jak zostać queerową ikoną

Babadook, Cuca, Madonna, RuPaul — co ich łączy?

tekst Nick Levine
|
12 Lipiec 2017, 6:50am

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Nie ma przepisu na to, jak zostać queerową ikoną: osobistości popkultury są wybierane przez smą społeczność LGBT+, kiedy przedstawiają perfekcyjną kombinację cech osobistych przez dłuższy czas. Takie cechy często (ale nie zawsze) to: satyra, klasa, barwność, upór, ironia i odrobina odmienności. Cięty język też na pewno by pomógł, łatwo rozpoznawalny osobisty styl jest podstawą, a zdolność do pokonywania trudność często jest doceniana.

Kiedy myślimy o ikonach queeru, prawdopodobnie na myśl przychodzi wam Cher, Madonna, lub Liza Minnelli — często kobiety, które przetrwały ciężkie chwile w życiu osobistym i nie bały się zmierzyć z szalonym show-biznesem. Czy znaczy to, że status ikony queeru niesie za sobą nutkę mizoginii?

Jednak gdy rozwój internetu dostarczył nam więcej treści — więcej gifów, więcej memów i więcej tak zwanych „diva moments", czyli kompilacji YouTube ze znanymi gwiazdami — wybór nowych ikon stał szybszy i łatwiejszy. Dzięki niewinnej pomyłce Netflixa, kiedy to australijski horror „Babadook" został umieszczony w dziale filmów LGBT+, fikcyjny potwór z małą obsesją na punkcie swojego cylindra stał się najbardziej oryginalną queerową ikoną parad równości w tym sezonie. Babadook jest outsiderem z lekkim pociągiem do dramy, który, próbuje po prostu cieszyć się życiem (możecie się tu nie zgodzić). Cechy tego kandydata powoli przestają dziwić, queerowy Twitter i Tumblr powoli dochodzą do konsensusu w tej sprawie i wydaje się, że nowa ikona queeru może się wreszcie narodzić. Jeśli o tym mówimy, od czasu Babadooka na horyzoncie pojawił się jego godny następca - brazylijski aligator z zamiłowaniem do ironii o imieniu Cuca.

Warto zauważyć, że nie wszystkie tzw. queerowe ikony mediów społecznościowych przetrwają. Po ostatnich wyborach, Emily Thornberry z brytyjskiej Partii Pracy została nazwana „królową ciętej riposty" i nagle jej decyzja o nazwaniu się też „gej-ikoną" w wywiadzie na potrzeby kampanii nie wydawała się tak niedorzeczna. Trzy tygodnie później ludzie nadal udostępniają świetny filmik, gdzie pokazuje prezenterowi Davidowi Dimbleby'emu jego miejsce w szeregu legendarnym już tekstem „Well, there we are". Czy jej tekst nadal będzie śmieszny za trzy miesiące? Pewnie nie, ale obecne status ikony queeru jest dość efemeryczny.

Część społeczności LGBT+ może być trochę oburzona i powiedzieć coś w stylu: „Oni i tak nie są prawdziwymi ikonami LGBT+, tak jak np. Madonna". Czy jednak ma to znaczenie? Pozycja Madonny nie jest w żadnym stopniu umniejszana przez to, że kilku z nas chce się przebrać za Babadooka na paradę równości. Jest też oczywista zaleta tego, że witamy nowe ikony queeru z otwartymi rękami: ich pula jest coraz bardziej różnorodna i wyrozumiała. Laverne Cox, Troye Sivan, Ellen Page, Naomi Campbell, Chelsea Manning i zwyciężczyni najnowszego sezonu „RuPaul's Drag Race" - Sasha Velour są przykładami queerowych ikon, które nie do końca wpisują się w staromodny archetyp znaczenia tego słowa. Martyn Hett, zabawny twórca i samozwańcza „ikoniczna diva", który zmarł podczas tragicznego ataku terrorystycznego w Manchesterze, został queerową ikoną w ciągu ostatnich tygodni. Niezależnie od czego, czy wcześniej obserwowaliście go na Twitterze, fakt, że hashtag #BeMoreMartyn (bądź jak Martyn) zachęca ludzi, by wiedli szczęśliwsze życie i byli mnie zakompleksieni jest bardzo serdeczny i niesamowicie wzruszający.

Zastanówmy się, co to wszystko oznacza? Nadal nie ma jednego prostego przepisu na zostanie ikoną LGBT+. Taylor Swift jest jedną z największych gwiazd popu na świecie i nie jest nawet blisko stania się queerową ikoną. Analizowanie dlaczego jest trochę grząskim gruntem, powiedzmy zatem tylko, że jest coś w charakterze Swift, tym jak prezentuje się na social mediach i w jej piosenkach, co nie brzmi zbyt queerowo. Z drugiej strony, najnowszy album Carly Rae Jepsen okazał się porażką, ale i tak posiada ona kluby LGBT+ zadedykowane jej osobie. Idea queerowej ikony ciągle ewoluuje i nie ma tu przepisu ani określonych składników. Parę gwiazd popkultury po prostu wydaje się godna aprobującego „yasss, queen". Inne po prostu nie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Nick Levine
Zdjęcie via Twitter

Tagged:
queer
RuPaul
Madonna
Yasss Queen
opinie
babadook
Parada równości
równość
ikona queer