Reklama

stormzy o depresji

„Ludzie patrzą na mnie i myślą, że przez nic nie przechodzę. Chciałem im pokazać, że tak nie jest”.

tekst Francesca Dunn
|
05 Marzec 2017, 11:43pm

Zdrowie psychiczne jest jednym z najważniejszych poruszanych ostatnio tematów. Rozmowa jest dobrym początkiem na drodze ku rozwiązaniu problemów. Potrzebujemy wszelkiego wsparcia, każda pomoc się liczy — czy to Adwoa Aboah nakłaniająca dziewczyny do otworzenia się (po własnej walce z depresją i uzależnieniem od narkotyków) czy Kid Cudi, który opowiedział o swoich demonach. Każdy sposób naświetlenia problemu jest dobry. Szczególnie, że w zeszłym tygodniu zszokowała nas wieść o tym, że kolejny utalentowany artysta — Ren Hang — odebrał sobie życie.

Rządy nadal nie robią wystarczająco wiele, by diagnozować, wspierać i pomagać uporać się z problemami ze zdrowiem psychicznym, szczególnie wśród młodzieży. Tu na scenę wkracza Stormzy, wschodząca gwiazda grime'u. Ciężko znaleźć bardziej wpływowy głos wśród brytyjskiej młodzieży. W wywiadzie z Channel 4 gwiazdor z okładki i-D opowiedział, jak na przestrzeni lat zmienił się jego stosunek do depresji. „Zawsze postrzegałem siebie jako silną osobę, która dobrze sobie radzi z życiem", powiedział, nawiązując do przyjaciela z depresją oraz momentu, w którym sam zaczął przez nią cierpieć. „Ten świat był dla mnie tak obcy. Myślałem, że trzeba po prostu wstać i iść dalej. Dlatego czułem, że muszę się do tego odnieść, do tego, przez co przechodziłem". Depresja sprawiła, że zrozumiał „jak krusi jesteśmy, jako ludzie. W najpiękniejszy możliwy sposób".

Zrozumienie, że przyznanie się do słabości nie jest niczym złym, stanowi często pierwszy krok w drodze do leczenia. A nie jest to łatwe, jeśli sprawiacie wrażenie tak pogodnych jak Stormzy. Jak sam stwierdził: „Zawsze wydaję się pewny siebie i radosny. Prezentuję się pozytywnie, żeby to szerzyć. Ludzie patrzą na mnie i myślą, że przez nic nie przechodzę. Chciałem im pokazać, że tak nie jest. Przechodzę przez różne rzeczy i to ważne, by to wiedzieli".

Jego debiutancki album „Gang Signs and Prayer" (obecnie na drugiej pozycji na brytyjskiej liście przebojów) również dotyka tego tematu. Wśród przechwałek, brawury i ciętych odzywek, Stormzy otwiera się przed nami, np. w takich kawałkach jak „Lay Me Bare".

„W niektóre dni wciąż jest mi ciężko, palę i piszę wersy. Widzą, jak wspinam się po listach przebojów, ale te wyróżnienia nie pomogą mi odnaleźć mojego serca. Ej Boże, co u ciebie? Potrzebuję cię. Wróć do mnie, diabeł do mnie szepcze. Zostałem zaatakowany, moja dusza jest pokryta bliznami. Nawet gdy mam doła, wydaję się wyluzowany, ale ten rok był szalony i się pogubiłem. Myślą, że zniknąłem, żeby wydać album — nie wiedzieli, że upadłem i straciłem wiarę. Szatanie — proszę, nie dzisiaj. Pieprzyć to, to nie są żarty. Zaciągam się, tylko żeby od tego uciec. Z tego bólu zrobiłem łódkę i Bóg jeden wie, jakim cudem nadal nie zatonęła. W zeszłym roku płakałem zbyt wiele razy. Gdyby nie Flipz i gdyby nie Rhymz... Gdyby nie Rachel i gdyby nie Kelly... Stary, ci ludzie uratowali mi życie".

Z kolei w „First Things First" mówi o ciężarze sławy:

„Szalone, szalone demony w moich myślach. Młody Stormz nie był gotowy na życie w blasku jupiterów. Zrobił sobie małą przerwę, zaczął się modlić. Stary, musiałem uporządkować swój umysł".

Całą jego wypowiedź możecie zobaczyć poniżej:

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Francesca Dunn