natura i nagość w bajkowej australii

Z Camillą Storgaard rozmawiamy o zaletach i realiach rozbierania się na łonie natury.

tekst Nadja Sayej
|
01 Grudzień 2016, 4:55pm

Duńska artystka Camilla Storgaard jest najbardziej znana ze swoich zdjęć Berlina, na których widać codzienność miasta i queerowe życie nocne. Tworząc nowy projekt, przeniosła się jednak do innego miejsca. „Seen as Unseen" powstało w trakcie podróży po Australii. Camilla uchwyciła swoją nagą dziewczynę na tle naturalnych krajobrazów. Zdjęcia są reakcją na tradycyjne zdjęcia z wakacji, które wcześniej robiła oraz sposobem na zaprezentowanie ludzkiego ciała jako elementu natury. Fotografowanie stało się integralną częścią ich podróży, wszędzie starały się połączyć formę ludzką z napotkanym tłem. Spotkaliśmy się z Camillą, by porozmawiać o zaletach i realiach rozbierania się na łonie natury.

Dlaczego pojechałaś do Australii?
Zakochałam się w dziewczynie, która pół roku spędza w Australii, a pół w Berlinie. Pierwszej zimy, gdy wyjechała, odwiedziłam ją na dwa miesiące, by uciec przed najciemniejszym momentem zimy. Przejechałyśmy z Alice Springs do Sydney wypożyczonym kamperem. Dzięki niemu mogłyśmy swobodnie się przemieszczać, podziwiać najcieplejsze i najbardziej odludne części Australii, a jednocześnie miałyśmy wygodne miejsce do spania. Odbyłyśmy też krótsze podróże w jej samochodzie, wokół lasów deszczowych w Queensland.

Dlaczego chciałaś połączyć nagość i naturę?
Przeważnie pracuję w Berlinie, więc na tej wyprawie chciałam połączyć moje kobiece akty i seksualność z australijską naturą. Dorastałam na farmie w Danii, więc natura jest dla mnie ważna, tak samo jak berlińskie wyzwolenie. Ten projekt zestawił moje przekonania.

Czy byłaś świadoma tego, jak połączyć nagość i kobiecą seksualność bez wykorzystywania kobiecego ciała?
Tworzenie zdjęć kobiecej nagości bez jej wykorzystywania jest dla mnie bardzo ważne. W tym cyklu zależało mi, żeby ciało stało się naturalnym elementem tła i żeby w centrum uwagi nie znajdowała się seksualność ani płeć.

Gdzie dokładnie zrobiłaś te zdjęcia? Bardzo podoba mi się to z wodospadem.
Wszystkie zdjęcia robiłyśmy po drodze, nie wybierałyśmy tych lokacji z wyprzedzeniem. Nie szukałyśmy ich zbyt długo, ale jeździłyśmy przez miejsca, o których czytałyśmy, zahaczałyśmy o parki narodowe. To miejsca, które zobaczyłyśmy z samochodu po drodze. Kilka razy wysiadałyśmy z auta i szłyśmy na przechadzkę, a tam odkrywałyśmy piękne ukryte strumyki i wodospady. Najbardziej egzotyczne miejsca znajdują się w Queensland i New South Wales. Dzięki spontaniczności te zdjęcia są dla mnie również formą dziennika podróży.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy wystąpiły jakieś problemy z nagością?
Niespodzianki pojawiają się chyba zawsze, gdy fotografuje się akty w plenerze. Oczywiście fotografowanie w Australii było wyjątkowe, bo wiele miejsc znajduje się na odludziu i można swobodnie pracować, nie martwiąc się turystami. Czasem jednak pojawiali się intruzi. Fotografowałyśmy nad wodospadem w parku narodowym Girraween. Spałyśmy w samochodzie i poszłyśmy nad wodospad, jak tylko się obudziłyśmy. Pływałyśmy nago i robiłyśmy zdjęcia aż do popołudnia, zanim przybyli tam inni turyści.

Starałyście się wyprzedzić innych odwiedzających?
Tak, w bardziej popularnych miejscach robiłyśmy zdjęcia o wschodzie lub zachodzie słońca, albo po prostu szłyśmy dalej w las, żeby zostać same. Zdjęcia nad wodospadem były bardzo spontaniczne. Koło lasu zobaczyłyśmy kolesi w kąpielówkach i zapytałyśmy ich, gdzie tu można popływać. Okazało się, że pół godziny drogi piechotą stąd. Już się ściemniało, gdy tam dotarłyśmy, nie było już nikogo. Wodospad zapierał dech w piersiach i wyszło z tego coś więcej, niż szybkie pływanko. To miejsce okazało się idealną lokacją na zdjęcia. Później musiałyśmy wrócić do samochodu po ciemku, bez żadnej ścieżki.

Czego się nauczyłaś w trakcie tej wyprawy?
Jako fotografka zaaranżowanych, konceptualnych zdjęć, nauczyłam się większej spontaniczności i pracy z tym, co dostępne. Połączenie kompozycji z formą dokumentacji podróży mnie interesowało, chciałam to wypróbować. Otworzyło mi to oczy. Chcę kontynuować ten projekt. Podczas późniejszych podróży po Danii i Niemczech dodałam do niego kolejne prace.

Co dalej?
Pracuję nad nowym projektem z portretami kobiet. Jego celem jest przyczynienie się do zrewolucjonizowania nienaturalnych standardów dotyczących kobiecego ciała, które są prezentowane w mediach. Staram się pokazać jak najbardziej zróżnicowane kobiece ciała. Teraz interesuje mnie tematyka kobiecej perspektywy, ale chcę też dalej fotografować w plenerze z moją dziewczyną — zimą jedziemy do Azji.

Zdjęcia Camilli Storgaard były częścią grupowej wystawy „Blurring the Lines" w Paris College of Art.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Nadja Sayej
Zdjęcia: Camilla Storgaard