o nieogolonych pachach i makeupie

Emily Ratajkowski dalej walczy z hejterami.

tekst Hannah Ongley
|
07 Kwiecień 2016, 9:15am

@emrata

Gdyby nie Emily Ratajkowski, kontrowersyjny teledysk do piosenki „Blurred Lines" pewnie nie zdobyłby ponad 445 mln odsłon na YouTube. Wtedy dziewczyna znana jako „modelka z 'Blurred Lines'" zebrała cięgi od internetowych obrońców moralności za pląsanie w samych stringach. Trzy lata później, Emily ma na swoim koncie występy w filmach, sesjach i kampaniach. Modelka, aktorka i feministka nadal jest krytykowana, bo odważyła się przejąć kontrolę nad swoim wizerunkiem i wykorzystać wygląd, dzięki któremu ślini się do niej większość mężczyzn z dostępem do internetu. Czy Emily jest najbardziej uwielbianą, czy znienawidzoną dziewczyną w sieci? To zależy, kogo zapytacie o zdanie. Jedno jest pewne: jest jedną z najfajniejszych.

Chińskie feministki i "kudłata sprawa"

Nowa rola Rajtakowski jako feministycznej bohaterki została zakwestionowana, kiedy postanowiła stanąć w obronie słynnego rozebranego selfie Kim Kardashian z zeszłego miesiąca. „W co by się ubrać?", napisała żartobliwie na Instagramie pod swoim nagim zdjęciem w łazience. Oprócz mnóstwa lajków, emotek z sercami i wszystkich innych wyrazów aprobaty, pojawiło się drugie tyle nieprzyjemnych komentarzy hejterów, którzy nie są w stanie zrozumieć, że prawie nagie zdjęcia Emily nie są w żaden sposób skierowane do mężczyzn i stanowią wyraz jej kontroli nad własnym ciałem. Byli również tacy, którzy sugerowali, że Ratajkowski nie może odrzucać męskiego spojrzenia, ani nawet identyfikować się jako feministka, bo ma makijaż i ładną fryzurę. W odpowiedzi na te stwierdzenia opublikowała właśnie świetną ripostę, w której przypomina światu, że feministki nie muszą wyrzucać szminek i maszynek do golenia.

Tatuaże, znamiona i włosy pod pachami

„To prawda, funkcjonujemy w patriarchalnym społeczeństwie, które ustala obowiązujące kanony urody. Jednak to nie znaczy, że muszę wykluczać się poza nawias, mogę działać wewnątrz tego systemu i zwracać uwagę na ważne kwestie. Na przykład, maluję się, ale to nie znaczy, że nie jestem feministką. Mogę nosić make-up, który podkreśla moje cechy i wpisuje się w standardy, ustalone przez patriarchalne społeczeństwo, ale tak się składa, że w nim żyję. Nie maluję się po to, żeby zadowolić mężczyzn. Robię to dla siebie. Nie hoduję również włosów pod pachami, na znak protestu. Nawet noszę stanik. To nie są rzeczy, których muszę się wyrzekać, żeby móc zaznaczyć swoje poglądy na temat seksualności", wyjaśniła w wypowiedzi dla Women's Wear Daily.

Co z tymi włosami na ciele?

Oczywiście ma rację, poza tym nawet z cieniami pod oczami i włosami pod pachami, Emily nadal pasowałaby do obecnie panujących kanonów urody. Przed burzą wywołaną nagim selfie, Ratajkowski napisała artykuł, opisujący zagadnienia związane z seksownym wyglądem. „Nie chcę żyć w świecie pełnym wstydu i przepraszania", napisała. „To, jak was postrzegają inni, nie może kierować waszym życiem. Szkoda, że nie uświadomiłam sobie tego wcześniej: reakcje innych na moją seksualność nie są moim problemem, tylko tych ludzi". Chociaż jej sylwetka jest nieosiągalna dla 99,9% kobiet na świecie, mężczyźni też nie mogą mieć jej ciała dla siebie. I właśnie to tak oburza większość hejterów.

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie via Instagram

Tagged:
Emily Ratajkowski
Newsy
feminizm
włosy
nagie selfie