nowe pokolenie utalentowanych londyńczyków

Fotograf Campbell Addy, stylista Ibrahim Kamara, ilustrator King James Owusu oraz projektant Harry Evans są najjaśniejszymi gwiazdami z Central Saint Martins, zmierzającymi na sam szczyt.

|
kwi 24 2017, 6:40am

Campbell Addy

Campbell Addy jest żywym dowodem na to, że czasem w najtrudniejszych warunkach rozwijają się najbardziej kreatywne i inspirujące osoby. 23-letni fotograf i wydawca dorastał na obrzeżach południowego Londynu w surowej rodzinie oddanych świadków Jehowy z Ghany. Z wiekiem pogodził się ze swoją orientacją seksualną i został wyklęty ze swojej religijnej rodziny. W wieku 17 lat zamieszkał z Albert Kennedy Trust, organizacją charytatywną, pomagającą bezdomnym i przesiedlonym osobom LGBT+. Jego pasja do fotografii dodała mu skrzydeł i skłoniła go do aplikowania na Central Saint Martins. Dostał się i na studiach poznał Ibrahima i Kinga oraz mnóstwo innych projektantów, artystów i ilustratorów, którzy „dosłownie otworzyli jego umysł", jak sam mówi. „Gdy się tam dociera, ma się mentalność ukształtowaną przez środowisko, w którym się dorastało. A potem nagle widzisz swoich znajomych na korytarzu w samej bieliźnie albo sukni ślubnej i nagle wszystko jest w porządku. Przebywanie w tak kreatywnym środowisku powoli daje się we znaki psychice i nagle zasady przestają istnieć".

Campbell wkrótce zaczął myśleć, że wszystko jest możliwe i oprócz robienia seksownych, delikatnych zdjęć, stworzył własną publikację. NiiJournal bada problem reprezentacji ras i umacniania ich pozycji. Stworzył także wyjątkową agencję modelingową i castingową Nii, która pomaga walczyć z brakiem różnorodności etnicznej w branży mody. Jego wystawa „Matthew 7:7&8" (nazwanej po biblijnym wersie „szukajcie, a znajdziecie") wisiała w galerii Hoxton Square. Znajdował się na niej zbiór zdjęć, oddających hołd czarnej męskości w delikatniejszym wydaniu. Podczas rozmowy z energicznym i uroczym Campbellem można wręcz przesiąknąć jego duchem zrób-to-sam. „Robienie wszystkiego po swojemu i radzenie sobie z przeciwnościami daje nam nadzieję. Ludzie myślą, że trzeba asystować albo być stażystą, ale sądzę, że nasze pokolenie powinno być tym, które zaczyna rzeczy. Powinniśmy więcej bawić się modą. Ta praca nie polega na ratowaniu życia — to ubrania i powinniśmy zaszaleć. Dobrze jest popadać w skrajności, dajcie spokój z tym, co pomiędzy".

Ibrahim Kamara

Ibrahim Kamara jest wyjątkowy. Nie wierzycie? Cóż, jego wrodzona miłość do mody i niezwykły talent do stylizacji i robienia zdjęć sprawiły, że Martin Andersen (wykładowca prowadzący zajęcia z promocji i komunikacji modowej) z dumą nazwał go „spokojnie jednym z najbardziej utalentowanych studentów, jakich widziałem w ciągu 16 lat nauczania na Central Saint Martins". Naszym zdaniem może mieć rację. Ibrahim ma niesamowitą smykałkę do dosłownego zmieniania śmieci w skarby. Razem z poznaną na Instagramie fotografką Kristin Lee Moolman ruszył na bazary i śmietniki RPA, by stworzyć nieziemskie wizje męskości z przyszłości. Całość nazwali „2026" i pokazali w zeszłym roku w Somerset House. Wygooglujcie te zdjęcia — jeśli przypomną wam współczesne podejście do stylu Buffalo, eksperymentalnego, radykalnego ruchu lat 80., który zapoczątkował zupełnie nową modę — to macie bardzo dobre skojarzenia. Pionierami tego stylu (łączącego bomberki, oversize'owe kapelusze, bogato zdobione broszki i garnitury od Armaniego) byli Ray Petri, fotograf Jamie Morgan i świętej pamięci wielki Barry Kamen... który był mentorem Ibrahima. „Spędzaliśmy na rozmowach wieczory i długie popołudnia, tylko we dwójkę. Jego studio bardzo mnie inspirowało. Nauczył mnie, jak myśleć samodzielnie i tworzyć taki świat, jakiego tylko pragnąłem". Ibrahim urodził się w Sierra Leone i wychował w Gambii, a potem przyjechał do Londynu. Kariera w świecie mody nie zawsze była w jego planach. „Przez chwilę studiowałem nauki ścisłe, a potem przerzuciłem się na modę. Miałem zostać internistą, tego chciała moja mama. Potem poznałem przepięknych ludzi na CSM, którzy zmienili moje życie". Teraz, jako absolwent, jest jednym z ciekawszych młodych stylistów w Londynie i świetnie radzi sobie z napływającymi zleceniami na sesje. Pracował również z Grace Wales Bonner i filmowcem Kahlilem Josephem nad filmem dla Samphy. „Sądzę, że jeśli chcesz być stylistą, to musisz zrobić to teraz. Nie ma co czekać. Niedawno miałem zlecenia, podczas których byłem fotografem, stylistą i dyrektorem artystycznym. Robię wszystko na raz. Mam wizję i nie chcę czekać, aż inni ludzie zaangażują się w moje projekty. Pcham sprawy naprzód. Takie jest nasze pokolenie: po prostu robimy swoje".

King ma na sobie ubrania, kolczyki i skarpety Harry Evans. Pozostałe akcesoria: własność stylisty

King James Owusu

King James Owusu ma wyjątkową twarz, idealnie łączącą kocie rysy i chłopięcą urodę. Jego delikatna elegancja została dostrzeżona przez Alexandra McQueena i Grace Wales Bonner, ale jego talent nie ogranicza się do pozowania. 20-letni student z Londynu jest też świetnym ilustratorem. Dorastał w Wood Green z mamą, studiującą projektowanie mody oraz z rodzeństwem z branży kreatywnej. W dzieciństwie przez brata zainteresował się grafiką, dlatego postanowił aplikować na ten kierunek na CSM. Krzątając się po bibliotece poznał Ibrahima i Campbella, który zaangażował go do swojej agencji modelingowej Nii. Jego ilustracje przypominają rysunki ze szkolnych zeszytów, tyle że o wiele lepsze. Czarne szkice poruszają tematy miłości, seksualności i tożsamości, a King tworzy na wszystkim: papierze, skórze, ubraniach — wszystkie chwyty dozwolone. „Czuję, że na CSM naprawdę odnalazłem siebie", wyjaśnia King. „Obserwując, jak wszyscy robią swoje, zastanawiasz się: 'Co sprawia, że jestem interesujący? Jak mogę się wyróżnić i zaprezentować światu?'". Kierując się maksymą swojego ojca („Nie, nie jutro!"), King poszedł za ciosem i zajął się modą oraz sztuką. Jego sukces pokazuje, jak wiele umiejętności i inspiracji wyniósł z CSM. Artysta jest wielkim zwolennikiem podstaw, jakie młodym ludziom może dać uczelnia wyższa. „Dzięki uniwersytetowi jestem bardziej ambitny. On cię wspomaga, sprawia, że myślisz sobie: 'Dam radę'".

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 8.0px Helvetica} p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 8.5px Helvetica; min-height: 11.0px} p.p3 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 6.0px Helvetica; min-height: 7.0px} span.s1 {font: 11.0px Helvetica; font-kerning: none} span.s2 {font: 8.5px Helvetica; font-kerning: none} span.s3 {font-kerning: none} span.s4 {font: 11.0px Helvetica} span.s5 {font: 13.0px Helvetica} span.s6 {font: 13.0px Helvetica; font-kerning: none}

Harry Evans

25-letni Harry Evans jest twórcą zachwycających, inspirowanych okresem elżbietańskim kostiumów. Zaczął w 2010 roku jako ciekawy świata, rozczochrany i bardzo utalentowany 18-latek i od tamtej pory nie zwalnia tempa. Poszedł na studia licencjackie na CSM, alma mater jego mamy, pragnąc „czegoś artystycznego" w każdym aspekcie życia. „Na pierwszym roku codziennie zmieniałem kolor włosów", mówi ze śmiechem. „Stylizacje na CSM były po prostu szalone, wydaje mi się, że teraz są jeszcze bardziej pokręcone". Harry przy projektowaniu zawsze inspirował się najbardziej ekscentrycznie ubranymi postaciami i gwiazdami subkultur Londynu. „Uwielbiałem czasy Blitzkriegu, wszystko co z nimi związane... surowość, tworzenie czegoś z niczego w domowych warunkach. Pracowałem też dla Meadham Kirchhoff, to było coś wyjątkowego. Nadal czuję, jaki wpływ to na mnie wywarło". Po tym jak poznał Ibrahima na scenie klubowej, w końcu pożyczył mu swoje prace. „Zabrało mi to jakiś rok, zanim w końcu mu je dałem", mówi z namysłem. Jego dzieła można opisać jednie jako nowoczesną interpretację Galliano za czasów w Diorze ze szczyptą fantazji na miarę Lacroix i zamiłowaniem do przerysowanych sylwetek Muglera. Harry ma już na koncie staż w Céline, a teraz może jedynie podążyć śladami tych wielkich nazwisk i dołączyć do grona najbardziej fantazyjnych projektantów świata mody. „Widzę, że teraz ludzie, którzy dopiero zaczynają studia na CSM, już zamieszczają swoje prace w sieci. Taki zwyczaj nie istniał, gdy zaczynałem. Wszystko z natury dzieje się natychmiastowo, nieważne, że ktoś jeszcze nie skończył studiów. Wierzę w tę mantrę: jeśli o coś nie poprosisz, to tego nie dostaniesz".

Przeczytaj też:

Miniswoosh przeobraża śmieci w modę, a modę w sztukę

Gosha Rubchinskiy i jego gang

Najfajniejsza modelka świata: Slick Woods

Kredyty


Tekst: Lynette Nylander
Zdjęcia: Tim Walker
Stylizacja: Ibrahim Kamara
Stylista fryzur: Alex Brownsell ze Streeters przy pomocy produktów Bumble and bumble. Makijaż: Lucy Bridge przy pomocy produktów Chanel Les Indispensables de L'Été oaz Chanel Blue Serum. Modele: King z Nii. King, Harry i Ib. Wszyscy mają na sobie ubrania, kolczyki i skarpetki od Harry'ego Evansa. Pozostałe akcesoria: Slim Barrett. Campbell na ma sobie spodnie i golf od Prady. Buty: własność modela.