Willow wears all clothing Gucci.

willow smith: najfajniejsza 16-latka

Willow Smith zamieszkuje świat pełen wyobraźni i ciekawości, które znacznie wykraczają poza jej 16 lat egzystencji. Jest to jeden z najbardziej interesujących muzycznych młodych talentów, które mają do zaoferowania więcej niż egocentryczne selfie na...

|
12 sierpnia 2015, 3:40pm

Willow wears all clothing Gucci.

Marynarka i spodnie Gucci.

Płaszcz: Prada. Golf: House of Liza. Spódnica Loewe. Kozaki: Costume Studio.

Willow Smith nie wypuszcza piosenek, ona odciska ślad. „Chcę robić muzykę, żeby uświadamiać ludzi na tej planecie. Złączmy się w świetle, miłości i harmonii poprzez zgodę z własnym ja oraz wszystkim naokoło". To tekst, który otwiera jej profil na Soundcloudzie, liczącym 95 tys. obserwujących. Rozmawiając z nastolatką, bardzo łatwo zapomnieć, że to najmłodsza członkini rodziny Smithów, jednak jej niepohamowany entuzjazm i nieskończone pokłady energii są charakterystyczne dla osób w jej wieku. Zapytana o to, jak się ma obecnie Świat Willow, odpowiada bez zastanowienia: „Jest po prostu... niesamowity!" Jednak sposób, w jaki wypowiada się Willow dziecinny bynajmniej nie jest. Jest to bardzo elokwentna, pełna ciekawości i nieustannie kwestionująca wszystko młoda dusza, który widzi świat na swój własny, unikalny sposób. Ma wielkie poczucie humoru, jest otwarta i rozważna, a to niekoniecznie cechy, z którymi utożsamia się kogoś, kto dorastał w szemranych zakamarkach Hollywoodu.

Mimo to Willow skutecznie podważa stereotypy charakterystyczne dla LA: rozmowa z nią nie jest naszpikowana słodkimi psiaczkami, radami jak zrobić idealne selfie, w kim się obecnie kocha i jak radzi sobie ze sławą. Nie robi zakupów na Rodeo Drive, nosi za to t-shirt marki Thugz Maison z imionami radykalnych feministek i badaczek teorii queer: Audre [Lorde], Gloria [E.E. Anzaldúa], Angela [Y. Davis] i bell [hooks, pseudonim Glorii Jean Watkins, przyp. tłumacza]. Nastolatka mówi o pojęciu czasu, feminizmie oraz o jej własnym pokoleniu. Mówi o wspinaniu się po drzewach oraz o kwestionowaniu pojęć, których uczymy się od dziecka. „Najlepszą radą, jaką kiedykolwiek dostałam, to gdy mój brat Jaden powiedział: 'Albert Einstein mówił, że czas jest względny, ale zapomniał dodać, że wszystko inne również'", mówi Willow. „To mi dało do myślenia, bo dobre i złe to przecież tak bardzo względne pojęcia. Względne jest moralne i niemoralne. Wszystko na świecie jest względne. Możesz powiedzieć: 'ta dziewczyna jest dla mnie niemiła', ale gdy spojrzysz na jej życie, na to, w jaki sposób została wychowana i wszystko, czego doświadczyła, a co sprawiło, że jest właśnie w tym konkretnym miejscu, to właściwie nie możesz jej oceniać, bo taka jest kolej rzeczy, nie mogło być inaczej. Ocenianie kogoś naprawdę nie ma sensu, bo tak jak już mówiłam - wszystko jest względne". 

Płaszcz i sukienka: Louis Vuitton. Skarpetki: własność stylistki. Buty: TUK.

Oczywiście podobnych cytatów używano w celu ośmieszenia Willow. Zarówno ją, jak i jej brata Jadena wielokrotnie nazywano „dziwakami" i „świrami" w naszej jakże znamienitej prasie. Ale krytykanctwo to przecież atawistyczna postawa mediów i społeczeństwa. Jak taka młoda osoba w ogóle śmie mieć zdanie na... jakikolwiek temat? Jak śmie tak pewnie wyrażać swoje opinie, niezgodne z indoktrynacją mediową? Czy to nie absolutnie wspaniałe, że mamy taką Willow, która oferuje młodym dziewczynom alternatywę dla tego, co dzieje się programie E! i na Pudelku? Willow nie zawdzięcza sławy rodzicom (no dobra, trochę tak), ale tutaj nie ma żadnego reality show, nie ma marki ubraniowej ani Instagrama naszpikowanego selfie (@Gweelos, 660 tys. obserwujących). W 2010 roku, gdy Oprah spytała Willa Smitha, jak wychować kochane i pomocne dziecko, ten odpowiedział: „Cały czas mówię dzieciakom: 'Mamusia i Tatuś są nadziani, a wy smarki jesteście spłukani!'"

Bez względu na to, czy jest to Jaden w sukience, czy 11-letnia Willow, która goli sobie głowę, jedno jest pewne: rodzeństwo Smith obdarzone jest wielką wolnością myślenia i szukania przygód. „Jedynym powodem, dla którego idę taką, a nie inną ścieżką jest to, w jaki sposób zostałam wychowana", zauważa Willow. „Moi rodzice zawsze powtarzali, że jeśli nie obierzesz swojej własnej ścieżki, to ktoś inny ci ją wyznaczy. A to nie jest fajne". Od kompletnej niewinności z teledysku Whip My Hair (123 mln odtworzeń), przez młodzieńczy romans z Summer Fling (1,5 mln), następnie Female Energy z 2014 roku (500 tys.) i do wypuszczonego całkiem niedawno F Q-C #7 (4,8 mln), widzimy ewolucję Willow, która dojrzewa i zmienia się na naszych oczach. Niektóre jej kawałki są celowo niedostępne. Ona nie podbija YouTube'a w stylu Miley czy Rihanny - a przynajmniej jeszcze nie. Poza tym ona tego nie potrzebuje. „Nikt mi nigdy nie powie, co mam robić z własną muzyką. Nikt nie ma prawa mi mówić 'Nie, tego nie rób, bo to się nie sprzeda'. Naprawdę, głęboko mam to, co się sprzeda, a co nie", wyznaje 16-latka. „Mnie bardziej obchodzi to, w jaki sposób można pomóc ludziom, a także sprawić, żeby zrozumieli, że siła tkwi w każdym z nas".

Willow ma na sobie płaszcz Miu Miu. Top: House of Liza. Spodnie: Sonia Rykiel. Biżuteria (obecna przez całą sesję): własność Willow. Buty: TUK.

Willow cechuje nie tylko duża pewność siebie, ale silna świadomość własnego „ja", indywidualność oraz chęć eksperymentowania. Czy bycie indywidualistką jest dla niej ważne? „Jedyną rzeczą, której bardzo pragnę, to być poziom wyżej, bo jeśli się tam nie znajdujesz, to oznacza, że albo tkwisz w miejscu, albo podążasz za kimś innym. Mnie nie obchodzi, co mówią ludzie, podążanie za kimś innym albo stanie w jednym miejscu i brak prób doświadczania nowych rzeczy nie jest fajne", mówi, śmiejąc się. „Chodzi o to, żeby znaleźć w życiu radość, znaleźć szczęście w tym, że się po prostu żyje. Formowanie własnej ścieżki jest tego częścią".

Co przede wszystkim rzuca się w oczy, jeśli chodzi o osobowość Willow, to jej niezgłębiona ciekawość świata. Opowiadając o swojej ostatniej wizycie w Londynie, wspomina mimochodem, że zwiedziła miasto całkiem sama, pieszo. „Chodziłam po mieście sama, obserwując ludzi. Potem poszłam do parku i oparłam się o drzewo, oglądając zachód słońca. Londyn to naprawdę niesamowite miejsce. Trochę jak spokojniejszy i modniejszy Nowy Jork".

Podobnie jak każda nastolatka, Willow ma swoje obsesje - dziewczyna o miłym usposobieniu nie kocha niczego tak bardzo, jak campingu, pływania i wspinania się po drzewach. „Po prostu uwielbiam być na dworze, spędzać czas z Matką Naturą, łączyć się ze zwierzętami, drzewami i wszystkim, co żywe, kocham tańczyć i zapominać o całym świecie". Willow kocha też anime, a dokładniej Nanę. „To jest o dwóch dziewczynach mieszkających w Azji, z których każda ma na imię Nana, ale są kompletnie od siebie różne. Postanawiają ze sobą zamieszkać i stworzyć własne życie wraz z przyjaciółmi". Kolejną nierdzewiejącą miłością, co zresztą można wywnioskować z jej awataru (Twitter Willow to @OfficialWillow, 3,75 mln obserwujących), to kinowy hit science fiction Jamesa Camerona - Avatar. „O matko, to jest moje życie. Oglądam ten film i on mnie uderza w różnych miejscach, po prostu wiem, że to przeżyłam", mówi. „Po prostu wiem. Przypomina mi o tym, co to pokolenie musi zrobić, aby stworzyć własną świadomość i stawić opór , ponieważ siła jaką ma plemię, by obalić Ludzi Nieba, jest siłą, jaką my powinniśmy posiadać. To siła, jaką powinniśmy pielęgnować".

Płaszcz: Maison Margiela. Top i legginsy: Wanda Nylon. Okulary: General Eyewear. Buty: vintage, Carlo Manzi.

W zeszłym roku pojechałaś zobaczyć wykład Glorii Steinem i bell hooks na uniwersytecie New School w Nowym Jorku. W jaki sposób identyfikujesz się z tymi kobietami?
To był wielki zaszczyt być w obecności tak silnych kobiet. Już samo odczuwanie ich energii i tego, przez co przeszły oraz całej ich wiedzy, jaką wypielęgnowały, było niesamowite. Przebywanie wśród nich tak bardzo otworzyło mi oczy. Gdy byłam mała, moja mama zawsze opowiadała mi o Boginiach, o feministycznych mocach wszechświata, a ja zawsze się zastanawiałam, że przecież każdy mówi, że Bóg to mężczyzna. Czułam tę silną, kobiecą energię w moim życiu, jednak społeczeństwo znajduje się dokładnie na przeciwnym biegunie. To mnie zawsze zastanawiało. Mam wrażenie, że moja piosenka Female Energy inspiruje mnóstwo młodych dziewczyn do sięgnięcia po tę kobiecą energię bogini.

Ty i twoja mama mówicie też otwarcie o kwestiach dotyczących handlu kobietami.
To bardzo realne problemy. Nikt tak naprawdę nie myśli, że handel ludźmi rzeczywiście ma miejsce w Ameryce, ale on istnieje wszędzie i odbywa się każdego dnia. Dlatego też tak smuci mnie, gdy media degradują kobiety. To nas spotyka, nas się uciska wystarczająco. My kobiety musimy się zjednoczyć i działać razem. Nie możemy się nawzajem poniżać. To jedna z rzeczy, która mnie cholernie smuci.

A jak brzmi twoja nowa muzyka?
Cóż, ja raczej nie mam gatunku. Po prostu robię to, co uważam za fajne, co czuję w danym momencie. Muzyka, jaką teraz robię, obejmuje plemienne instrumenty i hipnotyczną perkusję. To jest dziwne, ale bardzo oddaje mnie. Niewielu ludzi używa chińskiej harfy [Gu] Zheng w połączeniu z syntetyzatorem perkusyjnym. 

Płaszcz: Dries Van Noten. Koszula: Céline. Spodnie: Iceberg.

Drake nazwał cię swoją „młodą muzą" na Instagramie, a internetowi detektywi zauważyli was razem w londyńskim studiu Abbey Road. Czy pracujecie razem?
[śmiech] Mam nadzieję. To wszystko, co mogę powiedzieć. Zobaczymy, co będzie.

A kto jest na liście osób, z którymi chciałabyś współpracować? Z jakiejkolwiek branży.
Chciałabym pracować z kapelą Hiatus Kaiyote. Chciałabym pracować z Grimes. W sumie to chciałabym pracować z Miley Cyrus, naprawdę chcę coś z nią nagrać. Ja zrobię bity, a ona nagra wokal w studiu. Poza tym też Wes Anderson i Tim Burton, super byłoby też współpracować z Pendletonem Wardem, twórcą [telewizyjnego show] Adventure Time. A, no i Lolawolf.

W jaki sposób odkrywasz nową muzykę?
Dużo siedzę na Soundcloudzie. Poza tym zwykle dostaję muzykę od znajomych. Jedną z osób, która mnie nakręca na dziwną i naprawdę super muzę to Amandla Stenberg [Rue z Igrzysk Śmierci]. Ciągle jej powtarzam, „kurde dziewczyno, serio?!". Muszę jej to przyznać, gdyby nie ona, to w ogóle nie znałabym artystów, których dziś słucham.

Marynarka i spodnie: Gucci. Top: House of Liza.

Co się powtarza w twoich tekstach?
Zwłaszcza przy F Q-C #7 bardzo chciałam zobrazować, jak wygląda moje codzienne życie, to, że zawsze jestem na dworze, wspinając się po drzewach i skacząc przez strumienie. Dosłownie, tak wyglądają moje dni. Jedynym powtarzającym się motywem w mojej muzyce, o którym cały czas mówię, to częstotliwość i wibracje. Reszta rzeczy nie jest zbyt trwała. Gdy tworzę piosenki, nie ma wytłumaczenia dla tego, co mam na myśli, bo ja sama nie wiem, skąd to się bierze.

Jakie masz zdanie na temat własnego pokolenia?
Uważam, że to, czego nasze pokolenie potrzebuje w tym momencie, wiąże się ze sztuką, która tkwi głęboko w sercu. Rób to, co uważasz na maksa i pomagaj innym ludziom znaleźć to, co da im szczęście. Im więcej osób będzie podążało za głosem serca, tym bardziej ta ogólna wibracja serc zacznie rozprzestrzeniać się po świecie i być może więcej osób zacznie myśleć: „Wow, może McDonald's to nie miejsce, gdzie powinienem jeść, może sposób, w jaki uczą mnie szkole, jest przytłaczający, może powinienem więcej wspinać się po drzewach i medytować, niż słuchać swoich nauczycieli, którzy mówią mi, że wszystko, co robię, jest złe". Chodzi o stawianie małych kroczków w kierunku świadomości.

Mam wrażenie, że wy, dzieciaki z pokolenia Y łapiecie wszystko szybciej, niż wasi poprzednicy.
Nie uważam, żeby to chodziło o „łapanie". Bardziej chodzi o zdawanie sobie sprawy. Jak już zdasz sobie sprawę, że istnieje coś poza tym, w co pozwolono ci wierzyć, to nagle otwiera się przed tobą całkiem nowy wymiar, nowy wymiar tworzenia, śmiechu, wszystkiego.

Body: vintage, House of Liza.

Jak doszłaś do takich wniosków? Przez znajomych szkołę, twoje własne poszukiwania, rodziców?
W stu procentach moi rodzice, bo gdyby nie oni, to nawet by mnie tutaj nie było. Gdyby nie moi rodzice, to nie nauczyłabym się, że osiągnięcie równowagi wewnętrznej i spoglądanie wgłąb siebie to jedyne, co się liczy. Możesz próbować i pokazywać innych palcem ile ci się podoba, ale tak naprawdę jedynym powodem, dla którego czujesz się w taki, a nie inny sposób odnośnie czegoś, co robi ktoś inny, jest to, w jaki sposób ty to postrzegasz, a to już zależy od tego, jak zostałeś wychowany i jak cię uformowano. Wszystko jest względne i to właśnie ty jesteś wspólnym mianownikiem wszystkiego, co ma miejsce w twoim życiu. Większość osób nie patrzy na siebie jako ewentualną przyczynę problemu.

Co jest najtrudniejsze w dorastaniu?
Popełnianie błędów. Jestem typem osoby, która nie znosi robić błędów, to taka moja pięta achillesowa, ale oczywiście mi się to zdarza, co jest trudne, zwłaszcza gdy jesteś młody i próbujesz się uczyć nowych rzeczy. Musisz robić błędy, aby dowiedzieć się, co chcesz, a czego nie chcesz w swoim życiu, a to dla każdego jest zupełnie inne.

Jak wyglądałby świat w wersji Willow Smith?
Świat byłby jednym wielkim plemieniem, jedną wielką komuną. Nie byłoby podziałów, nie walczylibyśmy ze sobą i nie marnotrawilibyśmy energii tak, jak teraz. Używalibyśmy odnawialnych źródeł, jedlibyśmy z drzewa i pili ze strumienia. Nie byłoby korków ani pieluch pływających w rzekach. Wszystko byłoby zupełnie inne [śmiech].

Kombinezon: Dior. Kozaki: Costume Studio.

Kredyty


Tekst: Hattie Collins
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Tyrone Lebon
Stylizacja: Julia Sarr-Jamois
Włosy: Marcia Hamilton / Fr8me, produkty Mizani
Make-up: Steven Aturo / The Only Agency, kosmetyki Laura Mercier
Paznokcie: Marisa Carmichael / streeters
Asystenci fotografa: William Mathieu, Steven Gabriel
Asystentki stylistki: Bojana Kozarevic, Roberta Hollis, Sophia Phonsavahn, Victoria Zengo 
Krawiec: Brian Frank
Produkcja: Rosco Production
Produkcja: Holly Gore / Dobedo Productions