wszystko, co musicie wiedzieć o albumie harry'ego stylesa

Dowiedzcie się, o kim opowiadają jego nowe piosenki, dlaczego zmienił tekst w „Sign Of The Times" oraz co zobaczycie w filmie dokumentalnym o powstawaniu albumu.

|
12 maja 2017, 3:30pm

Zeszłej nocy nastolatki z całego świata nie położyły się spać o racjonalnej porze. Dlaczego się zbuntowały? Po północy niespodziewanie ukazał się długo wyczekiwany solowy album Harry'ego Stylesa i nikt nie mógł zmusić fanek, żeby czekały aż do rana, bo to przecież najważniejsza rzecz w ich życiu. Nasza redakcja udała się na wyjątkowy pokaz dokumentu „Harry Styles: Behind The Album", który będzie można obejrzeć w poniedziałek na Apple Music, po spędzeniu weekendu na spekulacjach, o kim opowiadają poszczególne piosenki. Na wasze szczęście robiliśmy notatki i lubimy się dzielić. Harry też się pojawił na seansie i zdradził nam, że nagrał płytę na Abbey Road w legendarnym studiu, którego nigdy wcześniej nie odwiedził. Jego kolega zaczął filmować bez konkretnego powodu, a teraz Styles ma nadzieję, że efekt wszystkim się spodoba.

Okazuje się, że po przerwie i powrocie do domu, Harry wyjechał na dwa miesiące na Jamajkę, gdzie się opalał i próbował napisać piosenki na płytę. Zupełnie jakby podzielił się z nami swoim małym sekretem. Nazwał tę wycieczkę najszczęśliwszym czasem w jego życiu — po pięciu latach nieustannej presji w końcu był wolny. Doświadczył też niezwykłego procesu twórczego, jak nigdy wcześniej. Pracował z Jeffem Bhaskerem, producentem Kanyego i tekściarzem Kidem Harpoonem. W ciągu pierwszego tygodnia stworzyli sześć piosenek, a Styles powiedział do kamery, że „wiele się wydarzyło". Wyjaśnił, że często ludzie opuszczający boysbandy mówią o żalu i o tym, że w zespole nie byli sobą, ale w jego przypadku było odwrotnie. Świetnie się bawił przez cały czas i nigdy nie udawał. Bardzo się cieszy, że zespół zakończył działalność u szczytu popularności, a „jeśli nigdy już nie zrobi czegoś na tę skalę, to nic nie szkodzi".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Byłem 'tym z długimi włosami'", Harry mówi w innej scenie, wyjaśniając, że chciał zacząć od nowa. Potem zakrywa oczy, a ktoś obcina jego czuprynę. Dlaczego nie sprzedał kucyka na eBayu? Czy bał się, że ktoś go sklonuje? Albo rzuci na niego klątwę? Mógłby sporo na nim zarobić. Może trzyma go w pudełku. Może zainspiruje się Jadenem Smithem i jeszcze przyniesie go na imprezę jako swojego towarzysza. W filmie znajduje się też urocza historia o tym, jak Mitch Rowland, współlokator inżyniera dźwięku albumu Stylesa, ominął jedną zmianę w pizzerii, żeby zastąpić gitarzystę, który nie mógł przyjechać na sesję nagraniową do Los Angeles. W ten sposób zaprzyjaźnił się z Harrym i napisał z nim sporą część albumu. Pewnie rzucił też pracę w pizzerii.

Inne warte uwagi sceny: Harry i Jeff walczą w zwolnionym tempie i Harry wygrywa, pokazując Jeffowi środkowi palec; Harry śpiewa jedną ze swoich piosenek w stylu Dylana i idzie mu całkiem nieźle; Harry gra na garnkach i patelniach do piosenki „Carolina", a potem zbiera je wszystkie i sprząta w kuchni.

A co możemy napisać o samym albumie? Jest pełen muzycznych odniesień i wielu różnych głosów, zupełnie jak kurs wprowadzający do klasycznego rocka dla najmłodszych — i nie mówimy tego złośliwie. Harry próbuje wszystkiego i to bardzo odświeżające, że lider boybandu wyłamuje się i idzie w innym kierunku niż pop i R&B. Ale czy gdyby te piosenki w kącie pubu grał jakiś brzydal, to czy nadal podobałyby się ludziom? Jeśli jeszcze nie posłuchaliście albumu, odpalcie go z nami poniżej i dowiedzcie się czegoś o każdej z piosenek.

Meet Me in the Hallway
Gdyby nadal nadawali „Życie na fali", pewnie wykorzystaliby tę piosenkę w jakiś deszczowy dzień, podczas którego wszyscy bohaterowie siedzą w swoich domach z basenami i płaczą. To jedna z naszych ulubionych piosenek na tej płycie — i to nie tylko z tego powodu.

Sign of the Times
To ta wielka piosenka z robiącym wrażenie teledyskiem, po której pojawiły się porównania do Davida Bowiego. Nie posunęlibyśmy się tak daleko, ale wbiła nam się w głowę na wiele dni, więc nie bez powodu została wybrana na główny singiel. Harry powiedział, że piosenka powstała w zaledwie trzy godziny i spięła wszystko w całość. Ciekawostka: pierwotnie w tekście znajdowały się słowa „czemu zawsze, kurwa, uciekamy przed kulami", ale menedżer przekonał Stylesa, żeby „oszukać system" i zmienić to na bardziej odpowiednie do radia i dla nastolatków „czemu ciągle utykamy i uciekamy przed kulami". Kryzys zażegnany.

Carolina
Ta piosenka niestety przywodzi na myśl Robina Thicke. Opowiada o dziewczynie, która nie wylewa za kołnierz i to ostatni utwór, który Harry napisał na płytę. Nie jesteśmy plociuchami, ale możliwe, że tekst dotyczy prezenterki telewizyjnej Caroline Flack. Po seansie dokumentu możemy potwierdzić, że Harry z uśmiechem przyznał: „cóż, w utworze pada jej imię, więc jestem trochę udupiony".

Two Ghosts
To jest to. Piosenka o Taylor Swift. Odpowiedź na teksty o czerwonych ustach i białej koszulce. Harry już na początku daje znać wprost o kim śpiewa, nawiązując do tych odniesień: „Te same czerwone usta, te same niebieskie oczy, ta sama biała koszulka, kilka tatuaży więcej", mówi w tym miłym country-rockowym kawałku. W filmie z uśmieszkiem stwierdza, że „nie jest w stanie potwierdzić ani zaprzeczyć" czy ktoś wcześniej napisał o nim piosenkę, ale „teraz się zrewanżował". Dodał też, że „zabawniej jest" nie wymieniać konkretnych imion. Nawet nie musiał. 

Sweet Creature
Piosenka zaczyna się bardzo podobnie do „Blackbird" Beatlesów, a przyjemne harmonie sugerują, że całość zmierza w bardziej akustycznym kierunku. Jest słodka. Skrycie chcielibyśmy, żeby ktoś napisał taki utwór o nas.

Only Angel
Niebiański wstęp kończy się totalnie rock'n'rollowym zgrzytem, po którym Harry pozwala sobie poszaleć jak Jagger, co zapewne chodziło mu po głowie już od dłuższego czasu. Fajnie, co nie? Razem z tymi wszystkimi klaśnięciami, „woohoo" i wydętymi ustami, które same pojawiają się na twarzy. 

Kiwi
Całkiem w stylu Arctic Monkeys. Może opowiada o tym, jak jego była dziewczyna z Nowej Zelandii mówiła, że urodzi jego dziecko?

Ever Since New York
Czy ktoś w ogóle wie, co wydarzyło się w Nowym Jorku?

Woman
„Przejrzymy komedie romantyczne na Netflixie i zobaczymy co znajdziemy?", mówi na początku piosenki. Potem pojawia się przepis na nudna noc i wstęp do utworu i miłości i zazdrości. Fragmenty z „la la la" są bardzo przyjemne.

From the Dining Table
Czy Harry właśnie zaśpiewał o masturbowaniu się w pokoju hotelowym? Melancholijne zakończenie o byłej dziewczynie, która już odeszła i poszła dalej. Teraz jego kolej. Ta masturbacja jednak nie daje nam spokoju.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Frankie Dunn
Zdjęcia: Molly Hawkins