Reklama

syryjski projektant z podwójną nominacją do nagrody lvmh

Dwa lata temu Nabil Nayal został nominowany do prestiżowej nagrody LVMH. Od tamtej pory był zajęty budowaniem swojej marki i kończeniem doktoratu. Opłaciło się — w tym roku znów zgarnął nominację.

tekst Steve Salter
|
20 Czerwiec 2017, 3:30pm

„Jesteśmy podekscytowani faktem, że możemy pokazać jury nagrody LVMH jak się rozwinęliśmy i podzielić się naszymi planami na przyszłość", wyjaśnia Nabil Nayal podczas oprowadzania nas po swojej fabryce w północno-zachodnim Londynie w przeddzień kolejnego rozdania nagród. Po dostaniu się do finału konkursu w 2015 roku urodzony w Syrii i mieszkający w Londynie projektant spędził ostatnie dwa lata doskonaląc swój kunszt i budując własny biznes. W tym roku to francuska projektantka Marine Serre zgarnęła tę prestiżową nagrodę dla młodych projektantów mody, a Kozaburo Akasaka z KOZABURO otrzymał specjalną nagrodę od jury. Organizatorzy LVMH zauważyli, że Nabil Nayal zrobił ogromny krok naprzód.

„Wcześniej stwierdzili, że z kreatywnego punktu widzenia pomysły pasowały do standardów panujących na rynku, lecz nie miały nic wspólnego z biznesem. Mieli rację", wyjaśnia Nabil. „Karl Lagerfeld był jednym z moich pierwszych klientów", dodaje ze śmiechem. Podczas oceniania kreacji, Karl był zafascynowany metodą łączenia plis, które wykorzystywał Nabil i kupił kreację jako prezent dla Lady Amandy Harlech. „Wtedy powiedziałem sobie: 'Jeśli moje ubrania spodobały się Karlowi i Lady Amandzie, to jednak coś potrafię'". Wraz z rozwijającym się biznesem i towarami w luksusowym centrum handlowym Harvey Nichols w Kuwejcie i w Doha oraz na Dover Street Market w Tokio, projektant wrócił do Paryża jako finalista plebiscytu.

„Po wskazówkach od LVMH zadałem sobie pytanie: 'Komu ufam najbardziej?'. Padło na Jennifer, którą znam od 10 lat", dodaje. Para pracowała po raz pierwszy, kiedy Jennifer była muzykiem i od tamtej pory utrzymują bliski kontakt. „Kiedy Nabil wrócił z Paryża, zaczął mówić o planach stworzenia biznesu. Zapytał, czy nie chcę mu w tym pomóc, a ja przyjęłam wyzwanie", wyjaśnia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„W artystycznym świecie, a w szczególności w świecie mody nie można po prostu wziąć typowego biznesplanu dostępnego od ręki i postępować zgodnie z instrukcjami", wyjaśnia Nabil. „Przez ostatnie dwa lata, odkąd Nabil dostał się na listę finalistów, ktoś z LVMH widział każdą kolekcję i gdy tylko potrzebowaliśmy porady, mogliśmy z niej bez problemu skorzystać. To było bezcenne", kontynuuje Jennifer. „Jedną z najlepszych rad dostaliśmy od Sophie Brocart (dyrektor zarządzającej w Nicholas Kirkwood oraz dyrektorki w J.W. Anderson Ltd). Powiedziała: 'Pozostańcie wierni własnej wizji i nie bójcie się odrzucać nieodpowiadających wam propozycji'. Naprawdę wzięliśmy sobie to do serca. Dzięki temu ludzie, którzy z nami współpracują, naprawdę uwielbiają to, co robimy i mocno w to wierzą".

Projekty Nabila zachwycają połączeniem starego i nowego: współczesne sportowe sylwetki oraz nowatorska technologia zostają scalone z elżbietańskimi zasadami ubioru i technikami produkcji. Nabil ceni sobie to zderzenie kultur i poczucie odmienności. „Moja mama opuściła Sheffield i przeprowadziła się do Syrii, gdy była w ósmym miesiącu ciąży ze mną", mówi o swoim pochodzeniu Nyar. „W Sheffield miała tlenione blond włosy, niebotycznie wysokie szpilki i obcisłe jeansy. W Syrii wkroczyliśmy do zupełnie innego świata. Urodziłem się w świecie przeciwności i w ten sposób podszedłem do mody: znam jej historię, ale również wybiegam w przyszłość. Według mnie ubrania muszą być współczesne i muszą odzwierciedlać tzw. tu i teraz. Zasadniczo chcę, żeby ludzie [patrząc na te stroje] za 400 lat zobaczyli, co działo się w 2017 roku i próbuję wyrazić ten moment poprzez połączenie historii z technologią".

Granica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością może rozmywać się w umyśle Nabila Nayala, lecz w ten sposób dopracowuje swój krawiecki wehikuł czasu: zagłębia się w muzealnych archiwach i zatraca się w zapomnianym XV-wiecznym rzemiośle. Eksperymentuje z drukiem 3D i mechanicznym łączeniem tworzyw. Jednocześnie wyobraża sobie, jak jego ciuchy będą odbierane za 400 lat. 

Nabila napędza jego nienasycony apetyt na więcej i pragnienie rozwoju. „Gdy chcesz zostać artystą, uczysz się historii sztuki. Jako projektant chcę uczyć się historii mody. Pragnę zrozumieć skąd się wzięła moda i jak potoczą się jej dalsze losy". Po przeprowadzce do Anglii w wieku czternastu lat brał udział w zajęciach ze sztuk pięknych i tekstyliów, zanim jeszcze zyskał tytuł licencjata na Manchester Metropolitan University. Jego licencjacka damska kolekcja zgarnęła wtedy nagrodę Graduate Fashion Week'a. Zgodnie z planem, udało mu się potem dostać stypendium BFC (British Fashion Council), by zdobyć tytuł magistra na Royal College of Art. Obecnie wybitnie radzi sobie ze swoją marką jednocześnie kończąc studia doktoranckie polegające na praktycznych ćwiczeniach i wykładach. Tematyka jego pracy skupia się na elżbietańskich sukniach i innowacyjnych technologiach.

„Budżet był ograniczony. Musiałem kombinować, jak zdobyć pieniądze na kolekcje. Studia doktoranckie je na szczęście zapewniają", wyjaśnił projektant. „Ta nagroda nie tylko pomogła mi stworzyć kolekcję, lecz dzięki niej mam z czego żyć i mam możliwość zgromadzić sporą wiedzę. Ostatecznie muszę przyznać, że nie wpadłbym na te same kreatywne pomysły, gdyby nie praktyczne zajęcia na tych studiach. Możliwość odwiedzenia muzeów na całym świecie i szperanie po archiwach miało bardzo pozytywny wpływ na moje prace. To, co tworzę, nie jest jedynie wierne przeszłości pod wieloma względami. Jestem w stanie doedukować też innych ludzi. Nie jest to tradycyjne podejście, jednak pokazuje, że można to zrobić w inny sposób".

Od Syrii po Manchester, od Londynu po Paryż, Nabil podąża własną ścieżką. Zanim jego uwagę znów pochłoną obrady jury nagrody LVHM, kończymy naszą rozmowę pytaniami o przyszłość. „Mamy dużo ambitnych planów", zaczyna Jennifer. „W nadchodzących sezonach chcemy nadać każdemu projektowi kod jak z archiwum, dzięki czemu można będzie dowiedzieć się wiele na temat pracy Nabila, projektowania oraz ręcznej produkcji w Londynie. Mam nadzieję, że zapewni to nam sposoby do kontynuowania dyskusji, kiedy strój zostanie już kupiony. Ludzie będą mogli wchodzić w interakcje z marką w nowy sposób", podsumowuje. „Chcę dzielić się wiedzą ze wszystkimi i rozpowszechniać ją wszędzie", dodaje Nabil. Pasja tego duetu jest zaraźliwa, czy to gdy Nabil mówi o elżbietańskiej sukni i o druku 3D, czy Jennifer wspomina o planach wprowadzenia innowacji w przyszłości. I choć przy i tym razem nie przekonało to jury LVMH, przyszłość tej marki w świecie mody wygląda z pewnością obiecująco.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Steve Salter

Tagged:
londyn
LVMH
nabil nayal