Reklama

rośnie liczba samobójstw nastolatków transmitowanych live

Podczas internetowych samobójstw często zdarza się, że widzowie prowokują ofiary, jak w przypadku Abrahama Biggsa. Wielu oglądających komentowało: „no dalej, zrób to”.

tekst Erica Euse
|
17 Lipiec 2017, 10:10am

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

„Jestem po prostu zmęczona, moje życie nie ma sensu, nie mam już sił", napisała Nakia Venant do swojej przyjaciółki na Facebooku. Godzinę później 14-latka rozpoczęła w serwisie transmisję na żywo, żeby pokazać swoje samobójstwo.Tysiące widzów oglądały niemal dwugodzinną transmisję, podczas której nastolatka z Miami zrobiła pętlę z szalika i powiesiła się w łazience domu swoich przybranych rodziców. Jest to już trzecia w tym miesiącu osoba w Stanach Zjednoczonych, która nadawała na żywo własne samobójstwo.

Venant wpisuje się w zatrważający trend rosnący wśród młodych ludzi, którzy chcą transmitować swoją śmierć na żywo przez media społecznościowe. Niecałe trzy tygodnie przed samobójstwem Venant, 12-letnia Katelyn Nicole Davis powiesiła się obok swojego domu rodzinnego w Georgii, nadając relację na żywo przez platformę Live.me. Po jej śmierci doszło do trzech podobnych samobójstw. W maju 19-letnia kobieta z Francji nagrała swój skok pod pociąg streamując na żywo na Periscope, a tydzień wcześniej 15-letni Isaiah Gonzalez powiesił się nagrywając wszystko na swoim telefonie.

„Nastolatki są przyzwyczajone do zwierzania się z najgłębszych i najboleśniejszych problemów w internecie, dlatego nie dziwi, że publicznie dokonują również dokonują najtragiczniejszego aktu [samobójstwa]", wyjaśnia doktor Jonathan Singer, członek zarządu American Association of Suicidology (zajmującego się przypadkami samobójstw w Stanach) i profesor na Uniwersytecie Loyola w Chicago.

Nastolatki transmitujące swoje samobójstwa nie są całkowicie nowym zjawiskiem. Jeden z najstarszych przypadków pochodzi z 2008 roku, kiedy to 19-letni Abraham Biggs nagrał, jak przedawkował leki, używając niedziałającej już strony Justin.tv. Jednak wraz z popularyzacją wykorzystywania do nagrywania samobójstw aplikacji, stron i funkcji do transmisji na żywo (takich jak: live na Instagramie, Periscope na Twitterze, czy transmisja na żywo na Facebooku), platformom coraz trudniej monitorować te przypadki.

„Im więcej użytkowników udostępnia w sieci każdy aspekt swojego życia, włącznie z potwornymi, karygodnymi zachowaniami, tym więcej firm musi podejść bardziej aktywnie do moderowania treści, zamiast polegać na użytkownikach zgłaszających podejrzane posty", powiedział Hemanshu Nigam, założyciel SSP Blue (firmy zajmującej się bezpieczeństwem w sieci) w wywiadzie z The New York Times. Obecnie większość platform polega na raportach innych użytkowników, zgłaszających niewłaściwe treści.

Po serii anomalii, łącznie z samobójstwami, gwałtami i morderstwami, które były relacjonowane przez Facebooka w tym roku, Mark Zuckerberg ogłosił, że zatrudni 3 tys. nowych moderatorów, (w dodatku do do 4,5 tys. już pracujących), żeby nadzorowali materiały wideo i zgłoszone przez innych treści. Oświadczył też, że firma testuje sztuczną inteligencję, która szybciej będzie wykrywać niebezpieczne posty. 

„Usprawnimy system powiadamiania nas o problemach, by nasi recenzenci mogli szybciej decydować, które z udostępnionych klipów naruszają nasze standardy i mieli ułatwiony kontakt z odpowiednimi służbami, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy", napisał w poście Zuckerberg. 

W rozmowie z Karą Swisher podczas podcastu „Re/Code De/Code", Kevin Systrom z Instagrama również wypowiedział się na temat swojej osobistej misji, by wrażliwi nastolatkowie byli bardziej bezpieczni w sieci. „Sześć miesięcy temu zdecydowałem, że będziemy mieć całą grupę, która będzie pracować nad zmienieniem internetu w bezpieczniejsze miejsce", powiedział Kevin. 

Jak wskazuje doktor Singer i inni eksperci, jest kilka powodów, przez które nastolatkowie decydują się relacjonować samobójstwo przez internet — dla niektórych może to być wołanie o pomoc. Pojawia się coraz więcej internetowych przestrzeni jak „7 Cups of Tea" (które pomagają osobom z problemami psychicznymi dotrzeć do społeczności, w której znajdą wsparcie i pomoc) czy „KoKo", która monitoruje posty na mediach społecznościowych, by próby wyrządzenia sobie krzywdy oraz samobójcze intencje i zapobiec im jak najszybciej. 

Niestety nie wszyscy młodzi ludzie znaleźli takie wsparcie w internecie. Wcześniej w tym roku bardzo popularny stał się temat „Blue Whale Challenge". Wyzwanie zostało zapoczątkowane w Rosji. Twórcy zachęcają nastolatków do wykonania serii niebezpiecznych zadań — ostatecznym jest odebranie sobie życia.

Podczas internetowych samobójstw często zdarza się, że widzowie prowokują ofiary, jak w przypadku Abrahama Biggsa. Wielu oglądających komentowało: „no dalej, zrób to".

Platformy starają się opracować najlepszy sposób, by poradzić sobie z kryzysami związanymi z problemami psychicznymi, ale eksperci ostrzegają, że ten rosnący trend wywoła tzw. epidemię samobójstw. Martwią się takżę, że takie wystawienie na widok samookaleczenia zwiększy liczbę zachowań o podłożu samobójczym. Te same obawy pojawiły się po premierze popularnego serialu Netflixa „Trzynaście powodów", który opowiada o nastolatce odbierającej sobie życie i mógł zainspirować do podobnego czynu już co najmniej jedną osobę. Samobójstwo jest już trzecią co do częstotliwości występowania przyczyną śmierci wśród ludzi w przedziale wiekowym 10-14 lat i drugą wśród grupy 15-34 (według danych Centers for Disease Control and Prevention).

Często jest tak, że samobójcze wideo jest udostępniane w sieci nawet po zakończeniu relacji na żywo. Filmik z Katelyn Nicole Davis pozostał na Facebooku i YouTubie przez wiele dni, gdzie obejrzało go tysiące ludzi. Co więcej, na niektórych stronach można go oglądać do dzisiaj.

„Wiemy, że wśród nastolatków występuje większe niż wśród dorosłych prawdopodobieństwo, że zrobią to, co inni", powiedział doktor Singer. „Dlatego pokazywanie takich instrukcji jak popełnić samobójstwo krok po kroku to zły pomysł. To niebezpieczne dla nastolatków, którzy mogą się tym sugerować, a jeszcze gorsze dla tych, którzy już od początku byli w gronie podwyższonego ryzyka".

Jednak Facebook, największa sieć społecznościowa na świecie, broni swojej decyzji na zezwolenie udostępniania relacji na żywo w nadziei, że będą mogli pomóc osobom, które tego potrzebują. 

„Niektórzy twierdzą, że powinniśmy wyłączać relację na żywo w momencie, kiedy tylko pojawi się nawiązanie do samobójstwa, ale zarówno doświadczenie, jak i eksperci upewnili nas w tym, że przerywanie wideo zbyt wcześnie ogranicza szansę, że ktoś dotrze do tej osoby i jej pomoże", powiedziała USA Today Jennifer Guadagno, główna researcherka Facebooka ds. prewencji samobójstw. 

Kiedy 15-letnia mieszkanka stanu Georgia w maju próbowała popełnić samobójstwo, relacjonując je na Facebooku, widzowie zareagowali, a odpowiednie służby uratowały jej życie — ale nie zawsze tak się dzieje. Eksperci zauważyli, że relacjonowanie na żywo samobójstwa może powodować powstawanie „efektu widza" i rozproszenie odpowiedzialności, co oznacza, że kiedy ogląda je duża ilość osób, to jednostki niechętnie decydują się na interwencję. To jest szczególnie niebezpieczne, kiedy nastolatki z grupy o podwyższonym ryzyku używają platformy w nadziei, że ktoś im pomoże, zanim będzie za późno. 

Jest zbyt wcześnie, żeby określić jaki wpływ wywrą na młodych ludzi te relacje na żywo. Ostatnie badania pokazały, że media społecznościowe mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie psychiczne, ale służą też jako pomost w budowaniu relacji z dzieciakami, które tego potrzebują. 

„Media społecznościowe to silne narzędzie, które pomaga nastolatkom w tworzeniu kontaktów między sobą", powiedział doktor Singer. „Myślę, że ludzie poprostu jeszcze nie do końca wiedzą, jak używać ich w dobrym celu". 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Erica Euse
Zrzut ekranu: „Przekleństwa niewinności" przez: hyacinthoides @Flickr Creative Commons