delikatne portrety nowozelandek

Obejrzyj fotografie Evangeline Davis, przedstawiające uroczą nieporadność bycia dziewczyną.

|
17 Październik 2016, 4:00pm

Evangeline Davis robi zdjęcia, które przypomną o niemal zapomnianych, długich, letnich popołudniach z przyjaciółkami, kiedy byłyście już za duże, by się bawić i za młode na wszystko inne. Pożyczałyście aparat mamy i zapełniałyście czas spontanicznymi sesjami zdjęciowymi. Nic dziwnego, że mieszkanka Wellington, która ledwo co ukończyła studia, ukazuje tak dokładny obraz delikatnej dziewczęcości, blisko jej do spierzchniętych ust, podrapanych kolan i zaczerwienionych policzków.

Tworząc dyplomowy album „Touchy", zmierzyła całą Nową Zelandię w poszukiwaniu dziewczyn do sesji. Gdzieś po drodze zorientowała się, że przy okazji zebrała grono fanów, skrzynkę pełną próśb o nowe prace i mnóstwo przyjaciół, których przyciągnęły zarówno jej fotografie, jak i otwartość i empatia. Zaobserwowała, że dziewczyny, które uwieczniła na kliszy „czuły się bardziej komfortowo bez możliwości podejrzenia zdjęcia".

Fotografujesz głównie młode kobiety. Co chcesz zbadać w swoich zdjęciach?

Zdjęcia, które zrobiłam ostatnio, sprawiły, że zastanowiłam się nad wieloma rzeczami. Wcześniej akceptowałam je bez zastanowienia, jak na przykład przemysł modowy i media narzucające standardy piękna, które nie odzwierciedlają prawdziwego życia. Kiedyś chciałam fotografować modę, ale kontakt z tym środowiskiem uświadomił mi, że wizerunek dziewczyn jest strasznie zawężony. Powoli się to zmienia, ale kilka lat temu wszystkie z nich były białe i chude jak patyk... Nie widziałam w nich siebie. Myślę, że to wtedy zdecydowałam, że będę fotografować dziewczyny w inny sposób.

Opowiedz nam o „Touchy" — swoim albumie i dyplomie.

Wybrałam tytuł „Touchy" (drażliwy), ponieważ sugeruje „drażliwy temat" oraz dlatego, że moje zdjęcia są wręcz namacalne. Sfotografowałam łącznie sześćdziesiąt dziewczyn, było bardzo ciężko zdecydować, które zdjęcia znajdą się w albumie. Dużo podróżowałam do North Island, by fotografować, ale mnóstwo zdjęć zrobiłam też w Wellington. Bardzo dużo nauczyłam się od dziewczyn, które fotografowałam. Za każdym razem, gdy staję po drugiej stronie obiektywu, myślę: „Wow! Gdybym była taka, jak ona w wieku siedemnastu lat, życie byłoby dużo prostsze!".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Patrząc na prace Petry CollinsCass Bird, widać, że jest duże zainteresowanie tematyką przemiany dziewczyny w kobietę. Jak myślisz, dlaczego ten temat tak nas przyciąga?

To czas, z którym się utożsamiamy, dziewczyny mają bardzo podobne kompleksy, o których nie mówią do momentu, kiedy stają się starsze, poruszają ten temat dopiero z perspektywy czasu. W tych niewypowiedzianych rzeczach — takich jak golenie nóg czy trzymanie kogoś za rękę po raz pierwszy — te momenty budzą ciekawość, a są owiane tajemnicą. Te wydarzenia powtarzają się, wszystkie się z nimi utożsamiamy.

Co według ciebie sprawia, że Nowozelandki są wyjątkowe?

Nie podróżowałam za wiele, więc tak naprawdę nie wiem, jakie są dziewczyny gdzie indziej. Nasza populacja jest bardzo mała, dlatego dziewczyny twardo stąpają po ziemi. Z tym wiąże się specyficzna otwartość, ludzie są bardziej gościnni i zadowoleni z tego, że mogą zaakceptować różne rzeczy, co przydało się w mojej fotografii. Fotografowałam dziewczyny wieku od 16 do 30 lat. Zadziwiły mnie te młodsze, świetnie czują się we własnej skórze i są dojrzałe przed kamerą.

Mówisz o tym, jak narzucasz swoim modelkom poczucie empatii. Jak tworzysz relacje z dziewczynami, które fotografujesz?

Myślę, że dużo wspólnego ma to z kliszą. Na każdej z nich jest tylko trzydzieści ujęć, więc dużo czasu spędzamy na rozmowie. Zawsze staram się spędzić wystarczająco dużo czasu z każdą dziewczyną, a ponieważ nie możemy od razu zobaczyć zdjęć, ważniejszy staje się proces fotografowania, niż samo zdjęcie.

@madam_evangeline

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Amy Campbell
Zdjęcia: Evangeline Davis