miłość w cieniu tindera

Jak zmieniło się nasze podejście do randkowania przez internet w ciągu ostatniej dekady? Będziecie zaskoczeni.

tekst i-D Staff
|
25 Luty 2016, 11:30am

zdjęcie: pexels.com

Większość z nas ma na swoim telefonie Tindera, Grindra lub inną aplikację, która służy… no właśnie, do czego? „Im bardziej akceptujemy posiadanie takich aplikacji, tym częściej chodzimy na randki, a nie tylko umawiamy się na seks", mówi nam seksuolog Michał Sawicki. Dowód znajdziesz w raporcie „A Digital Decade: Sex" stworzonym przez twórców aplikacji OkCupid. Postanowili zbadać, jak zmieniło się podejście użytkowników do seksu na pierwszej randce. Okazuje się, że w 2005 roku 69% badanych nie miałoby problemu z pójściem do łóżku z kimś po pierwszym spotkaniu. Teraz jest to tylko połowa z ponad miliona osób, które odpowiedziały na to pytanie.

Zaskakujące? „Seks trochę spowszechniał, nie jest już czymś 'wow'. Nie mamy problemu ze spotkaniem się z kimś na seks, zaczynam nam brakować uczuć", powiedział Sawicki. Czy prawie 20% różnicy w ciągu dekady bierze się z tego, że się już wyszaleliśmy? Przecież cały czas nowi użytkownicy instalują na swoich telefonach aplikacje. Zmiana może nie jest więc spowodowana tylko nowym podejściem, ale też nadejściem pokolenia Z. Pisaliśmy już o tym, że wcale nie są to dzieciaki zanurzone po uszy w wirtualnym świecie. „Osoby, które mają 30-40 lat i nie miały wcześniej dostępu do takich aplikacji, są nimi zainteresowane i stają się ich więźniami. Na osobach, które są młodsze i wychowały się już w kontakcie z internetem, nie robią aż takiego wrażenia. Wolą iść w kierunku tradycyjnych sposobów randkowania. Spotykają się na żywo, szukają relacji, związku", potwierdza nasze przeczucia Michał.

Największym problemem aplikacji pozostaje ocenianie innych wyłącznie na podstawie zdjęć (i to często bardzo wyselekcjonowanych). „Aplikacja przeznaczona do poszukiwania na seks wydaje się łatwiejszą opcją, ale tak nie do końca jest. Z jednej strony łatwo możemy kogoś zablokować albo nie odzywać się, jeśli coś pójdzie nie tak, ale równocześnie coraz trudniej się z kimś spotkać, porozmawiać na żywo i się na niego otworzyć. Trudno jest mi sobie wyobrazić, że możemy wejść z kimś w relację, oceniając tylko jego zdjęcie", dodaje Sawicki.

Czy prawdziwa miłość przestała więc istnieć? Wydaje się, że nasze potrzeby się nie zmieniły, bo zarówno teraz, jak i dziesięć lat temu 75% osób szuka przez internet stałego związku. Niebezpieczne może być za to budowanie wszystkich relacji wyłącznie w internecie. Zauważył to też Michał: „Zmieniło się nasze podejście do partnerów. Co chwilę możemy rozmawiać z kimś innym, więc szybko skreślamy osoby, w których coś nam nie pasuje. Wiemy, że w kolejce czeka mnóstwo innych ludzi. Po jednej randce może okazać się, że ta osoba pasuje nam tylko w 99% i rezygnujemy. A wiadomo, że nie ma ideałów". Ale chyba to już wiemy, prawda? 

Przeczytaj też:

Tagged:
Kultura
randkowanie