Reklama

5 idealnych miejscówek na sylwestra

Chcecie obudzić się w 2017 roku bez moralnego kaca? W takim razie macie 24 godziny, żeby dotrzeć do jednej z tych miejscówek.

tekst Brooke McCord
|
30 Grudzień 2016, 2:30pm

Jeśli chodzi o sylwestrowe wspomnienia, można je podzielić na trzy kategorie: dobre, złe oraz tragiczne. Nieważne czy będziecie się trzymać znanych miejscówek i skończycie na przeciętnej imprezie, która kosztuje dwa razy tyle, co zwykle czy poszerzycie horyzonty i wybierzecie się w nowe miejsce. W dzisiejszym świecie nie jest łatwo znaleźć coś poza utartym szlakiem.

Chcecie obudzić się w 2017 roku bez moralnego kaca (za tego tradycyjnego nie odpowiadamy)? Zróbcie to, co mądrzy imprezowicze i wybierzcie się na najbardziej odjechane imprezy świata. Innymi słowy, darujcie sobie Warszawę czy bolesne i nie zawsze owocne czekanie w kolejce do Berghain. Zobaczcie naszą listę pięciu mniej znanych klubów z całego świata. Dobra zabawa sylwestrowa gwarantowana.

89, Ul. Konopnicka 28, Kraków
W podziemiach krakowskiego hotelu Forum mieści się wyjątkowy klub, który powstał ze współpracy Unsoundu i Forum Przestrzenie. 89 imponuje klimatem - z byłego lokalu ze striptizem usunięto rury do tańca, pozostawiono natomiast loże oraz pluszową wykładzinę na podłodze i ścianach klubu. Wszystko to kojarzy się jednoznacznie z latami 80. i filmami Lyncha, do tego w 89 obowiązuje surowy zakaz zdjęć oraz brak listy. Sety w krakowskiej miejscówce nie zawodzą oczekiwań, a zapraszani DJ-e - dotychczas wystąpili między innymi The Bug, Tash_LC, Huerco S., Rabih Beaini, Covco, Jlin, DJ Bone, Paide, The Phantom, Jlin, Covco, FORXST, Rhythm Baboon, DJ Bone czy Zamilska - podnoszą poprzeczkę każdemu polskiego klubowi. Podczas gdy kluby w europejskich stolicach wydają się być na wyginięciu (londyński Fabric), w krajach należących kiedyś do bloku komunistycznego rozkwita nowa, prężna scena imprezowego undergroundu. Krakowski 89 jest jednym z jej najbardziej obiecujących graczy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Sisyphos, Haupstraße, Berlin
W Sisyphos spotkacie berlińczyków znudzonych Berghain. Chociaż nie jest jedną z najbardziej znanych miejscówek w mieście, mieszczący się w dzielnicy Rummelsburg Sisyphos słynie z trwających cały weekend imprez, które przyciągają największe nazwiska sceny techno i tech-house'u. Sisyphos swoją wyjątkowość zawdzięcza nie tylko siedzibie w starym magazynie, labiryntowi zakątków dostępnych tylko dzięki drabinom i wysypanej piaskiem, pełnej opuszczonych aut strefie na zewnątrz. Klub nigdy nie zdradza swoich lineupów. Równie dobrze możecie trafić na jednego z obiecujących berlińskich DJ-ów, co na Richiego Hawtina (pojawił się tam niezapowiedziany w 2015 roku).

Bassiani, Akaki Tsereteli Avenue, Tbilisi, Gruzja
Bassani jest niczym undergroundowy plac zabaw dla gruzińskich fanów dance i techno. Wyobraźcie sobie brutalistyczny betonowy labirynt, który w przeszłości mieścił w sobie kompleks basenów, a wszystko to w gmachu Dinamo Arena, gruzińskiego stadionu narodowego. Imprezy z Bassiani nie kończą się jeszcze długo po świcie. DJ-ka jest tam umieszczona, podobnie jak w berlińskim Stattbad (niestety zamkniętym na zawsze), na samym końcu sali, podczas gdy klubowicze bawią się na ledwo oświetlonym, nachylonym parkiecie lub jednej z wzniesionych platform. Jako jeden z głównych graczy stołecznej sceny poradzieckiej, undergroundowej muzyki, Bassani przypisuje się stworzenie nowej fali tbiliskiego nocnego życia. Innymi słowy,będziecie tam tańczyć razem z aktywistami i pionierami nowej fali progresywnej myśli w Gruzji.

Output, Brooklyn, Nowy Jork
Brooklyński klub Output nie odkrywa wielu kart. Jego opis na portalu Resident Advisor brzmi po prostu: „Output jest dla każdego, ale nie dla wszystkich". W industrialnej przestrzeni williamsburskiego klubu zmieści się jakieś 500 osób, jego system dźwiękowy Funktion One ma tyle decybeli, że rozsadzi wasze mózgi, surowo zakazuje robienia zdjęć (kto chciałby oglądać zdjęcia, które wkurzający kolega robi o 6 rano?), a w przeszłości przyciągnął już takie nazwiska jak John Digweed, Seth Troxler czy Carl Cox. Poza wielkimi graczami, Outpost słynie ze skrupulatnie układanych setów wschodzących gwiazd nowojorskiej sceny klubowej. Jeśli chcesz przywitać 2017 rok trzydniowym melanżem to 30 grudnia idźcie na Recondite, w sylwestra na Digweed, natomiast w Nowy Rok zobaczcie Mayę Jane Coles.

Robert-Johnson, Offenbach, Frankfurt
Jeśli pod uwagę weźmiemy rozmiar, frankfurcki klub Robert-Johnson emituje imponujący poziom hałasu jak na tak niewielką miejscówkę. Kiedy Ata Macias rozkręcał swój klub, podszedł do niego jak do galerii sztuki: białe ściany, czarna podłoga, wyposażenie, które można dowolnie przesuwać. Wyszło mu coś w stylu salonu znajomych, w którym aż chce się poimprezować. Zgodnie z tą filozofią w Robert-Johnson nie uświadczycie żadnego loga, bar jest tam ukryty, a DJ-e znajdują się na parkiecie, gdzie każdy może ich dotknąć. A co z brzmieniem? Robert-Johnson zrywa ze stereotypem Frankfurtu jako miasta ciężkiego techno. Jego dźwięki są głębokie, minimalistyczne i psychodeliczne. Jest tu też restauracja Club Michel, w której Ata i spółka zaczynają imprezę i gotują DJ-om kolacje. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Brooke McCord
Zdjęcie via Flickr