surowe piękno

Nieznana, młoda fotografka z Hiszpanii stworzyła okładkowe zdjęcie albumu Solange oraz jej najnowsze teledyski. Poznajcie Carlotę Guerrero.

|
paź 4 2016, 12:20pm

Nieznana, 26-letnia hiszpańska fotografka i dyrektorka artystyczna,Carlota Guerrero, wdarła się do naszej świadomości zdjęciem, które od razu zyskało status kultowego: okładką nowego albumu Solange, „A Seat at the Table". Carlota stworzyła także fotografie do 112-stronnicowego e-booka pod tym samym tytułem, który jest poświęcony Afroamerykanom i kreatywności. Zdjęcia artystki z Barcelony mają surowy, tajemniczy klimat, idealnie pasujący do stylistyki siostry Beyoncé. Prace Guerrero można opisać jako wizualny hołd oddany kobiecej sylwetce. Fotografuje kwiaty, drzewa, martwą naturę, krajobrazy, ale przede wszystkim skupia się na kobietach — czasem ubranych, czasem rozebranych. Znakiem rozpoznawczym jej zdjęć jest mętny obraz, przypominający jasną, wilgotną mgłę. Porozmawialiśmy z nią o tym, jak jej nasycone emocjami prace mieszają się z nową estetyką współczesnej ikony, Solange.

Dlaczego zainteresowałaś się fotografią?
Od dzieciństwa chciałam wyrazić siebie przez obrazy. Gdy odkryłam siłę fotografii, od razu mnie wciągnęła. Obsesyjnie robiłam zdjęcia pewnych obiektów, kolorów i przestrzeni, aż w końcu zrozumiałam, że tworzyłam wizualny język, który bardzo mi się podobał.

Najczęściej robisz zdjęcia kobietom. Co fascynuje cię w kobiecym ciele?
Dla mnie to coś naturalnego. Każdego dnia budzę się w kobiecym ciele, więc zgłębianie kobiet w moich pracach przychodzi mi z łatwością.

Jak doszło do twojej współpracy z Solange?
Solange odkryła moje prace na Instagramie i skontaktował się ze mną jej menedżer. Poprosił mnie, żebym została dyrektorką artystyczną jej tanecznego performensu w Tate Modern. Od razu poczułam, że się dogadujemy. Pracowałam z nią nad teledyskami i zdjęciach do tego albumu.

To musiało być niesamowite doświadczenie!
Wspaniałe. Cały sierpień pracowałyśmy razem, jeżdżąc vanem między Nowym Orleanem i Nowym Meksykiem, codziennie robiłyśmy zdjęcia i filmiki. Ciężko pracowałyśmy, ale przy okazji świetnie się bawiłyśmy.

Patrząc na twoje zdjęcia, dostrzegam, że kładziesz nacisk na kobiecość. To samo dotyczy fotografii z albumu Solange. Czy dzięki temu nawiązałyście więź?
Z pewnością. Siła solidarności czarnoskórych kobiet jest jedną z głównych osi tego projektu, więc wiele naszych zdjęć oddaje tę energię.

Czym dla ciebie jest girl power?
To siła, która drzemie w mojej duszy i ciele, jest nieskończona i wzmacnia się, gdy dzielę ją z innymi kobietami. Razem jesteśmy wszechmocne.

Jak czujesz się ze sposobem przedstawiania kobiecego ciała w XXI wieku?
Powoli zmienia się na lepsze. Widać więcej naturalnego piękna niż kilka lat temu. Potrafię już spojrzeć na siebie bez poczucia wstydu, nie uważając się za brzydką przez naturalne rzeczy, takie jak włosy itp. Wszystko dzięki pewnym siebie kobietom, pokazującym siebie w bardzo surowy, naturalny sposób. Wyglądają o wiele pięknej i ciekawiej niż jakiekolwiek nadmiernie przerobione zdjęcie.

Dlatego wolisz robić zdjęcia analogowe?
Uwielbiam cały ten proces. Trzeba naprawdę dobrze się zastanowić nad tym, co chce się uchwycić i czekać na idealną chwilę. To coś autentycznego, co pomaga mi uzyskać tę surową estetykę.

Wspomniałaś, że pracowałaś też przy teledyskach Solange.
Byłam dyrektorką artystyczną „Cranes In The Sky" i „Don't Touch My Hair". Blisko z nią współpracowałam. Jest bardzo bezpośrednia i ma niezwykłą wizję.

Czy masz ulubione zdjęcie z tego projektu?
Chyba to, na którym jest pomalowana na złoto i siedzi na środku pustyni. Tego dnia zwaliła mnie z nóg. Pokryłyśmy ją miodem i brokatem. Mimo palącego słońca pozowała i tańczyła godzinami. Jej etyka pracy bardzo mnie inspiruje. Jest niesamowicie silną, utalentowaną, ciężko pracującą kobietą i wiele mnie nauczyła.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Aaron Vanmaele
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Carloty Guerrero