koszulki są jak banery

Magda Buczek jest artystką wizualną, ale zaeksperymentowała z modą. Stworzyła markę odzieżową, która ma za sobą debiut na berlińskim fashion weeku, jest dostępna w butikach, a jednocześnie funkcjonuje w galerii.

tekst Basia Czyżewska
|
12 Październik 2017, 10:00am

„Potraktowałam ubrania jako nośnik. Pomyśl o tym tak: każdy, kto zakłada T-shirt z napisem i wychodzi na ulicę, staje się ambasadorem tego hasła. Ogrywa je swoją twarzą i gestem, ogrzewa ciepłem swojego ciała, to nie ja, ale mój „klient" staje się prawdziwym artystą, performerem w przestrzeni publicznej", mówi Magda Buczek — artystka wizualna, która założyła eksperymentalną markę odzieżową Surplus.

Magda jest zafascynowana słowami, pociągają ją czerwone, ledowe napisy w kebabie, tak samo, jak widok mężczyzn w ciuchach z lumpeksu, których obserwuje na warszawskiej Woli — „Ich ubrania mają często przypadkowe i dziwne hasła w stylu „I'm too sexy", dzięki temu rzeczywistość staje się na chwilę absurdalna".

W pracy działa intuicyjnie, mocne hasła wyławia ze swoich projektów artystycznych, maili, SMS-ów i rozmów, a jednocześnie szuka dla nich odpowiedniego tła, czyli ubrania.
Magda podkreśla, że rozkręcając markę odzieżową, nie chce produkować nowych ubrań — „świat zalewają nikomu niepotrzebne przedmioty, zwłaszcza ciuchy, nie chce przykładać ręki do nadprodukcji. Wyobraź sobie, że twój zakup nie zmniejszy zapasu bawełny. Żadne dziecko w Indiach nie doszyje kolejnej metki, a copywriter nie wymyśli zgrabnego hasełka — nadruku nowej bluzy. Ja wolę bazować na tym, co już jest. Interesuje mnie upcycling — czyli takie przetworzenie gotowych rzeczy, które nadaje im nową jakość i podnosi wartość (w przeciwieństwie do recyklingu — przyp. red.)". Takie podejście określa nazwa — Surplus — ekonomiczny termin, który po angielsku znaczy tyle, co nadwyżka. Oprócz tej przemysłowej liczy się także nadmiar idei, gotowych haseł, sztucznych trendów.

Oliwia Lis (D'Vision) i Ania Dębicka

Magda bardzo dba o estetykę. Starannie selekcjonuje ubrania, które mają być „bazą" dla hasła. Wybiera je w ulubionych lumpeksach, na eBayu. „To są bardzo różne rzeczy — mają fantastyczny kolor, innym razem jakiś wzór, albo napis, z którym mogę wejść w dialog. Czasami dostaję też używane ubrania od znajomych, np. przyjaciółek, które chcą się pozbyć ciuchów po bolesnym rozstaniu". Przygarnia ubrania z przeszłością i poddaje je artystycznej terapii — wycina metki z logiem marki, bo nie interesuje jej snobizm i wycina wszywkę z rozmiarem — bo, jak przyznaje „te oznaczenia są bez sensu, nigdy się nie sprawdzają. Ubranie można nosić na 1000 sposobów".
Później nadrukowuje napis i daje ciuchom nowe życie, wpuszczając z powrotem do obiegu ekonomicznego. Wreszcie obserwuje to, co się dzieje, gdy założą je na siebie prawdziwi ludzie. „Robię to najczęściej hashtagiem na Instagramie, po prostu wrzucam hasło z koszulki. Sprawdź np. #weareallbeefflavuredwater".

Ania

W kampanii Surplus, albo raczej w fotograficznym projekcie Zuzy Krajewskiej z użyciem marki, widzimy, jak Robert Biedroń w żółtej sportowej bluzie „Choice is a privilege" staje się żywą kampanią społeczną. Na innym zdjęciu blondynka z autoironiczną koszulką „Ageless women with bleached hair" wywołuję lawinę myśli i skojarzeń, a bluzka z „Living with debt" właściwie na każdym 30-latku działa jak manifest pokolenia. „Właśnie to mnie najbardziej kręci", przyznaje Magda.

Vladyslaw Mykhnyuk i Mateusz Grzelak

Emil Plichta

Paweł Bownik

Tagged:
Basia Czyżewska
zuza krajewska