Reklama

winnie harlow tłumaczy czym jest przywłaszczenie kulturowe, a czym docenienie innej kultury

Jeśli odmienność stanowi o pięknie, nie ma na tym świecie nikogo piękniejszego od Winnie Harlow. Z modelką rozmawiamy o tym, jak układa się jej kariera.

tekst i-D Staff
|
02 Listopad 2015, 10:05am

Winnie Harlow od urodzenia cierpi na bielactwo. To rzadka choroba, która polega na depigmentacji skóry. U Winnie pigment rozłożył się na skórze w idealnie symetryczny sposób. Kanadyjska modelka to kunsztowne dzieło sztuki, któremu w zeszłym miesiącu oddali hołd fani malując sobie twarze na podobieństwo swojej idolki. Media pochopnie zarzuciły im przywłaszczenie kulturowe, tymczasem według Winnie to nic innego jak wyraz uznania.

2015 należy do 21-latki. Winnie nie zamierza jednak spoczywać na laurach. W planach ma role filmowe i inne projekty. Wygląda na to, że w 2016 nie zabraknie jej mocnych wrażeń.

Dlaczego chciałaś zostać modelką?
Nigdy nie marzyłam o karierze modelki. To się po prostu stało. Najpierw to było tylko hobby, ale mnóstwo ważnych ludzi, jak moja mentorka Shannon Boodram, Tyra Banks czy Nick Knight, radziło mi nie odpuszczać. Chciałam zostać dziennikarką w branży rozrywkowej, bo w szkole moim ulubionym przedmiotem był angielski, a jednocześnie marzyłam o pracy w przemyśle rozrywkowym. Chciałam zrobić wywiad z Beyoncé i zostać drugą Oprah!

Co dla ciebie znaczy modeling?
To jest po prostu niesamowite. Dzięki temu doświadczam tylu niezwykłych rzeczy. Szczególnie, że to nigdy nie było jakieś moje wielkie marzenie. Dostałam dar od losu, za co jestem ogromnie wdzięczna.

Jakie było najważniejsze wydarzenie w twojej karierze?
Tak naprawdę wszystko było ważne, jeśli mam być szczera. Jedna rzecz prowadziła do innych. Na przykład moją pierwszą dużą sesję zrobiłam z Nickiem Nightem w Londynie. Gdyby nie ta sesja, nie zatrudniono by mnie do światowej kampanii Diesla, która tak się wszystkim spodobała. Nie mogę wybrać jednego wydarzenia, bo każde przybliżało mnie do punktu, w którym jestem dzisiaj.

Ostatnio zamykałaś pokaz Trapstar - jak do tego doszło?
Mój brand manager ich zna. Od jakiegoś czasu nosili się z zamiarem nawiązania ze mną współpracy. Ponieważ akurat byłam w Paryżu, uznali, że będzie fajnie, jeśli zostanę gwiazdą ich pokazu. Zamykałam pokaz i było super!

Oprócz wykonywania zawodu modelki, jesteś też inspiracją dla milionów dziewczyn. Jakie to uczucie?
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Tym bardziej, że jestem po prostu sobą i nie napinam się. Naprawdę nikogo nie udaję i mam nadzieję, że inni pójdą w moje ślady. Nie tyle mają mnie podziwiać, co zainspirować się moim przykładem i też być sobą.

Czy zawsze tak dobrze czułaś się we własnej skórze?
Byłam szczęśliwa, ale nie czułam się całkiem komfortowo. Choroba skóry nie ułatwiała mi życia, kiedy byłam mała. Inne dzieciaki tego nie rozumiały. W domu czułam się dobrze, ale poza nim było mi ciężko. Wydaje mi się jednak, że w tym wieku nikt nie czuje się całkiem swobodnie we własnym ciele.

Czy modeling wpłynął jakoś na twój stosunek do własnego ciała?
Raczej pomógł mi zacząć o nie dbać w inny sposób niż dotychczas. Wiesz, gdyby w modelingu nie chodziło o ciało, nie zastanawiałabyś się, jak zjedzenie pięciu ciasteczek może wpłynąć na wygląd twoich bioder. Wybór tego zawodu oznacza, że muszę dbać o takie sprawy. Dzięki temu zaczęłam jeść więcej warzyw, pić więcej wody, zmuszać się do chodzenia na siłownię i ćwiczeń z trenerem osobistym jakieś trzy razy w tygodniu. To pomaga mi bardziej zadbać o ciało.

Chciałam poznać twoją opinię na temat przywłaszczenia kulturowego. Pragnąc wyrazić swoją miłość i wsparcie dla ciebie, twoi fani z całego świata pomalowali sobie twarze na biało-czarno, żeby się do ciebie upodobnić. Media dopatrzyły się w tym przejawów rasizmu. Co ty o tym myślisz?
Podoba mi się to pytanie. Świat dowiedział się o tym niedawno, ale ja stykam się z tym już od prawie roku. Widziałam, jak robią to czarne kobiety, białe czy Hinduski. Mnóstwo ludzi tak zrobiło. Dopiero, kiedy znalazła się wśród nich pewna dziewczyna - biała blondynka z Londynu- podniosła się wrzawa. Są na świecie ludzie, według których nie istnieje coś takiego jak przywłaszczenie. Ja wiem, że nie mają racji. Zdaję sobie sprawę, że wyglądam, jakbym przeobrażała się w przedstawicielkę rasy kaukaskiej, ale to nieprawda. Jestem czarną kobietą z chorobą skóry. Oboje moi dziadkowie są czarni. Wiem o walce, całe życie mi o tym mówiono. Zdaję sobie sprawę, że na świecie jest rasizm, to dla mnie jasne. Ale jednocześnie jestem w stanie odróżnić pozytywne nastawienie od negatywnego. Osobiście traktuję to jak formę sztuki, którą obdarowali mnie ci ludzie.

Między przywłaszczeniem kulturowym, a wyrażaniem uznania dla innej kultury jest cienka granica. Odnoszę wrażenie, że oskarżanie ludzi o przywłaszczenie kulturowe to obecnie jakiś trend. Czasem ma to uzasadnienie, kiedy indziej zarzuty są nietrafione. Czy twoim zdaniem faktycznie więcej się o tym mówi?
Ludzie szafują pojęciem przywłaszczenia. Definicja tego słowa brzmi: „czyn polegający na zabraniu cudzej rzeczy bez zapytania o pozwolenie". Ktoś może nosić warkoczyki i mówić: „Ja to wymyśliłem", podczas gdy powszechnie wiadomo, że ta fryzura narodziła się w Afryce. Zupełnie czymś innym są ludzie, którzy chcieli się do mnie upodobnić poprzez wygląd ich skóry. To jest dowód uznania, a nie przywłaszczenie. Ci ludzie wyrażają swoje uznanie dla boskiego dzieła sztuki, jakim jest moja skóra. To nie ma nic wspólnego z kolorem. Nie ma znaczenia, czy biała dziewczyna cierpi na bielactwo, czy czarna. Tu nie chodzi o rasizm. Gdybym była białą kobietą z bielactwem i ludzie malowaliby się, żeby się do mnie upodobnić, nie byłoby problemu. Dlatego bronię tej sprawy.

Widzę, że byłaś rzeczniczką osób chorych na bielactwo. Co to znaczy? 
Nigdy nie byłam rzeczniczką osób chorych na bielactwo. Nie mam pojęcia, skąd to się wzięło. Może stąd, że jestem modelką cierpiącą na to schorzenie skóry? Można to porównać z byciem czarną kobietą. Czujesz wtedy potrzebę mówienia innym o tym, przez co przeszły czarne kobiety. Opowiadam o moich przeżyciach, ale to nie czyni mnie od razu rzeczniczką. Jestem po prostu kimś, kto dzieli się swoimi doświadczeniami.

Jakie nadzieje wiążesz z nowym rokiem?
Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy niż ten. Do tej pory każdy kolejny rok był lepszy od minionego. Czułam się źle, kończąc w tym roku 21 lat. Poprzedni rok obfitował w wydarzenia, udało mi się tyle osiągnąć. Wkurzało mnie, że się skończył. Dlatego liczę na to, że w przyszłym roku uda mi się osiągnąć jeszcze więcej.

@winnieharlow

Przeczytaj też:
Winnie Harlow i jej cudowna wersja mini April Star
Chantelle Winnie jest żywym dowodem na to, że co czyni cię inną czyni cię też piękną
Shaun Ross wygrywa we wlasnej skórze

Tagged:
Wywiady
Μoda
spoleczenstwo
winnie harlow