​5 powodów, dla których warto skasować facebooka

„Gwarantuję, że początkowy niepokój związany z brakiem Facebooka zamienia się szybko w niepokój związany z myślą, że mógłbyś/mogłabyś, go znowu mieć”.

tekst Dominika Dymińska
|
02 Sierpień 2017, 7:55am

Zdjęcie: Tom Galle

Prywatność to nowy luksus. Media społecznościowe przejęły kontrolę nad naszym funkcjonowaniem do tego stopnia, że zaczęliśmy się tym męczyć. Zasady panujące w pseudospołeczności właściwie uniemożliwiają kontrolę i odsiew napływającego kontentu - jeśli ktoś cię irytuje swoimi postami, chociaż w realu go lubisz, to przecież nie skasujesz go ze znajomych, bo zostanie to uznane za deklarację wrogości. Jeśli masz sporo znajomych to w pewnym momencie nie wyrabiasz się już z unfollowowaniem, bo i tak będziesz otrzymywać zaproszenia na imprezy, o których wolisz zapomnieć, nie wspominając już o tym, że możesz dostać miniataku serca, jeśli gdzieś mignie ci zdjęcie ekschłopaka czy eksdziewczyny. Coraz częściej spotykam osoby z dumą obwieszczające, że nie mają już kont na Facebooku. Sama również do nich właściwie należę, więc mogę podzielić się, bardzo zresztą pozytywnym doświadczeniem, związanym z wykasowaniem publicznego profilu.

Mniej stresu
Nie musisz się już martwić o to, że ktoś wygrzebie twoje żenujące statusy z 2009 roku, kiedy facebookowy etos nie był jeszcze ustanowiony ani że rekruterzy z przyszłej pracy przetrzepią twój profil.

Lepszy obraz ludzi
W większości ludzie w internecie udają takich, jakimi chcą być. Niekoniecznie na dobre im to wychodzi. Pomyśl ile razy zdarzyło ci się poznać kogoś, kto wydawał się w porządku, a twoja opinia zmieniła się po przescrollowaniu jego czy jej walla? Łatwiej jest dobrze myśleć o ludziach, kiedy nie trzeba konfrontować się z ich aspiracjami i fasadą doskonałej codzienności. Ludzie pokazują tylko to, co chcą pokazać. Ciągłe chwalipięctwo naprawdę potrafi działać na nerwy. Odłączenie się od tej rywalizacji na życia leczy z frustracji.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wyłączenie się z pseudodyskusji
W czasach gdy wszyscy muszą koniecznie posiadać opinie, media społecznościowe stanowią iluzoryczną platformę dyskusji i złudny zalążek wspólnoty. Jeśli jednak przyjrzeć się tym dyskusjom często okazują się one być pojedynkami na memy i śmieszkowanie. Dobrze, że słuszne inicjatywy zbierają lajki, szkoda jednak, że kiedy trzeba wyjść na ulicę i protestować to wydaje się, że sprawę można załatwić postem na Facebooku.

Więcej czasu
Nie rozpraszasz się, nie marnujesz czasu na bezmyślne przewijanie newsfeeda. Nagle przybywa ci lekko dwie godziny dziennie, a głowa oczyszcza się z niepotrzebnych informacji.

Bliższe relacje
Może stracisz kilku top-lajkerów, ale przynajmniej dowiesz się, kto z twoich znajomych interesuje się tobą na tyle, żeby poświęcić ci więcej czasu i uwagi niż wymaga tego kliknięcie kciuka pod postem.

Jeśli martwisz się o FOMO to moja rada brzmi: nie martw się. Wcale nie stracisz dostępu do najważniejszych newsów. Po prostu wyrób sobie nawyk przeglądania regularnie kilu serwisów, które zapewnią ci informacyjne zastępstwo. To łatwiejsze niż się zdaje. Gwarantuję, że początkowy niepokój związany z brakiem Facebooka zamienia się szybko w niepokój związany z myślą, że mógłbyś/mogłabyś, go znowu mieć. 

Przeczytaj też inne teksty Dominiki Dymińskiej dla i-D:

Kredyty


Tekst: Dominika Dymińska
Zdjęcie: Tom Galle

Tagged:
Facebook
fomo
Kultura
Dominika Dymińska
cyfrowy detoks