10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o gregorze różańskim

Internet to naturalne środowisko jego życia. Bez przerwy bada wpływ sieci na nasze codzienne zachowania i sztukę. Zamiast na biurku, ma więc śmietnik w przeglądarce, ale nie kasuje nigdy historii, bo woli się nią bawić. O tym wszystkim rozmawialiśmy z...

tekst Mateusz Góra
|
22 Październik 2015, 10:20am


Jego prace żyją własnym życiem
„Bardzo często, kiedy praca trafia do sieci, trudno dojść do tego, kto jest jej autorem. Tak było od zawsze — sztuka zawsze polegała na przetworzeniach. Kult autora jest bardzo europejski. Na Dalekim Wschodzie ludziom zależy, żeby zrobić dobrą kopię na podstawie dobrego oryginału, a dla nas jest to umniejszające. Ich podejście jest realistyczne, bo nie udają, że wszystko musimy wymyślić od nowa. Ważne czy dobrze i współcześnie coś zinterpretujemy".

Ma śmietnik w przeglądarce
„W przeglądarce czasem mam otworzone tyle zakładek, że nie wiem, co się pod nimi kryją, bo ikonki są już za małe. Kiedyś mogłeś mieć śmietnik na biurku, teraz możesz mieć tyle obrazków na ekranie, że powstaje wirtualny śmietnik. Od dziecka lubiłem szukać różnych rzeczy w internecie, byłem dobry w dokopywaniu się do informacji, co teraz mi się przydaje. W moim przypadku trudno znaleźć nawet klucz do tego, co wyszukuję. Mam chyba późno wykształcone ADHD".

Ikealism, 2012-2013

Wierzy w tumblrealizm
„To pojęcie pojawiło się w jednym z wywiadów w 2012 roku, co znaczy, że powinna się nim już zająć archeologia, jeśli weźmie się pod uwagę szybkość rozwoju internetu. Wpadłem na nie, bo w tamtym czasie odbyło się dużo rozmów o 'sztuce postinternetowej', czyli stworzonej przez pokolenie, które wychowało się z dostępem do internetu. Tumblrealizm oznacza rzeczywistość, na którą wpływają sieci intensywnie rozprowadzające obraz i tekst. Interesuje mnie, w jaki sposób Tumblr wpływa na myślenie nowych pokoleń. Kiedyś dygitalizowano filmy czy książki i wrzucano je do internetu. Teraz często jest odwrotnie — to internet kształtuje rzeczywistość".

Jest też DJ-em
„Mieszkałem w Berlinie i interesowałem się kulturą klubową, co jest sprawą pokoleniową. Udzielam się też jako DJ, więc muzyka odgrywa ogromną rolę w moim życiu. Kluby i puszczana w nich muzyka świadczą o pokoleniu — jego wyobraźni, stylu i estetyce. Niedawno w Szczecinie otwierałem wystawę 'Backroom'. Cała przestrzeń stała się zapleczem albo wąskim korytarzem na tyłach klubu techno. Było prawie całkiem ciemno, a dźwięki dochodziły zza ściany. Wchodzisz do tego techno-lochu i wydaje ci się, że impreza jest w pomieszczeniu obok albo nad tobą. Panuje atmosfera lekkiej dezorientacji, która jest normą w takich miejscach. Nawiązywałem też do poczucia eskapizmu, do uciekania przed opresyjną technologią, monitoringiem, normami społecznymi czy nudą".

Zawsze ubiera się na czarno
„Jest taki suchar, że 'mieszasz wszystkie kolory tęczy i wychodzi czarny'. To kolor bardzo praktyczny i nie widać na nim plam, ale na to już dawno wpadli goci i metale. Zawsze byłem fanem mrocznych i ekstremalnych rzeczy. Słuchałem black metalu czy noisu, a taki strój to też fragment tej estetyki. Ale nawet bez niej lubię ten kolor, łączy w sobie różne sprzeczne skojarzenia. Od księży po stroje wieczorowe i subkultury, od żałoby po elegancję lub prostotę. Ubieram się na czarno, ale to nie znaczy, że jestem wiecznie przygnębiony. Całkiem szczęśliwy i pozytywnie nastawiony ze mnie człowiek".

Luxury Bastard, 2012

Czasem przedawkowuje internet
„Często czuję, że moje zmysły są już przeciążone. Sporo przemyśleń na ten temat umieściłem w projekcie 'Blue (#3B5998)'. Nazwa pochodzi od odcienia niebieskiego, który został użyty w identyfikacji wizualnej Facebooka. To moja wersja filmu 'Blue' Dereka Jarmana, który opowiada o sytuacji człowieka chorego na AIDS, które w latach 80. i we wczesnych 90. było uznawane za chorobę cywilizacyjną. Podobnie jak teraz uzależnienie od internetu. W przypadku mojego projektu historia wydaje się bardziej surrealna i absurdalna, szczególnie że głos narratora to syntezator mowy. Główny bohater opowiada o tym, że jest przeładowany internetem, zaczyna się rozpadać i tracić zmysły".

Lubi historię
„Od dziecka kocham historię. Uwielbiam rzeczy na pograniczu sztuki i polityki. W historii, podobnie jak w sztuce, interesują mnie wszystkie rzeczy tymczasowe i ulotne. Ludzkie zmaganie się z instynktami i idealizm. Bardzo interesuje mnie, jak podobne problemy wyglądały w przeszłości. Pochodzę z poniemieckiego miasta, Wrocławia, nad którym wisiało piętno wojny i wypierania przeszłości. To było widać w 'Triumfie nieobecności', czyli mojej wersji 'Triumfu woli' [nazistowskiego filmu propagandowego w reżyserii Leni Riefenstahl], z którego wyciąłem wszystkie możliwe swastyki, bezpośrednie nawiązania do ideologii i ujęcia pokazujące Hitlera. Pozostają same ładne i neutralne sceny wyprane z kontekstu. To dla mnie praca o tabu, o cenzurze symbolicznej i manipulowaniu zbiorową pamięcią".

Zazdrości punkom konsekwencji
„Balansowałem między różnymi grupami znajomych, czasem bardzo subkulturowymi. Fascynuje mnie ich konsekwencja estetyczna. Kiedy ktoś był od A do Z punkiem albo skinheadem to wszystko, czego słuchał i w co się ubierał, było związane z jednym tematem. Mnie zawsze ciężko było się wczuć i być aż tak 'autentycznym' i konsekwentnym w jednym stylu, bo ostatecznie staje się to bardzo nudne i monotonne".

Challenge accepted #1, 2013

Stara się zmaterializować internet
„W kontekście sztuki postinternetowej często się zdarza, że tworzymy obiekty materialne, ale zawsze widać w nich wpływ internetu. To próba zmaterializowania sieci. To samo dotyczy relacji między ludźmi — spotykają się online, a dopiero potem poznają w realu. Na pierwsze osoby, które poznałem w świecie sztuki, natknąłem się w wirtualnej rzeczywistości. Obecnie każda sztuka jest związana z internetem — to chyba jest już oczywiste".

Broni roślinnych imigrantów
„Ostatnio zainteresowałem się artystycznym przedstawianiem i analizowaniem zjawisk ekologicznych i biologicznych. To,w jaki sposób zmienia się środowisko, jest kolejnym wynikiem rozwoju technologii, transportu, globalizacji. Praca 'Green Card' nawiązuje do problemu migracji. Trafiliśmy w idealny moment, bo kiedy trwała wystawa, rozpoczęła się dyskusja o imigrantach. Nawet w kwestii migracji roślin zdania są podzielone. Wiele z nich jest uważanych za inwazyjne i ministerstwo czy służby miejskie je eliminują. To trochę postawa konserwatywna — istnieje coś takiego, jak polski ekosystem i musimy go bronić. Idealnie pasuje to do sposobu, w jaki często mówią politycy i ludzie na ulicy o wpuszczaniu do Polski przybyszów. Duża część roślin kiedyś też była przybyszami, ale już nie trafiają na 'czarną listę', bo przez kilkaset lat się zasymilowały. To, czy coś uważamy za rodzime czy tutejsze to tylko kwestia czasu i tego, czy pozwalamy na tę asymilację".

Już w najbliższy weekend będziecie mogli oglądać nowy projekt Gregora, który zostanie zaprezentowany w ramach wystawy „Made by you", zorganizowanej przez i-D i Converse.

Przeczytaj też: Krótki przewodnik po sztuce Maurycego Gomulickiego10 pomysłów Rafała Dominika na pop w sztuce.

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Ilustracje dzięki uprzejmości artysty.