astrid andersen przywozi swoją kolekcję do nowego jorku

Z Astrid Andersen, pracującą w Londynie gwiazdą mody męskiej, rozmawialiśmy przed pokazem pierwszej w jej karierze kolekcji typu bespoke. Dowiedzieliśmy się wszystkiego o niespodziewanym zwrocie projektantki ku luksusowi.

tekst Emily Manning
|
13 Luty 2015, 2:09pm

Kiedy dowiedzieliśmy się, że Astrid Andersen - młoda, genialna projektantka duńskiego pochodzenia - wybiera się w tym sezonie na NYFW ze swoim bogatym w niuanse, luksusowym stylem ulicznej mody męskiej, to praktycznie kolektywnie spadliśmy z foteli. Bo ciężko nie ekscytować się taką wieścią. W czwartek 12 lutego Astrid zaprezentowała w The Standard Hotel swoją pierwszą w karierze kolekcję „bespoke" - unikalnych, nieprodukowanych seryjnie kreacji dla indywidualnych klientów. Nowa propozycja Astrid jest niewątpliwie odrobiną tego rodzaju luksusu, który projektantka dopracowuje bez przerwy odkąd jej dyplomowa kolekcja z Royal College of Art znalazła się w 2010 roku na ustach całego świata mody. Z Astrid spotkaliśmy się tuż przed tym pokazem. Rozmawialiśmy z nią o luksusie. I dowiedzieliśmy się, dlaczego mecz NBA All Star rozsadził jej wszechświat.

Jaką motywacją kierowałaś się, gdy postanowiłaś stworzyć kolekcję tego typu?
W moich kolekcjach zawsze miałam po kilka kreacji, które wydawały się bardzo „premium". Używałam w nich futra, żeby stworzyć wrażenie prawdziwego, współczesnego luksusu. Marzyłam o tym, by rozbudować ten aspekt mojej marki. I kiedy pojawiła się okazja na stworzenie, obok mojej głównej linii ubrań, kolekcji bespoke, to poczułam się jak w siódmym niebie.

Powiedz mi proszę, oczywiście bez zdradzania szczegółów kolekcji przed pokazem, czym dla Astrid Andersen jest styl bespoke?
Zaczęłam dokładnie w tym punkcie, co w przypadku mojej podstawowej linii. Korzystając z tych samych inspiracji. Efekt końcowy prezentuje się trochę jak rozwinięcie mojej kolekcji jesień/zima 15. Tyle że jest to jej ostateczna, luksusowa wersja. W kolekcji bespoke chciałam zawrzeć w ramach współczesnego stylu bardziej dojrzałe sylwetki strojów.

Czy ta prezentacja będzie się czymś różniła od twoich wcześniejszych pokazów? A jeśli tak, to czym?
Pragnę, żeby atmosfera była wyjątkowo intymna. To pokaz salonowy. Odbywa się w bardzo małej, przepięknej sali. Chciałam, aby był wolniejszy i bardziej skupiony na detalach, niż standardowe pokazy na wybiegu. W każdą kreację włożono tyle pracy i starań. Jeśli nie zwolniłabym trochę tempa z tej przyczyny, później żałowałabym tego.

Dlaczego pokazujesz tę kolekcję akurat w Nowym Jorku?
Nowy Jork jest jednym z moich ulubionych miejsc na Ziemi! To miasto niezwykle mnie inspiruje. A także jego znaczenie w historii amerykańskiej kultury miejskiej. Spora część mojej estetyki pochodzi właśnie stąd. Tak więc był to dla mnie raczej naturalny wybór. No, i tu znajdziemy się też rynek na tego typu kreacje.

Skoro jesteś już w mieście, to czy masz jakieś inne plany oprócz tygodnia mody? Jakie są twoje ulubione miejsca, co lubisz tu robić, z jakimi ludźmi spotykasz się w Nowym Jorku?
OMG, mecz NBA All Star jest dla mnie jak spełnienie snów! Kiedy dowiedzieliśmy się, że zbiega się w czasie z tygodniem mody, po prostu rozsadziło to mój wszechświat!

Czy mam się spodziewać następnych kolekcji bespoke w twoim wykonaniu?
Mam nadzieję, że kolekcja bespoke stanie się corocznym uzupełnieniem mojej kolekcji jesień/zima. Ale musimy jeszcze trochę poczekać. Zobaczyć najpierw, jakie będą reakcję.

astridandersen.com

Kredyty


Tekst Emily Manning
Zdjęcia Piczo

Tagged:
NYFW
New York Fashion Week
Μόδα
Astrid Andersen
astrid anderson bespoke
emily maning
jesień/zima 15