emma stone o płacach w hollywood

„Aktorzy z którymi grałam zgadzali się na obniżkę płac po to, żebym była z nimi na równi”.

tekst Hannah Ongley
|
10 Lipiec 2017, 10:15am

„Kobiety powinny być traktowane tak samo jak mężczyźni i zarabiać tyle samo", mówi Emma Stone w zwiastunie do filmu „Battle of the Sexes". Film opowiada o legendarnym meczu tenisowym w 1973 roku między Billie Jean King i Bobbym Riggsem, jednak sytuacja pokazana w filmie jest niestety równie prawdziwa teraz, co 40 lat temu.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Okazuje się, że nie tylko Donald Trump ma przestarzałe poglądy na temat równości płci (w ostatnich miesiącach zdołał już wycofać przepisy dotyczące równych płac i potroić rozbieżność płacową w Białym Domu). Tak zwane „elity z wybrzeży" (czyli elita zamieszkująca bogatsze stany, składająca się głównie z białych demokratów) od zawsze miały wielkie problemy z zaakceptowaniem idei równości płac. Jennifer Lawrence, Natalie Portman i Meryl Streep wypowiedziały się ostatnio na temat problemu równości płac w Hollywood, tak samo, jak Emma Stone przy okazji rozmowy o „Battle of the Sexes". Wychodzi na to, że gwiazdorzy filmowi są lepsi od dyrektorów w Hollywood.

„Jak dotąd w mojej karierze aktorzy, z którymi grałam, zgadzali się na obniżkę płac, po to, żebym była z nimi na równi. Robili to dla mnie, ponieważ uważali, że to słuszne i sprawiedliwe", powiedziała Stone w wywiadzie do Out. Biorąc pod uwagę to, że Ryan Gosling, jej parter filmowy w „La La Land", może zażądać 26 milionów złotych za występ w niezależnym filmie, jest to gruba sprawa. Aktorka wyjaśniła, że potrzeba działania ze strony mężczyzn jest często ignorowana, a pomoc jej partnerów z planu „zmienia jej stawki i jej życie". 

Stone zauważyła również podobieństwa między „Battle of the Sexes" i wyborami prezydenckimi w Stanach. „Zaczęliśmy kręcić film wiosną 2016 roku, kiedy było jeszcze dużo nadziei [na to, że Trump nie wygra] i ciekawie było patrzeć na tego narcystycznego, skoncentrowanego tylko na sobie, wywołującego niespokojną atmosferę gościa — przeciwko tej niesamowitej, wykwalifikowanej kobiety [Hillary Clinton]", powiedziała. Aktorka dodała też, że wyobrażanie sobie, że Trump wygra, było jak zły sen. „Te podobieństwa [między scenariuszem i rzeczywistością] mają sens — tak samo, jak problem z równością płac".

Równość płac nie jest jedyną feministyczną kwestią, którą porusza nowy film Stone. Tenisowy pojedynek przedstawiony w „Battle of the Sexes" odbył się, gdy Sąd Najwyższy USA rozpatrzył sprawę Roe vs. Wade, która po 40 latach nadal wywołuje spore kontrowersje, bo zalegalizowała aborcję w całym kraju. Dodatkowo filmowym obiektem westchnień Stone jest fryzjerka, która później wyoutowała King jako lesbijkę, przez co straciła lukratywne kontrakty. To przypomina nam, że dyskryminacja ze względu na orientację seksualną jest nadal sporym problemem.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie: Jeffrey Mayer/WireImage

Tagged:
Film
Hollywood
emma stone
Kultura
równość
battle of the sexes