manifest „antyrządowej pseudoartystki”

Nadieżda Tołokonnikowa z Pussy Riot dzieli się z nami swoimi radami, jak być prawdziwym punkiem i przeprowadzić rewolucję.

|
lip 3 2017, 3:50pm

Dieser Artikel erschien zuerst auf i-D UK.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Pussy Riot nie trzeba nikomu przedstawiać. To wygadane rosyjskie aktywistki, artystyki, anarchistki i muzyczki, o których jest głośno, bo denerwują różnych ludzi (przeważnie rosyjski rząd) walcząc o wolność słowa i prawa LGBT+ bezczelnym feminizmem i partyzanckimi występami. Rzucają wyzwanie Kremlowi, mimo że jest to w kraju nie tylko niemile widziane, ale wręcz niebezpieczne.

Pojawiły się też w politycznym serialu Netflixa „House of Cards" i zrobiły mniej więcej to samo na jednej z fikcyjnych kolacji w Białym Domu, gdzie gospodarzem jest Kevin Spacey. Całkiem nieźle. Niestety niezłe nie są powody, z których muszą podejmować takie działania: opresyjny reżim, polityka reakcyjna Trumpa i konserwatywne poglądy, które hamują rozwój.

Może pamiętacie nagłówki z 2012 roku, kiedy to główne członkinie Pussy Riot, Marija Alochina i Nadieżda Tołokonnikowa zostały skazane na dwa lata łagru za wykonanie w soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie piosenki „Bogurodzico, przegoń Putina". Kolektyw w kolorowych kominiarkach został wyciągnięty ze świątyni i oskarżony o obrażenie kościoła prawosławnego oraz zakłócanie porządku publicznego. Ich akcja wywołała na świecie dyskusję na temat wolności słowa w Rosji, a raczej jej braku, dzięki czemu dziewczyny zwiększyły świadomość o sytuacji wśród ludzi na Zachodzie, a także wywołały konstruktywne reakcje. Po odsiadce dziewczyny stały się symbolami punkowego ducha, liderkami trwającej rewolucji i przykładami osób walczących o swoje przekonania.

Gdy już wyszły na wolność, mogły podbić cały świat i zaczęły wydawać prowokacyjne piosenki i teledyski, a także napędzać potrzebną rewolucję, gdziekolwiek tylko są. Ponieważ od czasu do czasu każdy z nas potrzebuje trochę motywacji, Nadieżda napisała dla nas manifest.

„Bądź uparta. Bądź skupiona. Panika nie pomoże. Znajdź cierpliwość. Wiele trzeba zrobić, ale to w porządku.

Nakłoń kata do przyjęcia twoich poglądów. Zaprzyjaźnij się ze strażnikami w więzieniu. Podbij serca tych, którzy wspierają czarny charakter. Przekonaj policję, że powinna być po twojej stronie. Gdy armia odmówi strzelania do tłumu protestujących, rewolucja wygra.

Kiedy zostaniesz pobity, traktuj to jako dowód twojego honoru. Gdy powiesz, że król jest nagi, możesz dostać w twarz od ochroniarzy króla. Nazwą cię bezrozumną, szaloną, obłąkaną, zdemoralizowaną, niebezpieczną idiotką. Ty jednak jesteś szczęśliwszym sortem idiotki - idiotką, która zna błogą radość z mówienia prawdy.

Bycie punkiem to nieustanne zaskakiwanie ludzi, a nie zgolenie włosów i noszenie irokeza. Jeśli tak zrobisz, to nie jesteś punkiem, tylko konserwatystą. Punk systematycznie zmienia swój wizerunek, jest nieuchwytny, sabotuje polityczne i kulturowe podstawy, kultywuje własny kulturowy i genetyczny kod, podważa naturę. Zmiana punktów odniesienia jest dla mnie naturalna. Oczywiście oczekuję dalszych transformacji. Mam wiele różnych styli muzycznych i chcę, żeby każda piosenka była w zupełnie innym stylu. Nie podoba mi się, gdy wszyscy trzymają się jednego stylu. To nie jest punkowe. Siedzenie przy pianinie jest czymś niespodziewanym, a czasem to robię. Dlatego w muzyce, którą tworzę, można usłyszeć solówki z pianinem.

Punk jest metodą. Bach i Handel są moimi głównymi, punkowymi inspiracjami. Nie podoba mi się koncepcja punkowej subkultury zbyt przejmującej się wizerunkiem. Radykalny, rosyjski artysta Alexander Brener krytykował ludzi za noszenie nowych, jeansowych rurek, które pruli, żeby nazywać się punkami. Punk wymaga czegoś więcej.

Jednego dnia podrzyj jeansy, drugiego załóż Louboutiny, trzeciego zgól głowę, a potem znów zapuść włosy do pasa. Nieustannie się zmieniaj, podważaj i ignoruj oczekiwania. Tym jest dla mnie punk.

A o co chodzi z Pussy Riot? Czemu ciągle zmieniamy metody i środki wyrazu? Nielegalne koncerty, artykuły i książki, przemowy, rysunki, plakaty, teledyski... To tylko wprowadzenie różnorodności do sztuki protestu. Artystą nie jest ten, kto ciągle uderza w tę samą strunę, lecz ten, kto słucha czasów. Jestem gotowa na eksperymenty z nowymi środkami wyrazu i jestem też skazana na porażki. Będę amatorką, pseudoartystką, pseudomuzyczką i pseudoaktorką.

'Łączy nas etykietka antyrządowych artystów', powiedział mi Ai Weiwei.

Dodałam, że jest jeszcze jedna: 'Pseudoartyści'.

'Tak' - ucieszył się. 'Antyrządowi pseudoartyści'.

Szukajcie prawdy, która rozsadzi istniejące granice i definicje. Podążajcie za instynktem, a nadarzy się okazja na złamanie istniejących zasad w sposób tak piękny, że być może nawet ustanowisz nową normę, nowy model. Nic, co skostniałe, nie jest doskonałe".

Przeczytaj też:

Kredyty


Wstęp: Frankie Dunn
Zdjęcia: Amanda Merten