40 lat manhattanu w zdjęciach

Fotograf Harvey Stein dokumentuje ten sam kawałek miasta już od 1974 roku.

tekst Emily Manning
|
13 Listopad 2015, 4:21pm

Subkultury Nowego Jorku zawsze były ściśle związane z lokalizacją. Punki z Saint Marks Place, bitnicy z Greenwich Village, a teraz - cyber (lub health, a może po prostu zwykli...) goci z Bushwick. Trudno jednak byłoby wyłonić jedno charakterystyczne plemię z Midtown, czyli z samego środka Manhattanu. Zacienioną przez drapacze chmur przestrzeń dzielą przede wszystkim turyści i biznesmeni pod krawatem, których jedyne co łączy, to wspólny, zatłoczony chodnik. Ten anonimowy tłum przyciągnął uwagę Harveya Steina już w 1974 roku i od tamtej pory nie przestaje go fascynować.

Stein fotografował te same miejsca od 6. alei do 60. ulicy, tę samą Leiką od 1974 do 2014 roku, jednak jego zdjęcia nie mają dat. Jedyną wskazówką są subtelne detale: grubość oprawek okularów, szerokość klap garniturów, modele telefonów komórkowych lub ich całkowity brak... Rozmawiamy z fotografem o unikalnym duchu Nowego Jorku.

Jak to się stało, że zacząłeś robić zdjęcia w Midtown?
Pracowałem na Madison Avenue przez jakieś cztery lata, zanim rzuciłem to wszystko, by zostać fotografem. W ciągu lata podczas każdego lunchu zostawiałem swój garnitur i krawat w biurze, chowałem pod pachą aparat i wychodziłem robić zdjęcia. Po upływie godziny wracałem niezauważony do pracy, niczym Clark Kent. Czułem się trochę, jakbym żył podwójnym życiem. Kochałem to, na co nie miałem wystarczająco dużo czasu i nie lubiłem tego, co zabierało mi go zbyt wiele! Zostawiłem tę agencję reklamową dawno temu, ale dzielnicy nie opuściłem.

Jak zmieniła się okolica w ciągu tych lat?
Times Square zmienił się niesamowicie - kiedyś był pełen narkomanów i sex-shopów. W latach 70. i 80. ludzie chodzili od Port Authority [dworzec autobusowy] do swoich biur ze spuszczonymi głowami, pośpiesznie. Nocą za to w ogóle się tam nie chodziło. Jakoś w połowie lat 90. to zaczęło się zmieniać, ale mnie nieszczególnie interesowała ta transformacja. Od 42. do 57. ulicy, między 3. a 7. aleją wszystko pozostało raczej niezmienione. Prócz nowoczesnych, ekologicznie wydajnych budynków nie zauważyłem w Midtown diametralnych zmian, co poniekąd daje moim zdjęciom stabilność. 

Jaka jest twoja metodologia i czego poszukujesz?
Interesują mnie ludzkie zachowania, przestrzenie publiczne i to, jak ludzie się w nich odnajdują. Czasem szukam tej jednej twarzy w tłumie: kogoś płynącego pod prąd, idącego w zupełnie innym kierunku niż reszta.

Gdy robię zdjęcia w innych okolicach, lubię najpierw zagadać z ludźmi, zanim ich sfotografuję, co akurat nie miało miejsca przy okazji tego projektu, ale właśnie na tym polega szczera fotografia - gdy można uchwycić ludzi bez ich wiedzy czy nawet pozwolenia. Nie jest to moja preferencja, ale lubię operować między tymi dwiema metodami.

Co sprawia, że wracasz w te same miejsca?
Wykładam w International Center of Photography i powtarzam swoim studentom, aby odnaleźli w mieście jakąś mocną przestrzeń, a następnie odkrywali ją, wracali do niej. Większość moich projektów zabiera dużo czasu, ponieważ zazwyczaj jest tak, że jedno zdjęcie inspiruje kolejne. Wiem, czego chcę, ale jestem otwarty na eksperymenty. Lubię obraz tłumu i przepychających się ludzi, więc będę szukał kolejnych miejsc, które mi to zaoferują. Robię dużo zdjęć, następnie analizuję efekty, robię przesiew i znowu fotografuję.

Jeśli chodzi o mnie, to właśnie ludzie sprawiają, że zdjęcie jest wyjątkowe. Ulice i budynki pomagają stworzyć klimat, ale to ludzie nadają tym przestrzeniom wartość dodatnią. Nawet gdy fotografuję w Meksyku, Argentynie czy Indiach, mam w zwyczaju wracać w te same miejsca. Czuję się wtedy komfortowo, w miarę znam okolicę, czasem też jedną czy dwie osoby, którym mogę pokazać wcześniejsze zdjęcia, a one mogą wtajemniczyć mnie w nowe rzeczy, o których nie wiedziałem, dzięki czemu poszerzam horyzonty. Moje albumy to prace zebrane w ciągu 40, 27 i 12 lat. Nigdzie mi się nie spieszy i myślę, że to wychodzi mi na dobre. 

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia © Harvey Stein

Tagged:
manhattan
nowy jork
Kultura
harvey stein