jak polscy faceci zareagowali na wyznania kobiet o molestowaniu #metoo

Urośnie ci od tego serce!

|
paź 17 2017, 1:46pm

Hasztag #metoo i jego polska wersja #jateż zawładnęły wczoraj mediami społecznościowymi po tym, jak aktorki, modelki i inne przedstawicielki branży artystycznej zdecydowały się opowiedzieć, jak stały się ofiarami molestowania seksualnego. Uruchomiły tym lawinę podobnych wyznań ze strony kobiet, które same miały podobne przykre doświadczenia. Obserwowanie własnego news feedu było wczoraj trochę przerażające (ze względu na skalę i każdą indywidualną historię), a trochę budujące (ze względu na fakt, że można o takich rzeczach bez oporów i ryzyka szykan mówić). Wielu mężczyzn, w tym ja, nie mogło uniknąć rachunku sumienia: Czy aby na pewno ja sam jestem zawsze w porządku? Czy którychś z tych statusów nie mógłby być potencjalnie o jakimś moim zachowaniu? Co robię, żeby osoby w moim otoczeniu czuły się pewnie i bezpiecznie?

Wielu facetów zdecydowało się odpowiedzieć na akcję – chociaż zwykle po to, żeby wesprzeć kobiety albo przyznać się do winy. „Mój Facebook przez ostatnią dobę przypomina mi o tym, że żyjemy w równoległych rzeczywistościach. Gdy okazuję się, że większość bliskich mi kobiet doświadczyła, nie raz, sytuacji molestowania, a nawet gwałtu, znam zaledwie jednego faceta, który mógłby napisać #metoo. Jednego" – napisał na swoim profilu fotograf Karol Grygoruk, dając odzwierciedlenie statystycznym danym, z których wynika, że kobiety kilkakrotnie częściej niż mężczyźni padają ofiarami przemocy seksualnej.



Do mężczyzn, którzy krytykują akcję #jateż – ich częste argumenty to właśnie to, że ofiarami gwałtów padają też mężczyźni albo brak zgody na generalizację – odezwał się pragnący zachować anonimowość M., którego prywatny post udostępniła za zgodą pisarka Małgorzata Halber: „Wszyscy jesteśmy w tym samym worze. Przemoc seksualna to nie tylko spocony obcy typ w ciemnej uliczce albo budowlaniec krzyczący za kobietą na ulicy jakieś niemiłe rzeczy. Przemoc seksualna to również rzeczy, które bezrefleksyjnie robisz swojej partnerce" – pisze, wymieniając potencjalne przewinienia. „To nie ty decydujesz o tym, czym jest przemoc seksualna i molestowanie. I to nie ty decydujesz o tym, że «odsetek zwyroli w porównaniu do normalnych fajnych mężczyzn to jest mikry procent». To kobieta decyduje o tym, czy czuje się przez Ciebie albo kogokolwiek innego molestowana i czy twoje zachowanie wobec niej jest nie w porządku". Jednocześnie sam ma świadomość, że niekoniecznie jest bez winy. „Chciałbym mieć pewność, że żadna z moich byłych dziewczyn, która wrzuciła ten hasztag, nie miała na myśli mnie i moich zachowań z czasów, gdy miałem 16, 18, 20 albo może nawet 25 lat".


Inni, z dużą odwagą, do winy przyznali się wprost – tak jak Miesto, galerzysta i ważna postać polskiego graffiti, który w publicznym poście wyznał: Ja też molestowałem. Kilka razy w życiu, dawno, dobrych parę lat temu. Jakaś niepotrzebna propozycja, jakaś ręka nie tam, gdzie trzeba, jakieś słowa nie na miejscu. Pamiętam wszystkie te sytuacje. Będę je pamiętał całe życie. Wstydzę się ich do dziś i co jakiś czas wracają jak złe wspomnienie.
Przepraszam. Nie wiem chłopaki, czego oczekują teraz od nas dziewczyny, ale na pewno nie tego, by mówić, że my też jesteśmy biedni. Nie jesteśmy. Ewentualnie jesteśmy słabi".



Takie deklaracje pokazują, że #jateż to coś więcej, niż facebookowy łańcuszek. Chociaż akcja wywołuje pewne kontrowersje ze względu na presję odarcia się z prywatności w imię wyższych celów, to z pewnością, chociaż część mężczyzn, która widziała lawinę smutnych wpisów, zatrzyma się i pomyśli, zanim wyrządzi komuś krzywdę. Trudno wyobrazić sobie, żeby media społecznościowy mogły być wykorzystane lepiej.