toru kamei: z pracowni na marynarki dior homme

Malarz, którego piękne martwe natury wpadły w oko dyrektorowi kreatywnemu Dior Homme, porozmawiał z nami o swojej twórczości i o tym, dlaczego pędzenie przez życie jest bez sensu.

|
kwi 25 2017, 11:25am

Toru Kamei DIOR HOMME 2017 Summer Collection 

Vanitas po łacinie oznacza „pustkę", „próżność". W malarstwie to słowo odnosi się do motywów symbolizujących dwoistą naturę życia i śmierci, np. czaszek i gnijących owoców. Japoński artysta Toru Kamei od dziesięciu lat stara się tchnąć nowe życie w ten europejski styl z XVI wieku swoimi urzekającymi i pięknymi pracami. Surrealistyczne obiekty wydają się unosić na czarnych jak smoła tłach. W jego obrazach czuć podniosłą głębię, ale sam Toru twierdzi, że po prostu maluje rzeczy „takie, jakie są". Ostatnio dyrektor kreatywny Dior Homme, Kris Van Assche, zaprosił go do współpracy i tak gotyckie dzieła Toru znalazły się w kolekcji na wiosnę/lato 17. Mimo zainteresowania, z jakim się po tym spotkał, artysta nadal pracuje w swoim własnym tempie. Zupełnie jakby przez akceptację nieuchronnej śmierci stał się chodzącym przykładem tego, że pędzenie przez życie jest bez sensu.

Kiedy postanowiłeś, że chcesz zostać artystą?
Od małego chciałem zostać malarzem. Nie byłem przekonany, czy to mogło być moim zawodem, ale zawsze wiedziałem, że będę tworzyć obrazy. Byłem świadomy, że jeśli już pójdę na uniwersytet, to będę studiować sztukę. Dopiero gdy ukończyłem studia, musiałem wreszcie zdecydować czy naprawdę powinienem się postarać i zostać artystą, czy nie. Większość świetnych twórców otrzymuje zaproszenia na wystawy w galeriach jeszcze na studiach, ale w moim przypadku to się nie wydarzyło. Nie wiedziałem, co zrobić. Wtedy postanowiłem, że naprawdę chcę zostać artystą i nadeszła pora, żebym w końcu namalował ten mural [kwiatowy obraz w klimacie Azji południowo-wschodniej, znajdujący się na ścianie Bistro Ami w Meguro, dzielnicy Tokio, gdzie odbył się nasz wywiad]. 

Kiedy stwierdzasz, że dzieło jest już gotowe? Czy pracujesz w domu? I jak wygląda twój przeciętny dzień?
Jeśli mam wyznaczony jakiś termin, to czasem właśnie wtedy kończę. Ale przeważnie po prostu czuję, kiedy obraz jest już gotowy. To chyba intuicja. Moje studio znajduje się tuż obok miejsca, w którym śpię, więc spędzam dnie na malowaniu, jedzeniu, siedzeniu w sieci i tak dalej. Czasem wracam do malowania w połowie posiłku. W zasadzie mogę robić, co chcę. Pewnie, mam terminy, ale sam je wyznaczam. Teraz o wszystkim decyduję sam.

Czy czasem miewasz chwile niemocy twórczej?
Tak, oczywiście. Czasem są takie momenty, że nie mogę malować, a czasem moje prace w ogóle się nie sprzedają.

Czy to trwa długo? Co wtedy robisz?
Miałem takie okresy trwające 2-3 lata — nie mogłem malować, a prace się nie sprzedawały. Artyści freelancerzy, tacy jak ja, przeważnie nie mają stałego źródła dochodu. Muszę pracować, żeby się utrzymać, ale teraz pracuję ciężko. Jestem dość zawzięty, wiecie? Sprzedawanie obrazów nie jest moim jedynym celem, obraz może być świetny, nawet jeśli się nie sprzeda. Musiałem to zrozumieć.

Kilka twoich obrazów znajduje się w kolekcji Dior Homme wiosna/lato 17. Jak do tego doszło?
Na początku odezwał się do mnie ktoś z Dior Homme. Potem skontaktował mnie z ich ludźmi w Paryżu i zacząłem kombinować z zespołem kreatywnym. Nie wiem, jak Kris Van Assche wpadł na moje prace, ale w oficjalnym oświadczeniu powiedział, że znalazł mnie szukając kwiatowych motywów.

Czy ostatnio skłaniasz się ku jakimś konkretnym motywom?
Moje obrazy są utrzymane w nurcie figuratywizmu, czyli zaczynam od przedstawiania prawdziwych obiektów. Nie chcę od tego zupełnie odchodzić, ale ostatnio próbuję się od tego trochę zdystansować. Gdy słuchasz muzyki, wydaje się wręcz, że dostaje się ona do twojej duszy. Dźwięk składa się z fal, prawda? Kolor i światło też, więc sądzę, że mogą wpłynąć na nasze dusze w ten sam sposób. Gdy maluję coś figuratywnego, ludzie oglądający obraz skupiają się na jego znaczeniu. Nie jest to złe samo w sobie, ale chcę spróbować tworzyć sztukę, która trafi bezpośrednio do zmysłów w bardziej naturalny sposób, bez ograniczania „znaczeniem".

Brzmi, jakbyś dzięki temu mógł nieco swobodniej wyrazić siebie. I na koniec: czy chciałbyś powiedzieć coś osobie, która czyta ten artykuł i myśli o tym, żeby zostać artystą?
Jako artysta wierzę, że jeśli nie chcesz stracić kreatywności i pasji, musisz zawsze pozostawać sobą i robić to, co najbardziej kochasz. Jeśli sprzedajesz swoje prace w sektorze komercyjnym, musisz wiedzieć jakie prawa do dzieł zachowasz. Wybierz agentów z rozwagą. Najlepiej jeśli galeria będzie mogła cię wspierać przez długi czas.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Daiho Tateishi