w sezonie jesień/zima 15 alexander wang pokazuje nam, czym naprawdę jest full metal jacket

Elektryzujące połączenie kolczug, klamer i aksamitu wprowadziło nas na tę jesień do nowego wspaniałego – i hałaśliwego – świata.

tekst Alice Newell-Hanson
|
16 Luty 2015, 9:49am

Photography Kathy Lo

„Ostatnie parę sezonów spędziliśmy na sportowym haju" - powiedział Alexander Wang na zapleczu wybiegu po swoim sobotnim pokazie jesień/zima 15. „Tym razem oznajmiłem więc: Ok, chcę pójść teraz w kompletnie innym, odwrotnym kierunku". Miejscem, do którego trafił, był matowo czarny bunkier z ryflowanego żelaza, postawiony w sali Pier 36 na Dolnym Manhattanie. Wyglądał jak opuszczony tunel londyńskiego metra z teledysku Prodigy do Firestarter (notabene, o włos nie zakazano puszczania tego wideo w telewizji, bo uznano, że jest zbyt straszne, by oglądały je dzieci). Kiedy światła zapaliły się po raz pierwszy - a podkład dźwiękowy przeszedł z I Don't Sell Molly No More ILoveMakonnen w coś dudniącego i ciężkiego - stało się jasne, że kolekcja zdecydowanie będzie czymś zupełnie nowym.

Od jakiej inspiracji zaczęły się pracę nad kolekcją? „Od zespołów heavy metalowych i hair metalowych, takich jak AC/DC, Kiss czy Led Zeppelin" - zdradził nam projektant. Te wpływy przełożyły się na prawdziwie buntownicze bogactwo metalowych wykończeń, łańcuchów, klamer, a nawet metalową „dzianinę". Choć w trakcie pokazu metal bardzo powoli wkraczał na scenę. Najpierw pojawił się jako łańcuszek od zegarka na parze eleganckich szortów z czarnej wełny i łańcuszek kulkowy na obszyciu panelowej spódnicy z aksamitu. Później uświadczyliśmy kurtek z metalowymi ćwiekami (co interesujące, inspiracją dla nich były... koce przeprowadzkowe). Oraz bluz wędkarskich wydzierganych srebrnymi nićmi. Crescendo było głośne i przytłaczające ciężarem. Na wybiegu zobaczyliśmy zmysłowe kolcze sukienki. Do których modelki nałożyły coś, co można by nazwać dosłownym ujęciem określenia full metal jacket - czyli złote i srebrne watowane kurtki-pilotki, które iskrzyły się odbijając światło. „Są zrobione w 90 procentach metalu" - powiedział Alex. „Wykończyliśmy je potem szenilą i futrem, by nadać im puszystości".

Wszelkie hardkorowe elementy kolekcji zrównoważono delikatniejszymi elementami. Alex sięgnął w ich estetyce ku „nowemu romantyzmowi, wiktoriańskiemu gotykowi, japońskim lolitom i Marilynowi Mansonowi". Obfitość chromu łagodził aksamit i eleganckie krawiectwo - włącznie z katankami w stylu Olivera Twista. Dodajmy do tego masywne, industrialno-gotyckie buty. I steampunkowe inklinacje stają się od razu bardzo widoczne. Szczytem tego unikalnej, jak przystało na Wanga, fuzji ostrej intensywności i delikatnego wysmakowania była kurtka z czarnego jedwabiu z paskiem, wykończona łańcuchem. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, w czym Marilyn Manson ogląda sobie wieczorami TV, macie już odpowiedź. Zapewne wygląda to podobnie do powyższej propozycji Wanga.

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson
Zdjęcia Kathy Lo

Tagged:
NYC
Alexander Wang
Newsy