poznaj wiele twarzy internetowego trollingu...

Czym kierują się w sieci przeciwnicy feministek?

tekst Francesca Dunn
|
24 Kwiecień 2015, 4:25pm

Internet jest wyjątkowym miejscem, które każdemu, na całym świecie, umożliwia wyrażenie opinii. Niestety spora część internetowego środowiska przybiera formę agresji, przejawiającą się w dotkliwych komentarzach i ogolnej złośliwości. Nieistotne czy to #heforshe, #freethenipple czy #askhermore, za każdym takim ruchem idzie gwałtowna reakcja sprzeciwu. I choć na miejscu antyfeministycznego trolla wyobrażamy sobie kogoś w rodzaju naszpikowanego testosteronem gościa prosto z siłowni, ostatecznie uczymy się jednej, ważnej rzeczy - zło przybiera różne formy.

Oczywiście znajdą się mężczyźni, którzy zacierają ręce na myśl o odebraniu praw kobietom i ograniczają się w wypowiedziach jedynie do poniżania i seksistowskich komentarzy. Po analizie struktury followersów naszych materiałów na temat #freethenipple okazało się, że większość stanowią panowie.Dlaczego? Odpowiedzi nie trzeba długo szukać - "To dla tego, że uwielbiamy cycki!", jak zgrabnie ujął jeden z czytelników. Inny postulował: "Nadal nie wiem, poprosze o więcej zdjęć". "Jeśli chcą zobaczyć męskie sutki, z chęcią pomogę. Albo jeśli chcą snapa penisa lub moszny? Też żaden problem", z dumą ogłosił kolejny gość na twitterze, wymierzając mizoginistom wielkiego kopa w tyłek. W taki właśnie sposób, bitwa na ignoranckie komentarze się zaostrzyła, z resztą niektórzy potraktowali to wręcz jak wezwanie do broni.

Jak się później okazało, nie tylko ci młodzi żartownisie mieli coś do powiedzenia. W dyskusję wplątała się nastoletnia dziewczyna mówiąc: "Więc to wszystko naprawdę?", dodając później "To tylko dla uwagi. Koniec tematu". O wiele bardziej szokująca była dla nas jednak aktywność pana w średnim wieku, który na twitterze dosłownie określał siebie jako "tata_[imię córki]". Pomiędzy zatrzęsieniem uroczych selfie z córeczką, spoczywał między innymi odnośnik do @bobsbestboobs, a także komentarz "absolutnie wspaniałe" pod zdjęciem naszej kampanii o sutkach. Zważywszy na fakt, że ten pan używa imienia swojego maleństwa w swojej nazwie profilu i swoją aktywność przejawia w komentowaniu damskich piersi, jesteśmy przerażeni. Czy powodem takich zachowań jest po prostu ignorancja i zepsuty kompas moralny? Czy może problem jest głębszy i tak naprawdę są ludzie, którzy mają aż tak poważny problem z równouprawnieniem płciowym?

Wielu trolli internetowych to zwyczajnie samotni ludzie, którzy swoje nieszczęście manifestują w bardzo niestosowny sposób. Przywołując sytuację Lindy West mamy na to doskonały przykład. Po swoich wypowiedziach na temat żartów o gwałtach, spotkała się z niezbyt przyjemnym odzewem w stylu "jesteś zbyt gruba, żeby cie zgwałcić", ale także stała się obiektem ataków ze strony fałszywego konta, podszywającego się pod jej zmarłego ojca. Mimo silnych chęci zastosowania się do zasady NIE KARM TROLLA, postanowiła publicznie ustosunkować się do tej sytuacji. Co ciekawe, następnego dnia na jej skrzynce mailowej znalazły się przeprosiny.

Czy to nie ironia, że wszyscy przeciwnicy feministek, działający w wirtualnej przestrzeni, mający tak poważny problem z punktem widzenia wielu kobiet, obsesyjnie podążają za ich działalnością, szukając tylko okazji, by obalać ich argumenty? Czy naprawdę nie mają nic lepszego do roboty? Nie mogą znieść manifestu tych kobiet - a jednak nie przeszkadza im fakt, że nienawiść pożera ich własne życia. Czy słyszeliście kiedykolwiek o feministycznej pisarce, która spędza czas wolny na śledzeniu wszystkich antyfeministycznych treści i szukaniu okazji do konfliktu? My także nie. Wydaje nam się, że są zbyt zajęte walką o równe prawa, ubolewaniem nad zjawiskiem gwałtów i przeciwstawianiem się dzieciobójstwu. W czasach, gdy nierówność genderowa jest nadal jest dużym problemem, potrzebujemy zdecydowanie więcej kobiet, które mają odwagę mówić głośno i uciszać wszelkich trolli na dobre.

Kredyty


Zdjęcia: Ann Althouse

Tagged:
Social Media
trolling
Free the Nipple
feminizm