Reklama

oto ścieżka dźwiękowa twojego weekendu

Skepta, Kaytranada, Anohni, James Blake, od tylu nowych albumów na raz może rozboleć głowa.

tekst Charlotte Gush
|
06 Maj 2016, 3:38pm

Skepta, Konnichiwa

Skepta w końcu wypuścił swój długo oczekiwany czwarty album studyjny. Premiera „Konnichiwa" odbyła się w Japonii, razem z jednoczesną transmisją na żywo z Bolier Room, w stylu spójnym z jego ostatnim klipem do kawałka „Man (Gang)". W streamie można było zobaczyć ekipę Boy Better Know i fanów szalejących w sklepie z płytami w tokijskiej dzielnicy Shibuya, znanej ze swojego nocnego życia. Gościnnie pojawili się także japońscy guru grime'u, Double Clapperz.

Kaytranada, 99.9%

Urodzony na Haiti rezydent Montrealu, znany łamacz gatunkowych reguł i twórca intrygujących bitów wypuszcza pierwszy pełny album, trzy lata po premierze słynnej EPki „Kaytra to Do". W międzyczasie stał się rozchwytywanym producentem, współpracował z takimi artystami jak Vic Mensa, Wiki, Rejjie Snow, Kali Uchis i Talib Kweli, więc nie dziwi nas, że cały album zdominowany jest przez kolaboracje. Przy balladzie „Got It Good" współpracował z Craigiem Davidem, przy „Together" z AlunaGeorge, w „Drive Me Crazy" można usłyszeć Vica Mensę, Anderson.Paak pojawia się w zamroczonym „Glowed Up", a do pojawienia się w „Bullet" przekonał Little Dragon. 

Anohni, Hopelessness

„Hopelessness" to pełen złości, niesamowicie wciągający, wzruszająco piękny album z politycznym przesłaniem. Jest zaskakująco pozytywny, wbrew swojej negatywnej nazwie. Mimo apokaliptycznych odniesień do zmiany klimatu, wojennego wykorzystania dronów, męskiej przemocy i masowej inwigilacji, teksty w poetycki sposób opowiadają o podejmowaniu działania i własnych celach. Sarkazm zostaje wykorzystany w przewrotny sposób, stanowi antidotum na bezradność w obliczu zawiłych systemów militarno-przemysłowych, w jakich funkcjonujemy. Skomplikowane, syntezatorowe bity, perkusja przypominająca karabin maszynowy i zawiłe aranżacje instrumentalne mieszają się z głosem Anhoni, silnym, wibrującym, momentami przypominający śpiew muezina. Opowiada o złości, smutku, miłości i bólu. 

James Blake, The Colour in Anything

Pojawienie się nowego albumu Jamesa Blake'a, „Colour in Anything", zostało zapowiedziane pojawieniem się w Londynie i na Brooklynie akwarelowych murali, na których można było poznać charakterystyczne pismo ilustratora książek Roalda Dahla, Quentina Blake'a. Bez zbędnego hałasu, trzeci album Blake'a wyszedł o północy, witając fanów (do których zaliczają się Beyoncé i Kanye!) znajomym, delikatnym wokalem i wzruszającymi tekstami. „I Need A Forest Fire" to kawałek, przy którym współpracował z Justinem Vernonem z Bon Iver, jednak do kolaboracji z Kanye, o której szeroko plotkowano, nie doszło — miał pojawić się w utworze „Timeless", ale jak ujawnił Blake, Yeezus był zbyt zajęty pracą nad „The Life of Pablo". 

Przeczytaj też:

Tagged:
muzyka