girl power w hip-hopie i r&b lat 90.

W tym roku klasyczny singiel „Waterfalls” zespołu TLC kończy 20 lat. Czas, aby korona Girl Power wróciła do prawdziwych królowych: silnych kobiet, które w latach 90. były ważną częścią amerykańskiej sceny hiphopowej i R&B.

|
27 Lipiec 2015, 11:45am

Wannabe Spice Girls zachęciło całe pokolenie dziewczyn, aby oczekiwały od swoich chłopaków pewnych rzeczy - szczególnie, żeby się dogadywali z ich koleżankami („gotta get down with my friends", pamiętacie?). Oczywiście to ważne, ale przy laskach śpiewających R&B te teksty wypadają blado. Bo one żądały dobrego seksu, intelektu i przede wszystkim - szacunku.

TLC to jeden z najbardziej twórczych i śmiałych zespołów z lat 90. Ich drugi album Crazy Sexy Cool został wydany w 1994 roku, a główny singiel Waterfalls był jak objawienie. Opowiadał o przemocy i AIDS, a wtedy w popie czy R&B rzadko mówiono o takich sprawach. Lisa „Left Eye" Lopes, niesamowicie twarda i delikatna jednocześnie, rapowała: „Uwierz w siebie, reszta zależy od ciebie i ode mnie". Jej zwrotka była poruszającym monologiem o pewności siebie i stanowieniu o własnym losie. To właśnie ten tekst został później wygrawerowany na jej trumnie.

No Scrubs bez ogródek opowiada o facetach: „ja wyglądam jak ktoś z klasą, a on jak śmieć" („I'm lookin' like class and he's lookin' like trash"). Krytyka dotyczyła nie tylko pieniędzy, ale też braku niezależności i okazywania uczuć. Left Eye rapowała o swoich „señoritach", znajdując siłę w kobiecej przyjaźni.

Unpretty to hymn, który był mi bliski, bo byłam głupkowatą i trochę pulchną czternastolatką. Ta piosenka opowiada szczerze o zaburzeniach odżywania, obrazie ciała i poczuciu własnej wartości. To wciąż mocny utwór. Ale to ich wcześniejszy singiel z 1992 roku, Baby-Baby-Baby, jest ich prawdziwym manifestem Girl Power i wezwaniem do walki. „Mogę robić, co chcę, kiedykolwiek i gdziekolwiek zechcę", mówią dziewczyny. To one kontrolują sytuację i wiedzą czego chcą: „Oprócz seksu, musisz też mieć o czym pogadać".

Utytułowane raperki z Salt-N-Pepa również były feministkami. W Ain't Nuthin' But a She Thing powiedziały dziewczynom, że „mają to w sobie" i „mogą zostać, kimkolwiek zechcą". W teledysku pojawiały się kobiety pracujące jako mechanicy, astronautki, policjantki. Salt-N-Pepa również śmiało mówiły o nierównościach pomiędzy płciami, a do tego robiły to na polu zdominowanym przez mężczyzn: rapie.

„Pracuję i zarabiam mniej niż mężczyzna / Kiedy robię to samo co on / Kiedy jestem agresywna, jestem suką, / Kiedy jestem pewna siebie, nazywasz mnie wiedźmą / Traktujesz mnie jak obiekt seksualny / Nie doceniasz umysłu, jesteś głupcem / Słaba płeć, ta jasne, bardzo zabawne! / Czy kiedyś rodziłeś? / Nie wydaje mi się".

Salt-N-Pepa wydały w 1990 roku przełomowy singiel Let's Talk About Sex - który był jak kampania społeczna, zachęcająca do rozmawiania o seksie: zabezpieczania się i robienia rzeczy w swoim tempie. To hymn przeciw hańbieniu dziewczyn lubiących seks.

W 1994 roku razem z En Vogue nagrały Whatta Man, piosenkę na cześć dobrych facetów, których „ciężko znaleźć". Tu kobiety odwzajemniają męskie spojrzenie i (prawie) uprzedmiotowiają chłopców. „Mój facet [...] ma ciało jak Arnold i twarz jak Denzel". Te kobiety wymagają od facetów wszystkiego: intelektu, siły i tego, by je „dotykał we właściwym miejscu".

En Vogue odnosiły się do zachodnich wzorów urody w Free your Mind, Aaliyah solidaryzowała się z inną kobietą w If Your Girl Only Knew, a Lauryn Hill kazała nam się szanować w Doo Wop (That Thing): „Kochanie, szacunek to podstawa".

Hill także głośno i odważnie komentowała eurocentryczny kanon kobiecej urody: „To głupie, że dziewczyny sprzedają swoją duszę, bo to jest na topie. Spójrzcie na siebie: doczepiane włosy jak u Europejek, sztuczne paznokcie zrobione w Koreańskim salonie".

Facetom też się oberwało: „Myślicie tylko o pieniądzach, łamiecie serca, a potem się dziwicie, czemu kobiety was nienawidzą. Tych przebiegłych i cichych mężczyzn, damskich bokserów i frajerów".

Missy Elliott, która pisała, rapowała i produkowała muzykę, zanim jeszcze ludzie o niej usłyszeli, często mówiła o niezależności: „dziewczyny, zarabiajcie kasę, nieważne czy siedząc w pracy od 8 do 16, czy machając tyłkiem: nie wstydźcie się i róbcie swoje". Odrzucała także standardy narzucane kobietom w mediach: „słodka twarzyczka, pulchna talia, grube uda - jestem w formie".

W piosence She's A Bitch, Missy zmienia znaczenie słowa „suka" używanego jako obraźliwego określenia kobiet. W teledysku łyse kobiety ubrane w czarną skórę i kolce maszerują z Missy, a ona patrzy prosto w kamerę i ma gdzieś, że jest „niekobieca". Wręcz wyzywa widza, aby tylko spróbował zakwestionować jej siłę. W dodatku to jeden z najdroższych teledysków w historii. Sztos.

Destiny's Child nie dawały się wykorzystać finansowo, co wyraziły w piosence Bills, Bills, Bills, a Kelis pokazała swój gniew w Caught Out There: nie płakała po stracie faceta, ale krzyczała ze wściekłości i frustracji. W teledysku grupa wkurzonych kobiet dołącza do ognistowłosej Kelis i maszeruje z nią ulicami. „Nienawiść" to mocne słowo, a Kelis nie boi się go używać. Ile razy słyszeliście coś takiego w popowej piosence?

Tematy poruszane przez te kobiety - finansowa niezależność, wierność, czynniki społeczne i ekonomiczne, ich piękno i talenty oraz osiągnięcia - były bardziej prawdziwe i inspirujące niż cokolwiek nagranego przez Spice Girls. A jaki kawałek zwieńczył lata 90.? Independent Woman Destiny's Child. Moim skromnym zdaniem jest to idealne ukoronowanie złotej dekady muzyki prawdziwych kobiet.

Zobacz też: Dziewczyńskie hafty i maski sado maso.

Kredyty


Tekst: Emma Finamore