życie polek na emigracji w belgii

Fotografka Maria Baoli odkrywa historię czterech Polek, które mieszkają w Belgii i przygląda się różnicom w prawach kobiet w obu krajach.

|
13 Lipiec 2017, 6:54am

Belgia może i leży 1120 km od Polski, ale wprowadzane obecnie zaostrzenia dotyczące praw rozrodczych polskich kobiet są odczuwalne nawet tutaj. A to dlatego, że Belgia ze swoja silną ekonomią i bardziej tolerancyjną lewicową polityką, odczuła dziesięciokrotny wzrost populacji polskich imigrantów od 2002 roku. Ponad połowa z nich to kobiety. „W jednej części Europy kobiety swobodnie mogą korzystać z antykoncepcji, natomiast w innej muszą zmagać się z przeciwnościami", powiedziała hiszpańska fotografka Maria Baoli, która aktualnie mieszka w Brukseli. Odnosi się do faktu, że w Belgii można bez problemu otrzymać pigułkę „dzień po", natomiast polski rząd skutecznie działa, by ograniczyć ich dostępność w związku ze zaostrzeniem prawa aborcyjnego. 

W serii zdjęć „In-Between", które pokazują życie czterech Polek, mieszkających w Belgii, Baoli bada różnice w prawach kobiet. Bohaterki znalazła wieszając ogłoszenie w sklepie prowadzonym przez Polaków. Przez swoje niepozowane ujęcia Baoli pyta: jakie części rodzinnej kultury zatrzymały, a jakich się pozbyły? „Nawet jeśli Belgia stara aktywnie bronić praw kobiet, powinniśmy pamiętać, że trzeba o nie walczyć i wspierać Polki, bez różnicy na dystans geograficzny", mówi i-D Baoli,

Jak twoje cztery bohaterki trafiły do Belgii? Jakie są ich historie?
Zaczęłam projekt umieszczając ogłoszenia w polskich sklepach i stowarzyszeniach w Belgii i tak znalazłam pięć kobiet, które podpadały pod niemal te same kryteria (były w przedziale wiekowym 20-30 lat i mieszkały w Belgii już od kilku lat), ale postanowiłam wybrać cztery z nich. 

Natalia jest piosenkarką i studentką, która przyjechała do Belgii, żeby uzyskać dyplom z psychologii. Jest najmłodsza i mieszkała w Leuven, mieście studenckim, ale ostatnio przeprowadziła się do Paryża. 

Dzieciństwo Anety było bardzo dziewczęce (nosiła sukienki księżniczek). Jest bardzo świadoma wolności słowa i wrażliwa na prawa człowieka, jest aktywistką. Po pobycie w Londynie miłość zaprowadziła ją do Belgii.

Ania jest bardzo utalentowaną artystką multidyscyplinarną - pracuje z wideo, fotografią, malarstwem i sitodrukiem. Jej siostra mieszkała już w Brukseli, zanim się tu przyprowadziła. Uzyskała wykształcenie artystyczne w Polsce i nie widząc możliwości pracy w swoim kraju, zdecydowała się dołączyć do siostry w Belgii i dostała się na tutejszą Akademię Sztuk Pięknych.

Koleżanka Anety, Sabina, która pochodzi z Lądka Zdrój, również zajmuje się sztuką. Po stażu w Brukseli, zdobyła wykształcenie kinematograficzne i pracuje aktualnie w dziale komunikacji dla organizacji pozarządowej. Niedawno zrobiła film krótkometrażowy o Wisławie Szymborskiej. 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak nakłoniłaś bohaterki, do podzielenia się swoją tożsamością?
Myślę, że wielu ludzi czuje się niekomfortowo, kiedy są fotografowani, więc staram się ich zająć rekwizytami, które sama przynoszę, żeby zapomnieli o aparacie. Zostawiam im wolną rękę i daję tylko małe wskazówki. To ważne, żeby dać swobodę i pozawalać, by osobowość bohatera komunikowała się z odbiorcą. 

Czasami umyślnie tworzę zdjęcia, która mają wyglądać na niepozowane, ale tak nie jest. Najczęściej przeglądam najpierw dużo zdjęć i inspiracji - od rzeźb po obrazy i kadry z filmów - i sprowadzam je do kilku pomysłów, które odpowiadają mi w danym dniu. 

W serii jest dużo martwej natury. Co pociąga cię w przedmiotach codziennego użytku, takich jak lampy i stoły?
Fascynuje mnie interakcja pomiędzy ideałami moich bohaterów, a otaczającymi ich przedmiotami z prywatnej przestrzeni. Jedna z kobiet, Natalia, trzyma swoje amulety w pokoju i jest do nich bardzo przywiązana. Biżuteria jest dla niej nośnikiem wspomnień. Z drugiej strony zlewy w łazience są dla mnie szczególnie istotne, bo mogą pokazać wiele aspektów osobowości bohatera. To bardzo intymne miejsce i zarazem całkiem małe. W dodatku zdjęcia przedmiotów spajają zdjęcia w całość, łączą wewnętrzny i zewnętrzny świat. 

Jaką rolę w tym cyklu zdjęć pełni globalizacja?
Globalizacja podważyła znaczenie narodowych i lokalnych kultur. Produkty kulturalne i sposoby życia w różnych krajach stają się do siebie bardzo podobne. „In-between" ma za zadanie zbadać, jak tożsamość może być w dzisiejszych czasach rozdrobniona. Te kobiety nie są jedynie Polkami, żyły wystarczająco długo, żeby wnieść inne kultury i wartości w swoje życie. Mają własną rzeczywistość, którą oczywiście dzielą z innymi ludźmi. Doceniam to, że fotografia łączy mnie z innymi. Interesuje mnie w jaki sposób indywidualne doświadczenia odnoszą się do wspólnych, uniwersalnych przeżyć. 

W jaki sposób te cztery kobiety ucieleśniają tradycyjne założenia związane z kobiecością w Polsce?
Sabina jest kimś pomiędzy konserwatywną Polką (dba o rodzinę, jest odpowiedzialna za prowadzenie domu), a kobietą ze Wschodu, gdzie jest się bardziej niezależną i mniej skupioną na rodzinie. Według Natalii [Polska] pod względem mentalność jest bliższa Wschodniej Europie, ale jeśli chodzi o ekonomię, widać dużą różnicę. Ludzie w jej wieku nie doświadczyli komunizmu, ale odczuwają jego skutki. 

Obecnie prawicowy rząd w Polsce wprowadza w życie seksualną kontrrewolucję, wbrew woli i zdrowiu Polek. Konsekwencje niedawno wprowadzonego prawa zaostrzającego dostęp do tabletek „dzień po" w połączeniu z przepisami dotyczącymi aborcji mogą być straszne.

cargocollective.com/mariab

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: André-Naquian Wheeler
Zdjęcia: Maria Baoli