Reklama

brother — agencja dla chłopaków z bloków

Kolejna agencja modeli odrzuca reguły branży.

tekst i-D Staff
|
17 Maj 2016, 12:10pm

Na rynku pojawia się coraz więcej agencji łamiących zasady, promujących nietypowe, jak na świat mody, twarze. Od Rosyjskiej Lumpen pełnej niedoskonałości, po Apple Model Management reprezentującą transpłciowych modeli i modelki. Teraz przyszedł czas na kolejną: Brother to agencja modeli z Manchesteru, która energicznie wkracza na londyński rynek — nawet Usain Bolt miałby problem, żeby za nimi nadążyć. Stworzył ją fotograf Michael Mayren, który chce wprowadzić do branży mody zastrzyk świeżej krwi z północy kraju i bardziej zróżnicowanych modeli. Wyjaśnia nam, co sprawiło, że postanowił urzeczywistnić swoją wizję i dlaczego bracia zawsze dają radę.

Skąd pomysł na nazwę Brother?
Chciałem, żeby sama mówiła, że to agencja dla modeli. Podoba mi się słowo „brother", reprezentuje rodzinę, wspólnotę.

Kiedy i dlaczego postanowiłeś założyć swoją własną agencję?
To stało się naturalnie, bo wcześniej zajmowałem się castingami. Szukałem własnych modeli na ulicach. Przed świętami przeprowadziłem się z Londynu z powrotem do Manchesteru i szukałem chłopaków do swoich sesji. Znalazłem dziesięciu, którzy moim zdaniem wyglądali świetnie i postanowiłem, że mogę coś z tym zrobić.

Co myślisz o obecnych castingach? Jakie zmiany chciałbyś zobaczyć?
W Brother samo wyszukiwanie nowych twarzy jest najłatwiejszą częścią. To inne elementy zakładania własnej działalności były wyzwaniem, bo dla mnie to coś nowego. Potrzebujemy większej różnorodności, nie po to, żeby coś w ten sposób udowodnić, ale żeby to stało się normą. Chcę zobaczyć więcej ludzi różnych ras, w różnym wieku i z innymi typami budowy w branży. To ważne, żeby pokazać prawdziwe odzwierciedlenie świata, w którym żyjemy.

Czy w takim razie ważne dla ciebie było założenie Brother w Manchesterze? Czy znalazłeś tam inny rodzaj kolesi niż w Londynie?
Ogólnie rzecz biorąc, tak.

Chodzi o wygląd czy raczej postawę?
Wygląd. W Londynie kolesie są bardziej świadomi różnych marek i tego, co jest na czasie. W Manchesterze część chłopaków też tak ma, ale generalnie w Londynie wszyscy jarają się Supreme i Palace, a tutaj przywiązują do tego mniejszą wagę. Wyglądają świetnie, ale nie zawsze to wiedzą. Myślę, że to fajna cecha, szczególnie gdy się kogoś fotografuje.

Jak pomogły ci media społecznościowe? Musiały się przydać przy wyszukiwaniu nowych twarzy.
Tak, znalazłem paru kolesi przez Instagrama, ale dla mnie liczy się osobowość i aura. To równie ważne, jak sam wygląd. Wolę szukać modeli na ulicy i w centrach handlowych. Media społecznościowe pomagają bardziej jako platforma, na której ludzie mogą zobaczyć chłopaków z mojej agencji.

Zdradź to kolesiom, którzy chcą trafić do Brother — czego szukasz? Wiesz, agencje modeli zawsze mają jakiś argument, typu „ten mi się podoba, bo ma dziwny nos, a ten ma dziwny kształt głowy"...
Może, ale w moim przypadku to bardziej podświadome. Szukam ludzi, których sam chciałbym sfotografować. Jeśli spodobają się też innym, a myślę, że tak będzie, to świetnie. Ale jeśli chodzi o sam wygląd, przyciągają mnie ludzie, którzy wyglądają trochę inaczej i mają silną osobowość, pasję i zainteresowania poza modą.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co dalej czeka tych chłopaków? Czy Brother zajmuje się nimi na wyłączność?
W Wielkiej Brytanii tak. Zbudowałem sobie bazę klientów przez fotografię. Wielu z nich ma siedzibę w Londynie, więc z radością nadzoruję pracę modeli również w tym mieście.

Czujesz się za nich odpowiedzialny? To wielka rzecz, prawda? Wybierasz kolesi, którzy mają swoje życie, pracę, szkołę — i nagle wszystko się zmienia.
Tak. Myślę, że czuję się odpowiedzialny, bo chcę się nimi zaopiekować, pragnę, żeby dobrze sobie radzili. Poznaję ich lepiej i są tym zainteresowani, więc chcę mieć pewność, że ich oczekiwania zostaną spełnione. Jednocześnie wielu z nich ma inne zobowiązania, są bokserami, muzykami, mają swoje zespoły. Dlatego trzeba wszystko dobrze zorganizować. Nie będę naciskać na tych, którzy mają inne obowiązki. Biorę je pod uwagę.

Im mniej ciśnienia, tym lepiej.
Właśnie.

Założysz kiedyś agencję Sister?
Myślałem o tym. Pewnie sam bym się za to nie zabrał, bo nigdy nie pracowałem z dziewczynami. Musiałbym współpracować z kimś bardziej doświadczonym w tej kwestii.

Myślisz, że zawsze będziesz mieć siedzibę w Manchesterze?
To właśnie ta północna estetyka sprawia, że agencja jest wyjątkowa i chcę, żeby tak zostało. Mam kilku kolesi w Londynie, bo to ważne, żeby niektórzy byli dostępni od razu, na miejscu.

Czy można powiedzieć, że Brother jest najbardziej niemodną agencją?
Nie wydaje mi się, bo moda i tak zmierza w tym kierunku. Na castingach szuka się coraz bardziej prawdziwych i interesujących modeli, także przy komercyjnych zleceniach.

Jak myślisz, co czeka Brother za 5 lat?
Nie wiem, skupiam się na teraźniejszości, chcę dopracować estetykę agencji. Teraz czekam na reakcje.

brothersmodels.com
@brothermodels

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Elgar Johnson
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska