ogolone głowy na wybiegu

Czas złożyć hołd pionierkom, które wprowadziły fryzurę na zapałkę do świata mody.

tekst i-D Staff
|
23 Grudzień 2015, 12:02pm

Przemysł modowy słynie z promowania nierealistycznych wzorców kobiecego piękna. Jednym z nich są długie, błyszczące pukle włosów - być może najbardziej stereotypowy atrybut "kobiecości" dzisiejszych czasów. Nie znaczy to jednak, że nikt mu się nie sprzeciwiał. Mowa o kobietach, które oryginalnością swej urody zakwestionowały tradycyjny paradygmat kobiecego piękna, oferując nowy, świeży punkt widzenia. Szczęśliwie w obecnych czasach coraz więcej kobiet wprowadza do współczesnej świadomości nowe definicje piękna. Oddając im cześć należy jednak pamiętać o tych, które uczyniły to jako pierwsze - o pionierkach rozwalających ogolonymi głowami stereotypową wizję piękna.

Ogolona głowa zawsze miała znaczenie symboliczne. W znakomitej większości przypadków chodziło o zaznaczenie odrębności od głównego nurtu kulturowego. U chrześcijańskich czy buddyjskich mnichów łysa głowa od początku podkreślała rezygnację z doczesnych przyjemności. W późniejszych czasach stała się również symbolem agresji, tak jak w przypadku skinheadów czy udających się na wojnę żołnierzy. Z kolei w środowisku queer fryzura na zero oznaczała odrzucenie "kobiecości", a w literaturze starożytnej Grecji była piętnem noszonym przez niewolników. Brak włosów po dziś dzień kojarzy się też jednoznacznie z chorobą. Jednocześnie gdy u mężczyzn ogolona głowa w dużej mierze straciła swe dawne znaczenia i nie budzi obecnie większych emocji, u kobiet pozostaje ona zjawiskiem nacechowanym politycznie.

Ruth Bell dla Saint Laurent wiosna/lato 16

Dzisiejszy kult celebrytów i celebrytek sprawił, że coraz więcej kobiet stara się upodobnić do nich wyglądem. Rozwój technologii i chirurgia plastyczna otworzyły przed nimi nowe możliwości na tym polu, co z kolei staje się coraz poważniejszym zagrożeniem dla indywidualizmu. Dlatego właśnie kobiety kwestionujące standardy są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek. Modelki takie jak będąca twarzą Saint Laurent Ruth Bell czy Australijka Ajak Deng to przedstawicielki nowej siły, której o dziwo niepotrzebne są długie włosy spod znaku Kendall Jenner i spółki. Ogolona głowa jest wyrazem ich silnej osobowości, co wręcz uwypukla ich piękno.

Ajak Deng. Zdjęcie: Emma Summerton, szef działu mody: Edward Enninful.  i-D, The Livin' Loud Issue, nr 311, wiosna 2011.

Z perspektywy czasu nie można wykluczyć, że nie oglądalibyśmy dziś na wybiegach wspaniałych modelek w rodzaju Bell czy Deng, gdyby nie dzielne kobiety, które odważyły się wyjść poza kanon dawno przed nimi. Na myśl przychodzi tu zwłaszcza pamiętana z lat 70-tych Pat Evans, która jako jedna z pierwszych modelek uczyniła z fryzury na zapałkę swój znak rozpoznawczy. To właśnie dzięki niej zwróciła na siebie uwagę fotografa na spacerze po parku Waszyngtona w Nowym Jorku w 1969 roku. Co prawda na wczesnym etapie kariery często ukrywała ogoloną głowę pod sztucznymi włosami, ale wszystko zmieniło się pamiętnego dnia, gdy podczas castingu dla Stephena Burrowsa peruka zsunęła jej się z głowy. Burrows poprosił modelkę, by wystąpiła na wybiegu bez peruki, na co ta przystała wbrew wytycznym jej agencji. Była ta ważna chwila w jej karierze i ważne wydarzenie dla świata mody. Mająca afrykańskie i indiańskie korzenie Evans była posągową pięknością, co mocno odróżniało ją od zachudzonych modelek, jakie pamiętamy z lat 60-tych. Moim zdaniem jednak jej oryginalna uroda była o wiele bardziej interesująca.

Pat Evans

Innym kamieniem milowym w popularyzacji fryzury na zero w świecie mody było pojawienie się na wybiegu Ève Salvail podczas pokazu kolekcji wiosenno-letniej Jeana Paula Gaultiera w 1994 roku. Modelka miała nie tylko ogoloną głowę; jej czaszkę zdobił również efektowny tatuaż w kształcie smoka. Publiczność była zszokowana, ale zjawiskowe piękno Salvail nie podlegało dyskusji. Zamiast je przykryć, ekstrawagancka fryzura modelki wręcz wydobywała je na wierzch. Dla porządku należy zaznaczyć, że w latach oddzielających te dwa wydarzenia kobiety ogolone na zero pojawiały się w kulturze popularnej. Fryzura ta stała się znakiem rozpoznawczym gwiazd popu takich jak Grace Jones czy Sinéad O'Connor, które uczyniły z niej symbol kobiecej siły.

Ève Salvail dla Jean Paul Gaultier, jesień zima 2012 kolekcja couture 

Gdy brytyjska modelka Agyness Deyn stawiała pierwsze kroki na wybiegu w okolicach 2007 roku, jej majestatyczna uroda wyróżniała ją na tle miękkich rysów i delikatnych sylwetek większości koleżanek po fachu. Za sprawą często zmienianego koloru włosów, które farbowała m.in. na blond, rudo i czarno, Deyn szybko zyskała sławę największego kameleona świata mody. Największe wrażenie zrobiła jednak pojawiając się w 2010 roku na festiwalu Coachella obcięta na zapałkę. Niektórzy porównywali ją do Sinéad O'Connor, inni doszukiwali się nawiązań do kultury skinheadów, ale w rzeczywistości ogolona na zero Deyn po prostu była sobą. W jej przypadku ogolona głowa stanowiła zarówno wyraz indywidualizmu, jak i sprzeciw wobec ideałów piękna narzucanych przez przemysł modowy. W dużym stopniu to właśnie tą postawą modelka zaskarbiła sobie naszą sympatię.

Agyness Deyn i Yuri Pleskun. Zdjęcie Alasdair McLellan dla i-D. zima 2010.

Również w zeszłym roku postaci ze świata mody starały się zwrócić uwagę na rozmaite problemy za pomocą fryzury. Jedną z nich była 72-letnia wówczas Vivienne Westwood, która zaszokowała wszystkich goląc głowę w proteście przeciwko zmianom klimatycznym. Obecnie w ślady Westwood i Deyn idą kolejne modelki. Każda z nich swą fryzurą mówi coś o sobie, choć nie zawsze wiemy dokładnie co. Wszystkie korzystają ze szlaków przetartych już wcześniej, np. przez pamiętaną z lat 90-tych Alek Wek. Są wśród nich m.in. sudańska piękność Grace Bol i pochodząca z Niemiec Kris Gottschalk, która w tym roku uległa koszmarnemu wypadkowi motocyklowemu. Jednym z ważniejszych powodów, dla których właśnie te dziewczyny zapadają nam w pamięć, jest bijący z ich oryginalnego wyglądu autentyzm.

Vivienne Westwood przewodzi manifestacji ekologów, 2015.

Dziś, gdy obserwujemy zmierzch subkultur definiowanych geograficznie, znaczenie ogolonej głowy jest mniej konkretne, a bardziej symboliczne. Ta zmiana dokonała się w dużym stopniu za sprawą mody. Pozbywszy się raz na zawsze negatywnych konotacji, fryzura na zero odrodziła się jako piękny, śmiały wyraz buntu i indywidualizmu. Wiele kobiet, które się na nią zdecydowało, wspomina, że widok długich kosmyków spadających na podłogę wywoływał u nich poczucie symbolicznej utraty tożsamości. Ja jednak twierdzę, że czego jak czego, ale tożsamości kobiecie z ogoloną głową na pewno nie brak. Wręcz przeciwnie, bije od niej intrygująca pewność siebie. W dzisiejszych czasach właśnie tego nam potrzeba. Jedyną możliwą odpowiedzią na ogólną obsesję na punkcie coraz bardziej nierealistycznych wzorców kobiecego piękna jest ich odrzucenie, i to właśnie symbolizuje ogolona głowa. To doskonała antyteza błyszczących pukli Gisele Bündchen czy Mirandy Kerr, a także podkreślenie własnej indywidualności; z jednej strony odważne odrzucenie trendów, z drugiej cicha pewność siebie. Kobieta obcięta na zapałkę dobrze czuje się ze sobą i nie obchodzą jej oczekiwania społeczeństwa wobec jej wyglądu, co w obliczu postępującego ujednolicenia estetycznego jest dokładnie tym czego szukamy.

Kredyty


tekst: Rosie Dalton
tłumaczenie: Filip Bednarczyk

Tagged:
uroda
włosy
fryzura na zapałkę
łysa głowa