j.w. anderson jesień/zima 15

Wolni myśliciele, patafizycy i dandysi z lat 70. najważniejsi na pokazie J.W. Andersona.

tekst Felicity Kinsella
|
13 Styczeń 2015, 4:02pm

J.W. Anderson potrafi posługiwać się słowami w sposób, który sprawia, że zaczynasz mieć wątpliwości, czy słusznie odwracałeś się od jego kolekcji. „Wolny myśliciel interesujący się patafizyką, jego wrażliwa garderoba oddaje hołd finezji i wyrafinowanej prostocie", czytamy w notatkach z pokazu. Jeżeli nie wiesz czym jest „patafizyka", no cóż… Jest prawie 100 definicji, więc pewnie będziesz musiał się bardziej w to wgłębić. Pokrótce, to wymyślona przez francuskiego pisarza Alfreda Jarrego w XIX wieku pseudonauka, która przekracza granice metafizyki i stara się wyjaśnić zmyślony kosmos. Spróbuj poukładać sobie to w głowie… Ta ezoteryczna filozofia w pewnym sensie dopasowała się do pseudointelektualnych dandysów z lat 70. przywołanych w kolekcji J.W. Andersona na sezon jesień/zima 15. 

Rozcięte dzwony, wydłużone mankiety, rzucające się w oczy, niepasujące do siebie guziki, skórzane kurtki, aksamitne płaszcze, to wszystko w kolorach ziemi, zaprezentowane na chłopcach z przesadnie przylizanymi do tyłu włosami, którzy szli przez wybieg obsypani fioletowymi płatkami z gumy. Ten deszcz confetti zrobiony został ze starych opon samochodowych. Muzykę do pokazu skomponował Michel Gauber. Składała się z jego „wolnych, uduchowionych myśli". Za kulisami Jonathan zarzucił nas większą ilością pomysłów, tłumacząc swoją kolekcję: „To jest pomysł, żeby to wszystko powykreślać z listy, taka idea, że nie jesteśmy w posiadaniu niczego (jak nudne by to było!), żebyśmy odnieśli siebie do czegoś, połączyli nową kulturę z inną Georga Orwella, 1984, niszczenie rzeczy, włamanie się do innej cywilizacji, świeżość."

Duże guziki są charakterystyczne dla kolekcji. Siatki "spodków" zostały zrobione ze starych systemów stereo, które możesz zauważyć w samochodach rude boyów, reszta jest inspirowana długoletnią miłością Jonathana do brytyjskiej ceramiczki Lucie Rie. „W czasie wojny nie mogła robić ceramiki z powodów ograniczonego dostępu do gliny, więc zaczęła produkować guziki. Bardzo podoba mi się takie niekonwencjonalne podejście". Niektórym chłopcom pobłyskiwały łańcuchy, kiedy szli po wybiegu, „Naszyjniki przypominają łyżkę z kamieniem, jako amulet". To był misz-masz odniesień, które scaliły się idealnie tworząc nową erę mody męskiej.

Kto by nie chciał być częścią orwellowskiej, apokaliptycznej dystopii J.W.Andersona? Nadeszły czasy wolnomyślących patafizyków!

j-w-anderson.com

Kredyty


Tekst Felicity Kinsella
Zdjęcia Ash Kingston

Tagged:
JW Anderson
londyn
London Collections: Men