aktorka ze „stranger things” odkrywa swoją seksualność

Natalia Dyer tym razem wciela się w uczennicę katolickiej szkoły, która uwielbia internetowe czaty oraz pewną gorącą scenę z „Titanica”.

tekst Emily Kirkpatrick
|
13 Lipiec 2017, 12:35pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

Jeśli nie możecie doczekać się drugiego sezonu serialu „Stranger Things", czas może umilić wam film krótkometrażowy „Yes, God, Yes". Nie pojawiają się w nim kosmici ani inne wymiary, ale występuje w nim jedna z głównych aktorek z serialu, Natalia Dyer (znana z roli Nancy Wheeler). Nie brakuje także nostalgii, tym razem w postaci tęsknoty za początkami internetu, a nie za małomiasteczkową Ameryką i horrorami z lat 80.

„Yes, God, Yes" zostało wyreżyserowane i napisane przez Karen Maine. Fabuła opowiada o dziewczynie z katolickiej szkoły, która odkrywa swoją seksualność, masturbację i hipokryzję panującą w kościele i wśród kleru. Objawienie następuje po przypadkowej rozmowie na czacie, drobnej awarii wygaszacza ekranu i ciężkiemu do opisania uczuciu, które bohaterka odczuwa poniżej pasa za każdym razem, gdy ogląda tę scenę z „Titanica" rozgrywającą się w samochodzie.

Maine ma nadzieję, że film wiernie przedstawia „jakim dziwnym i oszałamiającym doświadczeniem [było katolickie wychowanie], szczególnie dla nastolatki", ponieważ sama dorastała w surowym, religijnym domu. Chodziła do katolickiego liceum, gdzie edukacja seksualna była połączeniem wykładów o abstynencji, nieadekwatnych medycznych rycin i przerażających zdjęć chorób wenerycznych oraz późno przeprowadzonych aborcji. Przez to Maine nie miała zbyt praktycznej wiedzy na temat funkcjonowania swojego ciała, a gdy odkryła masturbację, pomyślała: „Wiedziałam, że nie mogłam o tym nikomu powiedzieć, nawet przyjaciółkom, bo nigdy nie słyszałam, żeby ktoś o tym mówił. Myślałam, że tylko ja to robię i było mi wstyd".

Właśnie o tym opowiada „Yes, God, Yes". Reżyserka wyjaśnia: „Zawsze chciałam napisać coś o młodej kobiecie, która dojrzewa i sama odkrywa swoją seksualność. Nie przez związek ani partnera, nie przez niezręczny seks (a kobiecą seksualność często się tak przedstawia w filmach), ale przez badanie swojego własnego ciała. To historia miłosna o kobiecie i jej waginie. Większość dziewczyn odkrywa swoje ciała na długo zanim zdobędą jakieś doświadczenia z innymi, a jednak rzadko widzimy to na ekranie, bo z kobiecą przyjemnością czerpaną z seksu wiąże się temat tabu (nawet poza religijnymi społecznościami). Chciałam to zmienić".

Film bada także, jak internet nieodwracalnie zmienił nasze podejście do seksu i bliskości, zarówno na lepsze, jak i na gorsze. „Oglądanie pornografii w internecie jest teraz banałem. Wszyscy to robią, wszyscy zakładają, że każdy to robi", mówi Maine. Dlatego osadziła swój film w latach 90., w których „wszyscy byli jeszcze tacy niewinni i naiwni jeśli chodzi o to, co można zobaczyć i zrobić online. Przed ciekawską, katolicką dziewczyną z bardzo konserwatywnej i zamkniętej społeczności, otworzyło to zupełnie nowy świat". „Myślę, że [internet] jest świetnym narzędziem edukacyjnym dla tych, którym tej edukacji nie zapewniono (ale jest także odpowiedzialny za wiele mylnych przekonań!). Myślę, że internet sprawił, że seks — i to w różnych formach — stał się czymś mniej wstydliwym, mniej tematem tabu".

Koniec końców Maine ma nadzieję, że jej film krótkometrażowy oraz pełnometrażowy, którego produkcja rozpocznie się jesienią, pokaże w bardziej realistyczny sposób kobiecą seksualność. Chce udowodnić, że „kobiety są równie seksualne i napalone, jak mężczyźni i równie często się masturbują, a księża i inni członkowie kleru też mogą odczuwać podniecenie. A także, że można nakręcić film o kobiecej, seksualnej przyjemności, które nie są pornograficzne ani pokazane z męskiej perspektywy, ale realistyczne, przejmujące i zabawne".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Kirkpatrick

Tagged:
stranger things
Kultura
seksualnosc
Natalia Dyer
Karen Maine
yes god yes