oglądamy najbardziej wyrafinowanych twórców w przemyśle, a jeśli chcecie tutaj możecie się dowiedzieć więcej o filmie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Matthew Whitehouse