Reklama

sprytna odpowiedź suicidegirl na instagramową sztukę

Instagramowe SuicideGirls odzyskują swoje zdjęcie od księcia kontrowersji, Richarda Prince’a, który je przywłaszczył i sprzedał za 90.000 $.

tekst Felicity Kinsella
|
29 Maj 2015, 9:57am

The Creators Project: We Talked to the Suicide Girls About Richard Prince's "Appropriation Art"

W zeszłym tygodniu kontrowersyjny artysta Richard Prince otworzył wystawę Frieze, która dowodzi temu, że jeśli raz coś wrzucisz do cyfrowej stratosfery, to nie należy to już do ciebie. Wpadł na genialnie prosty pomysł robienia screenów postów z Instagrama, po czym sprzedawał ich powiększone wersje po 90.000 $. Prawdopodobnie (na pewno) spodziewał się kaskady internetowego trollingu, który miał zaraz po tym nastąpić. Czy to w porządku, że tak naprawdę nie łamie on prawa, sprzedając czyjeś zdjęcia? W wyniku tego, Prince wywołał burzliwą dyskusję na temat praw autorskich, prywatności i przywłaszczenia.

Jedynym autorskim wkładem w projekty, były komentarze, które Prince osobiście umieścił przez swoje własne konto na Instagramie. Tuż przed zrobieniem screena i powięszeniem o sześć razy, pod zdjęciem SuicideGirls napisał „Private Lives, mind if I sneeze on" [o, prywatność, chyba się nie obrazicie, jak ją naruszę…?] Kolektyw modelek i performerek burleski, z 3,3 mln obserwatorów, SuicideGirls, nie wszczął (jako że nikomu innemu próbującemu się nie udało) procesu, dziewczyny postanowiły natomiast wrzucić sprytną ripostę.

Założycielka - Missy Suicide wrzuciła post na bloga grupy, w którym sprzedaje to samo zdjęcie (z dodatkowym komentarzem „prawdziwa sztuka") za 90$, a nie, tak jak Prince - za 90.000$. Zamiast setek, tysięcy dolarów, które powędrowały do artysty-milionera, SuicideGirls utrzymuje, że profit z zakupu zdjęcia bezpośrednio od nich - a więc jego prawowitych autorek - trafi na cele charytatywne. Na co wydasz więc swoje pieniądze?