nowy album drake’a, kawałek po kawałku

Drake rozumie siebie teraz lepiej niż kiedykolwiek i dzięki temu my również mamy szansę poznać go trochę bliżej. Odpalcie „More Life" i zaczynamy.

tekst Kathy Iandoli
|
20 Marzec 2017, 5:00pm

Drake nieustannie tworzy siebie na nowo. „Views" z 2016 roku umocniło jego pozycję cyfrowego boga (albo nawet 6-Goda) z podejściem „nie przestawaj, aż nie będzie idealnie", dzięki któremu stał się najchętniej kupowanym artystą zeszłego roku. Od zmian tytułów albumów po dopracowywanie piosenek na przebojowe single — Drizzy nie tylko wykorzystał swoją cyfrową platformę, ale zupełnie ją przetworzył na swoją korzyść.

Gdy jesienią zaczęto plotkować o „More Life", wiedzieliśmy, że znów coś się zmieni. Projekt nazwany „playlistą" jest opisywany jako zbiór piosenek, a nie jego piąty album studyjny. Nic dziwnego, że Drake jest tak zasięgowy, chociaż wśród tych wszystkich obserwatorów oczywiście znajduje się duża grupa trolli, gotowych obalić jego rosnący dorobek. Dlatego „More Life" to czyste zwycięstwo: projekt, w którym brakuje ciągłości, a jednocześnie wręcz emanuje spójnością.

„More Life" zadebiutowało w trakcie audycji OVO Sound Radio i jest muzycznym pamiętnikiem, w którym przeplata się przeszłość i teraźniejszość Drake'a. Od starej miłości, która nie rdzewieje, po zwycięstwa mimo krytyki — Drake przerabia znów te same tematy i problemy, ale z nowymi punktami odniesienia i z nowej perspektywy. Może to pewność sukcesu, a może to mądrość biorąca się ze skończenia trzydziestki? Tak czy siak, Drake rozumie siebie teraz lepiej niż kiedykolwiek i dzięki temu my również możemy go zrozumieć.

1. Free Smoke
Brzmi: refleksyjnie
Drake podejmuje tu sporo tematów, od pisania po pijaku do skandalu z ghostwriterem, a potem wymienia całą listę swoich osiągnięć i przemyśleń. Pomiędzy tym wszystkim krzyczy: „Free shmoke! Free shmoke!".

2. No Long Talk (feat. Giggs)
Brzmi: jak dobra nuta
Drake wraca do jamajskiego akcentu i tekstu pełnego przechwałek, a Giggs wszystko zmienia i jakimś cudem przyćmiewa swojego przyjaciela.

3. Passionfruit
Brzmi: dobrze jak cholera
Idealna ścieżka dźwiękowa wakacji. Drizzy grucha do delikatnego, house'owego beatu i wchodzi w łagodne klimaty. Zanim się obejrzycie, pod wami pojawi się hamak, a wy będziecie bujać się między palmami na Bali.

4. Jorja Interlude
Brzmi: błogo i dumnie
Mały przerywnik z kwintesencją Drake'a, w którym gada o pieniądzach i sukcesie tak, jak tylko on potrafi.

5. Get It Together (feat. Black Coffee & Jorja Smith)
Brzmi: seksownie
Uwaga, urocza muzyczna para! Jorja Smith + Drake = <3. W tle rozbrzmiewa kojąca perkusja i echo karaibskich rytmów, a Jorja śpiewa o wzięciu się w garść i stworzeniu związku. Czy im się uda?

6. Madiba Riddim
Brzmi: jak „One Dance"
To spokojnie mogłaby być kolejna część „One Dance" jeśli chodzi o brzmienie, klimat i tempo. Drake wraca do kwestionowania intencji ludzi ze swojego otoczenia. Jego rozwiązaniem jest zdystansowanie się od nich. Już to przerabialiśmy, Drake — to nie działa.

7. Blem
Brzmi: jak pijany dancehall
Według Urban Dictionary „blem" oznacza kogoś upalonego marihuaną, chociaż Drake brzmi raczej jakby był pijany i miał zaraz zacząć pisać wiadomości do swojej byłej. Tak naprawdę chce mieć tylko przyjaciółkę, którą będzie mógł zabrać na małe wakacje (czyli pieprzyć).

8. 4422 (feat. Sampha)
Brzmi: sennie
Pod koniec poprzedniego utworu na chwilkę pojawia się Lil Wayne, zapalający jointa i mówiący, że „porozmawiamy o 'More Life'", ale niespodziewanie pałeczkę przejmuje Sampha. Drake i Wayne w ogóle nie pojawiają się w tym kawałku.

9. Gyalchester
Brzmi: jak kościelne dzwony + trap
Drake ma błękitne futro z norek i łańcuch Hermès, a do tego tatuaż na żebrach. A przynajmniej tak ciągle powtarza.

10. Skepta Interlude
Brzmi: onieśmielająco
Skepta nieźle pocisnął, umacniając swoją pozycję gwiazdy rapu kolejnej generacji. Sama muzyka brzmi jak połączenie gry wideo i klubu ze striptizem.

11. Portland (feat. Quavo & Travis Scott)
Brzmi: jak flet
Instrument dęty sprawia, że piosenka brzmi lżej, a jednak Drake jest śmiertelnie poważny i mówi, że nie mógłby mieć dziecka i nadal się wygłupiać. Dodaje też, że nie będzie czekać na bogactwo aż do czterdziestki i chce osiągnąć wszystko już teraz. Quavo i Travis Scott robią to, co zwykle. Skrrt, skrrt.

12. Sacrifices (feat. 2 Chainz & Young Thug)
Brzmi: jak piosenka dla wybrańców
Drake zaczyna piosenkę jak list miłosny, a potem wymienia wszystko, co musiał zrobić, by wspiąć się po kolejnych szczeblach kariery. Łącznie z tym, czego żałuje. 2 Chainz dodaje swoje przemyślenia, a Thugger zdradza, który pistolet jest jego ulubionym.

13. Nothings Into Somethings
Brzmi: jak po dragach
Ten numer przypomina kontynuację „Marvin's Room". Nietrzeźwy Drake dowiaduje się, że jego była się zaręczyła. Oczywiście pyta o zaproszenie na ślub.

14. Teenage Fever
Brzmi: jak napalony Drake
Jeszcze więcej podtekstów z J Lo! Tym razem w refrenie pojawia się fragment „If You Had My Love" Lopez, a Drake porównuje swoją nową miłość do nastoletniego, gorącego uczucia.

15. KMT (feat. Giggs)
Brzmi: groźnie
Po całym emanowaniu miłością Drake wykrzykuje, jak to nie ma czasu na miłość i interesuje go tylko jego ekipa oraz ich sukces. Przy okazji Giggs wraca porzucać trochę groźbami.

16. Lose You
Brzmi: pozytywnie
Ta piosenka opowiada o miłości do swoich ziomków i lojalności, a przy okazji Drake znów udowadnia, że potrafi rapować i ma w rękawie parę ciętych tekstów, żeby pogonić hejterów. Nic dziwnego, że ma ich dużo, ale da sobie radę.

17. Can't Have Everything
Brzmi: jak nabuzowany
Drake nie zwalnia tempa, skacząc po bicie. Ambitnie przyznaje, że chce mieć wszystko, ale akceptuje, że nie może. Jak na ironię, brzmi jakby był cholernie pewien, że w zasadzie to ma już wszystko. Na koniec jego mama mówi przez telefon mądre rzeczy o tym, by nie dać się pochłonąć negatywnemu myśleniu. Święte słowa, pani Graham.

18. Glow (feat. Kanye West)
Brzmi jak: stary Kanye
Co otrzymacie, gdy połączycie vintage'ową formę Kanyego Westa, emo wersję Drake'a, auto-tune i dużo emocji? Hit!

19. Since Way Back (feat. PARTYNEXTDOOR)
Brzmi: nostalgicznie
Drake i PND fantazjują o seksie i wabią do sypialni byłe dziewczyny, ale najpierw Drake musi przypomnieć swojej, że nie zawsze go chciała. Ile jeszcze będzie powtarzać te same bajery?

20. Fake love
Brzmi: próżno
Drake przez całą piosenkę kwestionuje szczerość ludzi okazujących mu „miłość", ale robi to tak, że aż słychać, jaki ma tupet. I za to go kochamy, prawda? Ten utwór to z pewnością zawór bezpieczeństwa, na wypadek gdyby całość się nie sprzedała. Pamiętacie, jak było z „Hotline Bling"?

21. Ice Melts (feat. Young Thug)
Brzmi: jak kofeina
Może to przez te hałaśliwe wtrącenia Young Thuga... W zasadzie to Thugger głównie wydaje krótkie, świszczące dźwięki, a Drake wtrąca pomiędzy nie swoje życiowe lekcje.

22. Do Not Disturb
Brzmi: melancholijnie
Uwaga, klasyczny Drake, wspominający losowe historie o konkretnych godzinach w różnych miastach. Tym razem kupił swojej starej dziewczynie podróbkę portfela Chanel. Powinien zmienić tytuł na „7AM in Germany", żeby podtrzymać tradycję z poprzednich płyt („9 AM in Dallas", „5 AM in Toronto", „6 PM in New York", „4PM in Calabasas"). Tak czy siak, to solidne zakończenie „playlisty".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Kathy Iandoli 
Tłumaczenie: P. Śmiechowska

Tagged:
Young Thug
Drake
Skepta
GIGGS
J-Lo
Sampha
OVO
Jorja Smith
Black Coffee
Newsy
more life