mateusz holak z małych miast, inny hip-hop

Mateusz Holak potwierdza zasadę, że talenty chodzą parami, a czasami stadnie. Ten 23-latek tworzy muzykę (w rapowym składzie Małe Miasta i popowo-gitarowym Kumka Olik) oraz dla muzyków (plakaty i okładki), współpracuje z wytwórnią Alkopoligamia, a...

tekst i-D Staff
|
07 Sierpień 2015, 3:30pm

Zdjęcie: Grzegorz Broniatowski

Czujesz, że więcej osiągnąłeś na polu muzycznym, czy wizualnym?
Mateusz Holak: Te dziedziny bardzo się łączą. Każdy sukces graficzny ciągnie za sobą następstwo muzyczne, i w drugą stronę: to, że zrobiłem okładkę dla Happysad wzięło się z tego, że chłopaki wzięły kiedyś mój zespół Kumka Olik na wspólną trasę i potem wiedzieli, do kogo się zwrócić. To się ze sobą łączy.

Jednego by nie było bez drugiego?
Tak - chociaż możliwe, że w pewnym momencie zacznę zajmować się tylko muzyką albo tylko grafiką. Ale sukcesy się ze sobą łączą.

Jak to się stało, że zacząłeś projektować dla muzyków? Pamiętam twoje dawne plakaty nieistniejących koncertów na żywo, okładki Kumka Olik to też twoje dzieło - ale to wciąż były rzeczy raczej prywatne. Teraz robisz to dla Mazolewskiego czy Dumplingsów.
Zabawne, że pierwsza płyta, w której jakoś uczestniczyłem, to był projekt okładki płyty Pawilon przez Biodro Records. Debiut Kumki pojawił się zaraz potem, i graficzna działalność musiała trochę poczekać. Miałem wtedy 13-14 lat.

Dali 13-latkowi zaprojektować swoją płytę?
To było działanie trochę na kredyt. Bardzo lubiłem ten zespół, oni znali mnie jako fana, później jako kolegę-muzyka. Dowiedziałem się, że wydają płytę, a okładkę robi Macio Moretti i trochę się z tym nie śpieszy.

Czyli wygryzłeś Macia? Łał.
Wszystko było dogadane. Macio pokazał swoje rzeczy, jako pokazałem swoje, zespół wybrał mój projekt. Macio chyba się ucieszył, bo to był czas jego bardzo dynamicznego rozwoju.

Max Psuja, „Preset of the mind"

Startowało wtedy Lado ABC.
Tak, tak!

Czy do wszystkich płyt, które projektujesz masz taki trochę fanowski stosunek, interesują cię one muzycznie? A może to nie są związane ze sobą sprawy i mógłbyś stworzyć okładkę dla materiału, który w ogóle cię nie grzeje?
Zadaję sobie takie pytanie w kontekście muzyki: czy mógłbym nagrać zespół, który mnie nie interesuje, albo tworzyć taką muzykę, na którą akurat jest popyt? To chyba nie jest możliwe - chociaż nie czuję, że muszę współpracować z wykonawcami, którymi się jaram, to wiem, że gdybym nie był zainteresowany tym, co oni robią, to byłoby widocznej w samej pracy. Dostałem kilka propozycji, którym w końcu nie podołałem, a od początku czułem, że to nie jest moja bajka.

Happysad „Jakby nie było jutra"

A w drugą stronę? Nad którą okładką pracowało ci się najlepiej i od początku wiedziałeś, co chcesz pokazać?
Paradoksalnie najlepiej pracowało mi się nad okładką Happysad, chociaż byłem zdystansowany wobec tego zespołu, nie jest to nic z moich ulubionych rzeczy. A z drugiej strony bardzo lubię chłopaków, oni zwrócili się do mnie z dużym konkretem. Nie puścili mi w ogóle muzyki (z jednej strony to była koncepcja, z drugiej materiał po prostu nie był zmiksowany). Opierałem się na tekstach, front został wytypowany bardzo szybko. Mogło się wydawać, że będzie ciężko, bo na tych płytach zależy wielu osobom, one się sprzedają - okazało się, że mogłem liczyć na wiele zaufania.

Widziałeś jakiś odzew od fanów Happysadu? Podobała im się twoja minimalistyczna estetyka? Happysad o jednak inna bajka niż to, co ty robisz muzycznie.
To jest właśnie zajebiste, że piszą do mnie fanki (przede wszystkim one) zespołu Happysad, to zawsze pozytywny komentarz. A ci, którym się nie podoba - mam nadzieję, że się przyzwyczaili.

Może te fanki posłuchały też Małych Miast?
Może tak być! Ale mam świadomość, że projekt okładki to dla ich fanów jedynie dodatek.

Kumka Olik

Projektujesz od niedawna wzory na ubrania - jak ci się pracuje z nowym medium?
Zupełnie raczkuję w tej kwestii. Dogadujemy teraz wzory na skarpetki, to jest dla mnie trudna materia i nie wiem jeszcze, czy będę szedł w tę stronę. Zająłem się tym rozpoczynając współpracę z Alkopoligamią, być może ograniczę do pracy jedynie nad ich identyfikacją wizualną, tym bardziej że ta wytwórnia bardzo szybko się rozwija - pierwsze dwie złote płyty w zeszłym roku, wyprzedane mniejsze nakłady (włącznie z Małymi Miastami).

Wiesz, jesteś teraz raperem. Nie jest tajemnicą, że raperzy utrzymują się właśnie z ciuchów, nie z muzyki.
Wiadomo, że płyty się nie sprzedają i ludzie z nich nie żyją - ale jeśli ktoś mógłby, to pewnie właśnie hiphopowcy.

Malarze i żołnierze, „Pięćdziesiątka"

Jak was przyjęło hiphopowe środowisko? Jesteście jednak z odrobinę innego świata.
Alkopoligamia to bardzo specyficzna wytwórnia, przez to środowisko zostaliśmy przyjęci bez żadnego problemu. Na naszej nowej płycie znajdą się nazwisko mocno zakorzenione w środowisku, nie musieliśmy ich namawiać. Chociaż jestem przekonany, że jest mnóstwo słuchaczy, które nie biorą pod uwagę, że kiedyś moglibyśmy się stać częścią tej sceny. Ale nie wiem czy wiesz, że na koncercie jednego rapera inny raper wyszedł na środek, by powiedzieć że tamten nie gra hip-hopu, że to nie jest hip-hop. Od tego wydarzenia stało się to sloganem w środowisku - i pewnie jeśli ktoś do niego pasuje, to właśnie my.

Trwa teraz w polskim hip-hopie taki zwrot, odejście od od skojarzenia „ziomki, ławka, blanty, osiedle". Jesteście wy, są SYNY, Taco Hemingway. Czujecie się, że tworzycie wspólną scenę? Czy tylko przypadkiem robicie rzeczy może niekoniecznie podobne, ale mające ze sobą coś wspólnego?
Faktycznie - ja bym dodał do tego zestawu PRO8L3M, podejście jest podobne. Ja widzę w tym konsekwencje światowego trendu, sytuacja jest bardzo rozwojowa. Hip-hop zawsze był muzyką, która czerpała z innych nurtów, a teraz sam jest wtórnie przetwarzany. Są na scenie hiphopowej artyści, którzy przechodzią metamorfozy: Paluch z Poznania, jeszcze dwa lata temu ortodoks regularnie śpiewa. Rozwój jest szerszy, niż tylko Taco czy SYNY.

Zdaje się, że nawet Popek ostatnio zaczął śpiewać!
To też bardzo rozwojowa historia: gość z ulicznego składu, trochę niezgrabny, ale ewidentnie na bieżąco z muzą! Ja lubię Popka.

Wojtek Mazolewski Quintet, „Polka"

Za chwilę dwa ważne dla ciebie wydarzenia w Katowicach: z jednej strony koncert Małych Miast na OFF Festivalu, z drugiej wystawa w Rondzie Sztuki. Co na niej będzie?
Prace, moje i Dawida Ryskiego, będą dotyczyły głównie muzyki - to plakaty i okładki wydawnictw. Pojawią się też deskorolki Dawida i rzeczy, które zaprojektowałem dla Alkopoligamii. Nie chcieliśmy, żeby ta wystawa miała sztywną muzealną atmosferę - mam nadzieję, że będzie otwarta.

Mówisz o niechęci do formuły muzeum, ale jednak zarówno prace Dawida jak i twoje, mają w sobie sporo z przeszłości. Korzystasz z archiwalnych zdjęć czy form, które przypominają szyldy czy rozkłady jazdy sprzed kilku dekad. Z drugiej strony nie jest to typowy „retro vintage PRL". Czujesz pokrewieństwo z tym, co robi Dawid?Jak najbardziej! Czuję, że wybór, by pokazać nas na jednej wystawie to nie przypadek. Formy są zbliżone, korzystamy z dość szerokich palet kolorystycznych, z drugiej strony zawężamy je w nieco oldskulowy sposób. Dawid robi rzeczy bardziej retro, ale u mnie też to chyba jest. Dawid jest też muzykiem: choć on bardziej zajmuje się grafiką, a ja muzyką. Podziwiam Dawida za to, że robiąc dużo rzeczy, potrafi cały czas zachować świeżość i odnawiać swoją formułę. To nie zdarza się często

Kredyty


Tekst: Maciek Piasecki
Zdjęcia: Grzegorz Broniatowski

Tagged:
Mateusz Holak
grafika
muzyka
małe miasta
muzyka wywiady