Reklama

paris hilton i stos iphone’ów

Artystka kochająca symbol nadgryzionego jabłuszka zmieniła wnętrze galerii w swój wymarzony sklep Apple.

tekst Tish Weinstock
|
12 Grudzień 2016, 4:55pm

Oops.jpg Schelsey Sabet

Ambar Navarro ma obsesję na punkcie gadżetów Apple, przyklejonych do rąk i uszu każdego szanującego się członka pokolenia Z na tej planecie. iPhony, iPady, Macbooki — wszystkie są dobrze znane i pożądane. Ambar z pewnością ma też na oku T-shirty z wbudowanymi bajerami.

Navarro urodziła się w San Antonio w Teksasie i spędziła dzieciństwo zanurzając się w synthowej scenie muzycznej Austin oraz chodząc na punkowe koncerty. Później postanowiła, że będzie studiować eksperymentalną animację na California Institute of the Arts. Jej obsesja na punkcie produktów Apple rozwijała się powoli. Zaczęło się od tego, że na pokazach i wystawach nieustannie zapętlała filmiki ze swojego MacBooka Pro. Potem zaczęła go używać jak elementu martwej natury na instalacjach. Później poszło już z górki: kupowała w internecie mnóstwo podróbek iPhone'ów i ciekawe gadżety, jak np. poduszki w kształcie smartfonów. Teraz zestawia je w kompozycje i fotografuje.

Oops.jpg Schelsey Sabet

„Lubię wykorzystywać produkty Apple, ponieważ moim zdaniem są bardzo ładne i przyjemnie się je fotografuje", mówi Ambar. „Wszystko zaczęło się od szykownej Paris Hilton fotografowanej z telefonami". Paris jest głównym tematem najnowszej wystawy Ambar, „Compare You to Me" (Porównaj się do mnie), którą zainspirowało zdjęcie Hilton trzymającej w dłoni kilka iPhoneów. To jednocześnie symbol niezwykłego bogactwa i niesamowitej dostępności, panującej w naszej kulturze. Ambar odtworzyła ten kultowy portret z zaprzyjaźnionymi artystkami i gwiazdami mediów społecznościowych: Arvidą Byström, Brittany Scott, Schelsey Sabet i Biancą Alexą. Wystawa prac odbyła się w galerii Leiminspace w Los Angeles. Ambar przemieniła ją we własną wersję sklepu Apple. Zostały w niej zamontowane specjalnie wyselekcjonowane stoliki, ławki i stołki, aby odtworzyć symetryczne, lśniące wnętrza sklepów Apple. Zamiast ich najnowszych produktów na blatach znajdują się zdjęcia, filmiki i rekwizyty w formie iPhone'ów. Wszystkie znajdują się na obracających się, podświetlonych platformach i lewitujących powierzchniach. Instalacja łączy wystawę w galerii z handlem detalicznym. W skrócie to wizualna uczta!

Opowiedz nam o swoim procesie twórczym.
Myślę, że jest trochę szalony. Planuję wszystko z wyprzedzeniem, ale zostawiam miejsce na improwizację, pomysły, które wpadają mi do głowy w ostatniej chwili. Na kilka godzin przed otwarciem wystawy nagle czuję, że muszę mieć jakiś konkretny obiekt i lecę go zdobyć. To trochę chaotyczne, ale myślę, że z większą ilością doświadczenia i czasu w końcu wszystko się ułoży. Zawsze trochę się miotałam i szukałam dziwnych rekwizytów. Bardzo zależało mi, żeby na tej wystawie znajdywało się ciasto z wizerunkiem Paris Hilton. Znana z Instagrama @Officialseanpenn była DJ-ką, co dodało celebryckiego klimatu, którego szukałam. Myślę, że powinno się zostawiać miejsce na eksperymenty, szczególnie że galeria, ludzie i miejsce mogą wpłynąć na myśli, gdy jest się już w środku i montuje instalację.

Option+Shift+K Print BRITTNEY SCOTT

Jaką miałaś koncepcję na najnowszą wystawę?
Sklepy Apple są przepięknie zaprojektowane, bez względu na to, czy jesteście fanami Apple, czy nie. Mam wrażenie, że to obowiązkowe miejsce do odwiedzenia przy każdej wizycie do centrum handlowego. Muszę tak wejść i pobawić się sprzętem albo po prostu chłonąć widok. Inspirowałam się także Paris Hilton, która ma wiele telefonów. Moim ulubionym pytaniem jest: „Po co jej ich aż tyle?". To pewnie ma sens. Jeden biznesowy, jeden dla przyjaciół i rodziny, kolejny na inne sprawy zawodowe? Oprócz tego zawsze nosi Blackberry i awaryjny telefon z klapką. Uwielbiam to. Chodzi też o sposób, w jaki je nosi na zakupach, bez obudowy. Niektórzy mają ten przywilej, że mogą sobie pozwolić na wiele telefonów oraz na nieostrożność z tymi pięknymi, kruchymi produktami.

Czego możemy się spodziewać na wystawie?
Dużych odbitek pokrytych akrylem. Przedstawiają moje przyjaciółki, naśladujące Paris Hilton. Sesję zorganizowałyśmy na dwóch słynnych ulicach handlowych w Beverly Hills: Rodeo Drive i Melrose Avenue. Było bardzo zabawnie — nagle wyciągałam aparat jak paparazzo, a ludzie mieli zdezorientowane miny. Kupiłam też książkę Apple i zaaranżowałam martwe natury z moimi rekwizytami. W samej galerii stworzyłam sklep Apple — z drewnianymi stołami, naklejkami z produktami i samymi gadżetami Apple oczywiście. Powiesiłam także podświetlone diodami LED akrylowe płytki, na których znajduje się wiersz „Dear Kate", ukryty przez Apple na emoji z zapisaną kartką papieru. Znajdują się tam też inne, przypadkowe rzeczy. Ta galeria wygląda akurat zupełnie jak sklep Apple, więc świetnie się nadawała.

Option+Shift+K Print BIANCA ALEXA

Jakie znaczenie ma dla ciebie Apple?
Naprawdę uważam Apple za innowacyjną instytucję. Ich produkty wywierają na mnie pozytywny wpływ. Czasem uważam mojego iMaca za najlepszego przyjaciela, co pewnie brzmi strasznie dziwnie. Jestem też świadoma, że ludzie są nimi sfrustrowani i wiem, ile firma zarabia, a także że ich produkty są składane w Chinach. W instytucji z takim kapitałem zawsze znajdzie się jakaś ciemna strona.

Jakie znaczenie w twoich pracach ma róż? Jak wiąże się on z twoją wizją technologii?
Szczerze mówiąc, starałam się trzymać z dala od tego koloru w trakcie wystawy, ale mój wymarzony sklep Apple sprzedawałby pewnie wszystko w wersji różowozłotej. Nie chcę używać różu jako broni, jak postrzega się go w wielu feministycznych artykułach. W dzieciństwie nie nosiłam go zbyt często. Mój ulubiony kolor to niebieski kolor hiperłącza albo coś z ciemniejszej palety. Jednak w kontekście Paris Hilton róż pasował idealnie, jako pewnego rodzaju powiązanie elementów w galerii.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Option+Shift+K Print SCHELSEY SABET

Jaki jest twój ulubiony produkt Apple?
iMac! Uwielbiam wielkie ekrany. Ostatnio kupiłam książkę Apple Book, specjalnie do tego projektu i mam na jej punkcie obsesję. To istna biblia Apple. Marzę, że pewnego dnia ktoś zatrudni mnie do fotografowania ich produktów.

Nad czym teraz pracujesz?
W końcu otworzyłam sklep internetowy, który chciałam założyć już dawno. Znajduje się w nim limitowana kolekcja odbitek z wystawy. Niedawno dostałam też stypendium filmowe od Borscht Corp., dzięki któremu skończę serię dokumentalną, zaczętą prawie trzy lata temu w ramach pracy dyplomowej na CalArts — „Fangirl Mail". Znajdują się w niej wywiady z Arvidą Byström, Molly Sodą, Jillian Mayer, Hazel Cills i Jeanette Hayes. Ukaże się na początku przyszłego roku.

Compare You To Me można podziwiać w Leiminspace w Los Angeles do 28 grudnia, od środy do soboty w godzinach 15:00-20:00 oraz po wcześniejszym umówieniu się na wizytę.

ambarbecutie.tictail.comleiminspace.com

Oops.jpg Arvida Byström

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock