Courtesy of King of Diamonds

silikonowa wenus z los angeles

Czy Blac Chyna przedstawia nowy ideał piękna?

tekst i-D Team
|
02 Marzec 2016, 4:15pm

Courtesy of King of Diamonds

Kojarzycie posążek Wenus z Willendorfu? Znaleziono ją w 1908 roku podczas prac drogowych w Austrii. Jest znana ze swojego wieku (około 30 tysięcy lat) i figury. Ma duży biust, brzuch oraz pupę.

Uczeni nadal zastanawiają się, w jakim celu powstała ta figurka. Niektórzy uważają, że była totemem wbitym w ziemię, inni - że używano jej podczas rytuałów. Najsprośniejsi badacze twierdzą nawet, że mogła pomagać przy masturbacji. Wszyscy zgadzają się jednak, że przedstawiała ówczesny ideał ciała.

Jeśli Wenus z Willendorfu odzwierciedla kanony piękna sprzed 30 tysięcy lat, to gdzie powinniśmy szukać dzisiejszej Wenus? Może na ekskluzywnym, strzeżonym osiedlu pełnym gwiazd w Calabasas, w Kalifornii? Tam właśnie mieszka Blac Chyna - Wenus z Los Angeles.

Obecnie Blac Chyna oprócz tego, że jest matką, stała się celebrytką w mediach społecznościowych, reklamuje gorsety czy zestawy do wybielania zębów na Instagramie i okazjonalnie pojawia się w tabloidach.

Naprawdę nazywa się Angela White i urodziła się w Waszyngtonie. Gdy miała 18 lat, została striptizerką i występowała pod pseudonimem Cream. Wtedy też zaczęła ulepszać swoje ciało: powiększyła biust i pupę. Chociaż u chirurga można wstrzyknąć sobie własny tłuszcz lub umieścić pod skórą implanty, wstrzykiwanie samego silikonu w pośladki jest nielegalne, dlatego Chyna nie chce wdawać się w szczegóły zabiegów, jakim się poddała. Przyznała za to, że wszystko zawdzięcza społeczności transseksualnych kobiet z Waszyngtonu. „Byłyśmy sobie bliskie, to one mnie zainspirowały", powiedziała w wywiadzie Andrew Richardsonowi. „Nie dałyby namiarów na swoją wtykę byle komu". Oczywiście Chyna nie była byle kim. W 2006 roku przed swoimi 19 urodzinami, przeistoczyła się w żywą klepsydrę, chociaż już wcześniej jej ciało robiło wrażenie. „Nie chodziło o zrobienie czegoś z niczego", wyjaśniła Richardsonowi. Po prostu pragnęła czegoś więcej - „chciałam być jeszcze bardziej zauważalna".

Gdy miała 20 lat, mieszkała już w Miami i tańczyła w sławnym stripklubie King of Diamonds, który często odwiedzają raperzy. Wtedy zmieniła pseudonim na Blac Chyna, co sugerowało klientom, że ma azjatyckie korzenie - dostawała za to dodatkowe napiwki. W tym momencie ostatecznie porzuciła nazwisko Angela White.

Jej pseudonim i ciało zawsze zmieniały się razem, a każda przemiana sprawiała, że stawała się coraz silniejsza - zarówno pośladki, jak i nazwisko zarabiały więcej i więcej. Od razu wiedziała, że będzie przyciągać uwagę. Chyna ulepszała się, aż wszystko było na tyle duże, by zrobić z niej gwiazdę.

Szybko stała się królową King of Diamonds. „To było łatwe", powiedziała Richardsonowi, „bo wyróżniałam się na tle innych dziewczyn dzięki mojej figurze, tatuażom i blond włosom". Raperzy, magazyny i portale zaczęły się nią interesować, bo nikt nie wyglądał tak, jak ona. Nawet jeśli nie wszystkim się podobała, zapadała w pamięć - co dało jej ogromną przewagę.

Jej droga do sławy była więc oczywista. Chyna pojawiała się gościnnie w programie „Z kamerą u Kardashianów" oraz w artykułach na plotkarskim portalu „Daily Mail". Obecnie ma ponad 5 mln obserwujących na Instagramie.

Jej kariera nabrała tempa pod koniec 2010 roku, gdy Drake w kawałku „Miss Me" zarapował „Zadzwoń do King of Diamonds i powiedz Chynie, że warto przylecieć". Ten tekst uświadomił wszystkim, że Blac nie była zwykłą tancerką. Tak ze znanej w swoich kręgach dziewczyny zmieniła się w internetową celebrytkę.

Potem przeniosła się do Los Angeles, związała się z raperem Tygą, pojawiła w teledyskach Nicki Minaj i zakumplowała z Kim Kardashian. Trafiła do pierwszej ligi. Teraz jest w związku z Robem Kardashianem i przyjaźni się z równie krągłą Amber Rose.

Oczywiście nie można powiedzieć, że to Drake „ją odkrył". Nie odkryli jej też Tyga, Nicki ani Kim. Chyna sama domagała się, aby ją podziwiać, bo była jedyna w swoim rodzaju - dopóki kobiety nie zaczęły się do niej upodabniać.

Jej ciało to nowy amerykański ideał. Nie wymyśliła krągłej figury z wąską talią, ale praktycznie sama wprowadziła do showbiznesu coś, co wcześniej istniało tylko w społeczności transseksualistek - czyli przerysowaną figurę klepsydry, która przeczy wszelkim prawom fizyki i biologii, z wyjątkowo dużą i krągłą pupą. To ciało, które nie może być prawdziwe i przez to przyciąga miliony fanów na Instagramie. Zapomnijcie o sławnym 90-60-90 - to figura, którą Chyna sama sobie wybrała.

Stała się ideałem jak kiedyś Wenus z Willendorfu, nawet jeśli wyolbrzymionym, sztucznym i nierealnym.

Można się zastanawiać, dlaczego to Chyna jest prototypem nowego kanonu, skoro w tym samym czasie inne kobiety o zbliżonej figurze zyskały popularność? Ale nawet w zamkniętym środowisku kobiet z jej otoczenia, to Blac Chyna lśni najjaśniej. Nie obchodzi jej naturalny wygląd i ma o wiele większe ambicje od swoich koleżanek. Jak powiedziała Richardsonowi, chciała „żeby [jej ciało] robiło wrażenie".

Narzekanie na sztuczność mija się więc z celem - to oczywiste, że nie zawdzięcza go genom. To figura, którą Chyna sobie wybrała, co w pewnym sensie sprawia, że jest jeszcze bardziej istotna.

Chyna przeszła metamorfozę w 2006 roku, na długo zanim VICE zainteresowało się tematem nielegalnych zastrzyków z silikonu oraz zanim Kardashianki stały się sławne, a Nicki Minaj podpisała kontrakt z wielką wytwórnią. Chyna wprowadziła sztuczne pośladki na salony popkultury. Minęło kilka lat, zanim inne kobiety poszły w jej ślady, ale to było tylko kwestią czasu.

Nawet jeśli kobiety nie chciały wyglądać dokładnie jak ona, pragnęły wywoływać podobną fascynację i obsesję, mieć taką samą siłę. Gdy Richardson zasugerował w wywiadzie, że Chyna zainspirowała samą Nicki Minaj do zmiany swojej figury, Blac odpowiedziała: „Tak, możliwe".

Oto wspólne selfie, które Kim Kardashian opublikowała w 2014 roku. Blac i Kim stoją w łazience, tył(k)ami do lustra. Pośladki Blac są większe i bardziej rzucają się w oczy, mimo że Kardashianka bardzo się starała - zniekształcone tło zdradza, że ktoś majstrował przy tym zdjęciu w Photoshopie, by poprawić jej figurę. Ta fotka z pewnością zapoczątkowała erę panowania nowego, amerykańskiego ideału. Tego właśnie pragnęliśmy, takie artykuły czytaliśmy i takie fotki budziły nasze zainteresowanie.

Teraz większość kobiet w klubie King of Diamonds ma powiększone pośladki. Tancerka Fusion powiedziała VICE, że około 75-80 procent dziewczyn przeszło takie zabiegi. Wiele kobiet w Hollywood poddaje się operacjom z wyższej półki: wstrzykują sobie w pupę tłuszcz pobrany z innych części ciała (głównie z brzucha). Niestety, klientki chirurgów bez licencji wciąż umierają z powodu powikłań po nielegalnych zabiegach. Wszystko przez pogoń za ideałem.

Duch Blac sprzed lat wciąż żyje w sieci. Możecie znaleźć niewyraźne filmiki, na których tańczy w klubie. Na jednym z nich ćwiczy na rurze w dresie i Uggach. Nawet na tak rozmazanym, ciemnym klipie, Blac Chyna lśni. Powinniśmy docenić Wenus naszych czasów teraz, a nie dopiero gdy zostanie znaleziona przez archeologów z przyszłości podczas wykopalisk w internecie.

Przeczytaj też:


Zdjęcia: Blackmen Magazine i Dimepiece Magazine

Tagged:
blac chyna
ciało
Operacje plastyczne
Pośladki
Wenus