nowe muzy

Dzięki połączeniu współczesnych zdjęć z twarzami kobiet z obrazów mistrzów, młoda fotografka bada relacje między artystką i modelką oraz cenzurą i obnażaniem.

tekst Alice Newell-Hanson
|
13 Grudzień 2016, 12:50pm

Niedługo po tym, jak Masha Svyatogor sfotografowała znajomą w jej domu w Mińsku, kobieta zażądała, żeby Masha oddała jej negatywy i zniszczyła wszystkie odbitki. „Nagle stała się głęboko wierząca", wyjaśnia. „Powiedziała, że istnienie takich nagich zdjęć było występkiem przeciwko Bogu i człowiekowi". Modelka wierzyła, że ma prawo do zdjęć, mimo że wcześniej podpisała umowę, w której wyraziła na nie zgodę. Masha znalazła się w kropce i postanowiła znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje zarówno ją, jak i modelkę. Fotografka stwierdziła, że odbierze wszystkim dziewczynom tożsamość. Wybrała klasyczne bohaterki oraz święte z obrazów mistrzów: Sandro Botticelliego, Rogiera van der Weydena i Lucasa Cranacha Starszego. Ich głowy naniosła na swoje zdjęcia, by ochronić pozujące jej kobiety.

Tak powstały cyfrowe kolaże, które łączą współczesny sposób przedstawiania kobiet — surowy, niewyidealizowany, naturalny — z wiekowymi ikonami „kobiecych cnót" i „czystości moralnej". „Cykl 'Masks-show' bada zagadnienie formy reprezentacji kobiet w historii sztuki", wyjaśnia Masha. „Mamy okazję na odczytanie słynnych kobiecych postaci w alternatywny sposób, dzięki umieszczeniu ich we współczesnym kontekście. To okazja, by zinterpretować je na nowo".

Kiedy i dlaczego zaczęłaś robić zdjęcia? Czy studiowałaś fotografię na uniwersytecie?
W dzieciństwie marzyłam o kręceniu filmów. Po dziełach Bergmana coś mnie tknęło. W jego filmach wyczułam tajemnicę, coś najskrytszego, niepojętego. Zainteresowała mnie ludzka natura, więc wzięłam do ręki aparat. Zaczęłam robić zdjęcia, gdy studiowałam literaturę. Musiałam przezwyciężyć apatię i obojętność wobec świata zewnętrznego. Wydaje mi się, że fotografia angażuje w życie i rozwija wizję, zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną. Nie kształciłam się na kierunkach fotograficznych.

Jaki był oryginalny kontekst, w którym sfotografowałaś te modelki?
To portrety moich przyjaciółek i znajomych w ich domach. Zawsze lubiłam wchodzić w interakcje z ludźmi przez fotografię. Czasem sugerowałam, że powinny się rozebrać, bo interesowała mnie ich delikatna, bezbronna strona. Nie miałam planów na późniejsze wykorzystanie zdjęć. Wiele portretów przedstawia wręcz wyczerpanie umysłu, ciała i duszy. Niejedna dziewczyna z tych zdjęć już zmarła. Chyba nieprzypadkowo na jedną z bohaterek, które wybrałam, była Lukrecja, która popełniła samobójstwo.

Co twoim zdaniem stanowi etyczną zgodę między fotografem i modelką?
To bardzo złożona i delikatna sprawa. Sądzę, że do pewnego stopnia jest to efektywne, ale taką umowę można złamać, nie da się przed tym zabezpieczyć. Obie strony są narażone na ryzyko. Ale w każdej krytycznej sytuacji można zadziałać w etyczny sposób z poszanowaniem praw drugiej osoby.

Czy sądzisz, że to etyczne, by modelki cofały swoją zgodę i czy to w ogóle możliwe?
To jeszcze bardziej skomplikowane. Uzyskanie zgody pisemnej jest konieczne. Nie można polegać na samym zaufaniu. Szczególnie jeśli chodzi o osobiste związki.

Co twoje modelki myślą o zamaskowanych wersjach ich zdjęć?
P
rzypisałam im znane, wybitne postaci. Wybrałam twarze Maryi, Marii Magdaleny, świętej Godeberty, Judyty, Lukrecji i innych. W ten sposób współczesne dziewczyny dołączyły do muz z przeszłości, co bardzo mnie ucieszyło. Modelki, które martwiły się reakcją na ich zdjęcia, nie muszą się martwić, bo ich twarze nie są widoczne.

W jaki sposób łączyłaś konkretne obrazy z wybranymi modelkami?
Wybranie odpowiednich postaci zajęło mi dużo czasu. Z jednej strony szukałam bohaterek, które będą pasować do współczesnych kobiet, bez względu na wszystkie ideologiczne i stylistyczne różnice. Z drugiej podobał mi się rozdźwięk i niespójność wynikające z tej manipulacji.

Wyjaśniasz, że wybrałaś zdjęcia, które wyrażają „uniwersalną kobiecość i duchową czystość". Jakie idee chciałaś przekazać swoimi kolażami?
Specjalnie wybrałam obrazy mocno powiązane z pewnymi funkcjami i formami reprezentacji w artystycznej tradycji. Lubię sposób, w jaki czyste, niewinne twarze Maryi łączą się ze współczesnymi dziewczynami, pozującymi nago i pokazującymi cielesność w naturalny sposób. Dla mnie to w pewnym sensie nowe wizerunki kobiet zainspirowane tradycją i nowoczesnością. Interesuje mnie sposób, w jaki nowe zdjęcia, przestawiające kobiecość, wiążą się z tymi już istniejącymi obrazami.

Z jaką reakcją spotkały się twoje zdjęcia? Co sądzisz o podejściu do kobiecej nagości w Białorusi?
Moje prace nie są szokujące ani prowokacyjne. Ale dostaję trochę komentarzy od rosyjskojęzycznych internautów, którzy piszą obraźliwe, ohydne rzeczy. Moje modelki nazywano prostytutkami, ich ciała określano mianem brzydkich, obwisłych, nieciekawych, a mnie okrzyknięto bezwartościową idiotką z obrzydliwym gustem. Co ciekawe, te negatywne komentarze napisali mężczyźni.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak wygląda scena kreatywna w Mińsku? Czy zapewnia młodym artystom dobre wykształcenie, dofinansowanie i możliwości?
Może nie jestem obiektywna, ale wierzę, że Białoruś daje im bardzo mało możliwości. Trzeba szukać ich gdzie indziej, jeśli chcecie nadążyć za resztą świata. Cieszę się, że miesiąc fotografii odbędzie się w Mińsku już trzeci raz. To prawdopodobnie jedno z najważniejszych kulturowych wydarzeń w naszym kraju, które daje ludziom okazję, by zobaczyć obecne projekty, poznać nowych artystów, podzielić się doświadczeniami i nie tylko.

@svyatogormasha

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcia: Masha Svyatogor

Tagged:
Kultura
malarstwo
Wenus
Μasha Svyatogor
obraz