Reklama

nick knight: król modowej symboliki

Rozmawiamy z fotograficznym mistrzem o jego ponad 30 latach w branży, o obecnym tempie mody i o przyszłości.

tekst Lynette Nylander
|
25 Listopad 2015, 4:55pm

Nie sposób mówić o prawdziwych innowacjach w modzie, nie wspominając Nicka Knighta. Fotograf i filmowiec przez ostatnie 30 lat stał na czele modowej symboliki. Bo kto inny współpracował z Kanyem, robił teledyski dla Lady Gagi, zdjęcia dla brytyjskiego i francuskiego Vogue'a, W Magazine, V i oczywiście - dla i-D.

Gdy założyciel i wówczas redaktor naczelny i-D, Terry Jones poznał młodego Nicka na początku lat 80., zlecił mu robienie straight-upów do magazynu, co zapoczątkowało współpracę trwającą aż do końca lat 90. W 2000 roku Nick założył pionierską stronę SHOWStudio - gdzie wraz z najbardziej wpływowymi nazwiskami w branży tworzył filmy modowe. Stworzył kultowe wizerunki dla największych awangardystów świata mody jak choćby dla Yohji Yamamoto, Alexandra McQueena czy Johna Galliano. Został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego przez królową, miał wystawy w Muzeum Wiktorii i Alberta, w galerii Saatchi i Muzeum Historii Naturalnej, jest także honorowym profesorem na University of Arts w Londynie.

Zeszłej nocy odebrał nagrodę imienia Isabelly Blow dla kreatora mody podczas ceremonii British Fashion Awards, którą otrzymał za swoje zasługi dla świata mody. Nick zawsze był, jest i będzie częścią modowej awangardy. Niech żyje Nick!

Zdjęcie: Nick Knight, Stylizacja: Simon Foxton. [The Red-Hot Issue, Nr 25, Maj 1985]

Gratuluję nagrody Isabelli Blow dla kreatora mody. Jak się czułeś, wiedząc, że to ty będziesz odbierał nagrodę?
Byłem bardzo zadowolony i naprawdę bardzo dumny. Te nagrody wiele znaczą. Biznes, w którym pracujemy, jest bardzo dziwny, często brakuje opinii, feedbacków i wtedy czujesz się trochę samotny, więc to naprawdę cudowne uczucie. Jestem niesamowicie dumny, że otrzymałem tę nagrodę.

Jesteś integralną częścią rodziny i-D, stworzyłeś wręcz jej DNA. Jakie znaczenie miało i-D dla ciebie i dla twojej kariery?
Pierwszy raz natknąłem się na i-D, gdy byłem jeszcze w college'u. Zapisałem się do college'u w Bournemouth, a potem wróciłem prosto do Londynu z kilkoma fotografiami. Wchodziłem do każdego sklepu, który mi się podobał z zewnątrz, jak Hyper Hyper i Kensington Market i pytałem: „mogę zrobić zdjęcia waszym ubraniom?" Następnie ktoś pokierował mnie w stronę i-D. Pojechałem spotkać się z Terrym w jego domu na Sheriff Road, a on wytłumaczył mi swoją ideę straight-upów. Powiedział mi: „bierzemy ludzi z ulicy, dokładnie tak, jak stoją i robimy im naturalne zdjęcia" i że to właśnie leży u podstaw i-D. Wróciłem więc do swojego college'u i zacząłem robić zdjęcia swoim znajomym z Bournemouth. Ludzie byli wtedy bardzo różnorodni, było wielu rockabillowców. Wysłałem zdjęcia Terry'emu, a on je opublikował. Pamiętam jedną fotografię dziewczyny, która pisała poezję i lubiła „flower power", zrobiłem z nią krótki wywiad. Sfotografowałem też kolesia, który kiedyś jeździł w trasy z Rolling Stonesami. Był wielki i całkiem przerażający, a i-D zrobiło z tego coś naprawdę super. To właśnie kiedyś było i-D, bardzo „zrób to sam": składaliśmy wszystko do kupy na strychu w domu Terry'ego. Tuż wcześniej fotografowałem skinheadów do projektu, którego podjąłem się w Bournemouth, więc to była taka naturalna kontynuacja i doskonała platforma, dzięki której mogłem robić zdjęcia tym, którym chciałem. Więc tak się zaczęła moja współpraca, od fotografowania ludzi wokół mnie. Mogłem podejść do kogoś w klubie i zapytać: „mogę ci zrobić zdjęcie do i-D?" To właśnie jest doskonałe w fotografii - przepustka do czyjegoś życia.

Gemma Ward (w rogu Martin Tomlinson i Bea Beast), zdjęcie: Nick Knight, Stylizacja: Jonathan Kaye, włosy: Sam McKnight, make-up: Val Garland.

Czy masz swoją ulubioną okładkę i-D albo taką, której fotografowanie szczególnie zapamiętałeś?
Pamiętam tworzenie każdej z osobna. Nie powiedziałbym, że mam swoją ulubioną, niektóre wiążą się z osobistymi wspomnieniami, bo takie były te okładki. To nie były modelki, tylko moi znajomi albo moje dziewczyny. Pierwsze okładki to byli po prostu ludzie, których gdzieś spotkałem i którzy fajnie wyglądali. Nie tak, jak teraz, gdzie są to najgorętsze nazwiska, wtedy nie chodziło o kasę. Gdy robiłem okładkę z Sade, to nawet jej nie znałem...

Zdjęcie: Nick Knight, Szef działu mody: Edward Enninful. Sukienka przerobiona przez stylistę Beyond Retro. Pasek: Fleet Llya. Pończochy: Atsuko Kudo. [The 30th Birthday Issue, Nr 308, Pre-Fall 2010]

Filmy modowe, fotografia, teledyski, instalacje... Masz luksus wyboru tego, czemu chcesz poświęcić swój czas, czym się więc kierujesz w swoich wyborach?
Szczerze mówiąc, nigdy nie brałem niczego, czym nie chciałem się zajmować. Podczas swojej kariery nie przyjąłem ok. 90% zleceń, ponieważ coś tak mi podpowiadało. Nie da się dobrze wykonać pracy, jeśli nie włoży się w nią całego serca. 

Zdjęcie: Nick Knight, Szef działu mody: Edward Enninful. Stanik: Givenchy Haute Couture by Riccardo Tisci. Majtki: House of Harlot. Pończochy: Atsuko Kudo. Rękawiczki: House of Harlot. Buty: Vintage Vivienne Westwood. [The 30th Birthday Issue, Nr 308, Pre-Fall 2010]

Czy uważasz, że moda nabiera zbyt szybkiego tempa?
Cóż, oczywiście problemy mają miejsce - wystarczy przypomnieć sobie samobójstwo Alexandra McQueena czy presję, jaka ciążyła na Johnie Galliano, to może być bardzo przytłaczające. John tworzył jedną kolekcję na miesiąc, a to jest naprawdę ogromna ilość stresu jak na jednego artystę. Projektanci mody to artyści, tak samo, jak malarze, rzeźbiarze i poeci. To bardzo wrażliwi ludzie, niezwykle podatni na to, co dzieje się wokół nich. Dlatego ich kochamy i chcemy, aby tworzyli ubrania, które pokochamy, ponieważ oni mają wizję i wyostrzoną świadomość wszystkiego. Są wrażliwi zarówno w dobrym, jak i złym tego słowa znaczeniu, więc wydaje mi się, że naciskając ich, żeby robili wszystko szybciej i szybciej, nie możemy spodziewać się niczego dobrego. Nie otrzymamy tak wspaniałych ubrań, bo ludzie z branży nie będą w stanie wkładać w pracę całego serca. Dlatego uważam, że cały cykl musi zwolnić, potrzebne są zmiany.

Zdjęcie: Nick Knight, Stylizacja: Simon Foxton. [The Art Issue, Nr 28, sierpień 1985]

Jak być innowatorem w świecie, gdzie presję wywołują media społecznościowe, a wszystko kręci się dużo szybciej, niż kiedyś?
Na początku powiem, że akurat tak było zawsze. Presja po prostu się przenosi, zmienia. Gdy zacząłem w 1979 roku, była wówczas tylko garstka magazynów, do których można było się udać: Honey, Cosmopolitan itd. To było jeszcze przed i-D i The Face, a teraz masz całą gamę magazynów gotowych poprzeć twój wizerunek, więc pod tym względem jest łatwiej. Nie lubię, gdy ktoś mówi, że w przeszłości było lepiej lub gorzej, po prostu było inaczej. Dziś nie potrzebujesz wydawnictwa - wystarczy wziąć iPhone'a, wrzucić zdjęcie i je opublikować. Kiedyś musiałem przekonywać wiele osób, że mogą na moich zdjęciach zarobić. Twoje prace są dużo łatwiej dostępne, ale tak samo też i twoi potencjalni odbiorcy, więc myślę, że trzeba żyć w swoich czasach. Jaki jest sens w gdybaniu, co było kiedyś? Trzeba zrozumieć świat, w jakim żyjemy, używając mediów społecznościowych i internetu w najlepszy sposób, w jaki umiemy. Najważniejszą rzeczą jest ufanie własnym instynktom i bycie sobą. Jeśli w siebie nie wierzysz, nie będziesz w stanie zbudować kariery, bo trzeba znać swoją wartość. Innowacja to po prostu robienie rzeczy, które są zgodne z tobą. Znajdź to, czym się naprawdę interesujesz i zaufaj sobie. 

Sara Stockbridge, Zdjęcie: Nick Knight, Stylizacja: Simon Foxton, Włosy i make-up: David Grainger. [Nr 50, sierpień 1987, The Holiday Issue]

Co jeszcze chciałbyś robić?
To jest tylko wierzchołek góry lodowej, ja nawet jeszcze nie zacząłem! (śmiech).

@SHOWstudio

nickknight.com

Czytaj też:

Kredyty


Tekst: Lynette Nylander
Tłumaczenie: Zuza Bień
Główne zdjęcie: fotografia: Nick Knight, stylizacja: Simon Foxton [The Art Issue, Nr 28, sierpień 1985]