robyn: love is free

Rozmawialiśmy ze szwedzką piosenkarką i twórcą klipu o tym, jak powstaje popowe, wizualne arcydzieło.

tekst i-D Staff
|
07 Grudzień 2015, 3:00pm

W ramach odpoczynku od swojej utkanej hitami kariery solowej, Robyn pracowała tego lata nad nowym projektem - Robyn & La Bagatelle Magique, z którym wydała „Love Is Free". Album to hołd złożony muzyce, z którą dorastała Robyn. Jest rezultatem sesji z Markusem Jägerstedtem i starego przyjaciela Robyn, Christiana Falka, zmarłego w lipcu 2014. Piękna Maluca, związana z wytwórnią Mad Decent, gościnnie użyczyła swoich zdolności wokalnych do tytułowego utworu, zawadiackiego bangera. Robyn poprosiła o reżyserię klipu, do tego utworu, Codyego Critcheloe'a - znanego również jako SSION - undergroundowego artystę, którego uwielbia za wyjątkowe łączenie mroku z humorem i onirycznością. Wszyscy czworo dzielili się pomysłami, znaleźli stare studio porno i rozpoczęli prace nad klipem, pełnym tej wspaniałej dezorientacji, którą czuje się, gdy w pełnym ludzi, gorącym klubie, w idealnym momencie słyszymy naszą ulubioną piosenkę. Poniżej premierowy klip, a po nim rozmowa o kulisach jego powstawania z Robyn i Codym.

Jaki był pierwotny koncept klipu i jak się rozwinął?
Cody: Robyn i Maluca chciały zburzyć czwartą ścianę, zrobić coś bardziej surowego i nieułożonego. Pamiętam, że myśleliśmy o The Truman Show, o tym, że klip ma się zacząć na łóżku i o włączeniu w klip Christiana Falka, w nieoczywisty i subtelny sposób. Przygotowałem scenariusz, który był trochę kolażem moich aktualnych obsesji - każdy pokój był dokładnie zaplanowany i powiązany z konkretnymi częściami utworu, ze swoją osobną choreografią, ale też z miejscem na odrobinę chaosu i zabawy. Nie wprowadzaliśmy zbyt wielu zmian, poza zrezygnowaniem z wnętrza samolotu. Robyn naprawdę mi tu zaufała i pozwoliła działać na własną rękę, co wiele dla mnie znaczyło.
Robyn: Wiesz jak niektóre hiperrealistyczne rzeczy sprawiają też wrażenie zupełnie oderwanych od rzeczywistości? To stary zamysł może nawet tak stary, jak nasza świadomość. Chciałam, żeby klip był podróżą przez fizyczną przestrzeń, ale żeby też był płynny i luźny, bo taka jest moim zdaniem ta piosenka - zarazem konkretna i wywodząca się z podświadomości. Rozmawiałam z Malucą o swoich pomysłach, wtedy ona wymyśliła zburzenie czwartej ściany i wszystko zaczęło mieć sens. Zebrałyśmy trochę materiałów, spisałyśmy nasze pomysły i przekazałyśmy je Codyemu. Nie musiałyśmy dużo mu tłumaczyć, sam wszystko połączył w całość. Napisał bardzo ekscytujący scenariusz i od razu wziął się do roboty, bez zbędnego kombinowania. Scenariusz był bardzo jasny, wyrzuciliśmy tylko tę jedną scenę z samolotem, Cody dopisał parę rzeczy, gdy znaleźliśmy to studio pornograficzne, ja wpadłam jeszcze na pomysł ujęć kręconych z ręki. Proces montażu był wspaniały, George ma świetne wyczucie czasu i chyba bardzo dobrze pracowało mu się z tym materiałem. Klip nakręciliśmy w bardzo liniowy sposób, ale to dało nam świetną bazę do pracy. Rozbijanie tego nagrania na mniejsze kawałki i mieszanie ich było bardzo ciekawe, mogliśmy w ten sposób dodać kolejną warstwę dezorientacji.

Jak blisko ze sobą współpracowaliście?
Cody: Bardzo blisko. Chyba z nikim tak blisko nie pracowałem przy wideoklipie. Robyn miała mnóstwo wspaniałych pomysłów, bardzo zaimponowała mi swoim oddaniem dla całego procesu i chęcią wyciśnięcia z niego jak najwięcej. To była najprawdziwsza kolaboracja… było ekstra, świetnie nam się pracowało.

Co spodobało wam się w pomyśle na zrobienie klipu zza kulis?
Cody: Pozwoliło nam to na dużo zabawy, robienie niektórych rzeczy źle i wywrócenie popowego klipu do góry nogami - to ucieleśnienie chaotycznej energii utworu, ale nie w destrukcyjny sposób… bardziej euforyczny i wolny, jak w „Dźwiękach muzyki" albo „Deszczowej piosence".
Robyn: Też uważam, że mieliśmy większą swobodę, więcej nastrojów do zawarcia. Czym jest występ a czym tylko ciało poruszające się w przestrzeni?

Jakie były wasze główne punkty odniesienia?
Cody: Lista filmów, z którymi dorastałem i które kojarzyłem z ideą i uczuciem „miłości". Jest tam dużo ukłonów do moich ulubionych filmów i artystów. Są też pszczoły, które bardzo mocno kojarzę z miłością. Wszyscy powinni o nich przez chwilę pomyśleć - o królowych, pracownicach, miodzie, kwiatach, żądłach, śmierci. Bardzo romantyczne.
Robyn: Pszczoły są ciekawe. Przez jakiś czas miałam obsesje na punkcie ich i miodu, więc podnieciła mnie wizja ich obecności w klipie. Miód jest dziwny. Z jednej strony słodki i pożywny, piękny i seksowny, a z drugiej na swój sposób odrażający. Zapytałam pszczelarza, który współpracował z nami przy klipie o to, jak pszczoły robią miód i nie był pewien. Wiedział, że mają pewnego rodzaju torbę, do której zbierają nektar i dodają do niego coś ze swojego własnego ciała, by stworzyć miód. Inną inspiracją było MTV z mojego okresu dorastania. Sama piosenka też jest odniesieniem, choć trudno mi opisać, o czym jest. To coś bardzo podświadomego.

Nagrywanie klipu musiało być świetną zabawą!
Cody: Tak było! Maluca, Robyn i Marcus byli świetni, szczególnie jak już złapaliśmy wspólne flow. Wtedy zaczęło robić się naprawdę zabawnie, Robyn i Maluca nakręcały się wzajemnie w kadrze i poza nim… były takie momenty, które mógłbym kręcić do bladego rana.
Robyn: Jestem bardzo zadowolona z mojej sceny z odkurzaczem w stylu Freddiego Mercuryego ; ) Stylizacja, którą zajęła się Karen Clarkson, też była świetna. Miałyśmy wielkie pudło z kostiumami, w którym przebierałyśmy przez cały dzień. Byłam pod wrażeniem tego, jak się z nami zgrała.

Jaki imprezowy kawałek z waszej młodości najwięcej dla was znaczy?
Cody:„Her Jazz" Huggy Bear.
Robyn: „French Kiss" Little Louis.

Macie jakąś ulubioną scenę z klipu?
Cody: Mam swoje ulubione ujęcia. Uwielbiam to, w którym Robyn i Maluca wychodzą z drugiego pokoju i wchodzą po schodach, mijając kuchnię, w której Markus wpatruje się w zlew. Podoba mi się to flow, to jak nastrój zmienia się w naturalny sposób. Podoba mi się tez to jak Robyn i Maluca „wyłączają się" po swoim ekstatycznym tańcu, w mgnieniu oka. Świetne. No i gra aktorska Maluki po tym, jak wyskakuje przez okno - jest niesamowita. Uwielbiam też dialog mężczyzny i kobiety przed obrazem Chagalla. Od dawna pragnąłem nakręcić coś takiego, a ten klip był idealną okazją. Ten facet jest moim starym przyjacielem… zawsze podobał mi się jego nos. Prawdopodobnie jeden z najładniejszych nosów, jakie w życiu widziałem. Zawsze chciałem go nakręcić.
Robyn: Chyba ta para. To scena z „Z archiwum X", którą Cody wpisał w scenariusz klipu. Miesza mi w głowie za każdym razem jak ją widzę. Uwielbiam to, jak pod koniec odwracają się i spoglądają w stronę Christiana, wtedy wszystko się rozpada. Byłam trochę zdenerwowana, gdy kręciliśmy klip, bo byłam po dłuższej przerwie od występowania. Chciałam na chwilę opuścić gardę i chyba mi się udało : ) Podoba mi się też to jak twardo wygląda Maluca na tle logo Crafty i koleś trzymający aparat, gdy kręcimy się na końcu klipu.

A ulubiony moment z planu zdjęciowego?
Cody: Prawdopodobnie nagrywanie końcówki. Przekroczyliśmy czas zdjęciowy i część ekipy musiała już wracać do domów. Założenie było takie, że w ostatnich scenach miała być zainscenizowana rozbiórka scenografii, ale tutaj działo się to naprawdę. Czuję, że cały klip, który kręciliśmy chronologicznie (zawsze staram się tak robić), prowadził do tej wyzwalającej sceny. Wszyscy padaliśmy już z nóg. Było błogo.
Robyn: Zgadzam się z Codym : ) Rozmawialiśmy o ruchach kamery, które sprawiają, że odbiorca traci orientację i ostatnie ujęcia nakręciliśmy bez zbędnego myślenia. Scena, w której kręcimy się z Malucą była super zabawna. Idealne zakończenie dnia zdjęciowego! Kręciłyśmy się, ile tylko mogłyśmy do zamknięcia studia.

Co znaczy dla ciebie tytuł albumu?
Robyn: Chodzi o pozwalanie rzeczom być takimi, jakimi są. 

A co znaczy dla ciebie? Myślisz, że ludziom trzeba o tym przypominać?
Robyn: Tak, bo większość z nas posiada mózgi, które nie działają w 100% poprawnie. Żyjąc w takim społeczeństwie nie mamy też wystarczająco dużo czasu, by być razem i wspierać się nawzajem, a także siebie samych.

Jak działa na ciebie ten utwór?
Robyn: Jak go słyszę, od razu chcę tańczyć. I wygłupiać się.

Kredyty


Tekst: Francesca Dunn

Tagged:
robyn
love is free
teledysk
muzyka