​najlepsze polskie filmy 2016

Do nadrobienia albo ponownego zobaczenia w wolnych dniach.

tekst Mateusz Góra
|
14 Grudzień 2016, 1:10pm

Koniec roku to idealny czas, żeby wrócić pamięcią do tego, co wydarzyło się przez ostatnie 12 miesięcy. 2016 był świetnym czasem dla polskiego kina, więc jest do czego wracać. Nasi reżyserzy i aktorzy zgarniali nagrody na najważniejszych festiwalach na świecie, a na ekranach pojawiały się prawdziwe perełki. Postanowiliśmy wybrać te, które zapamiętamy na długo. Kolejność oczywiście jest przypadkowa, bo wszystkie warto zobaczyć w równym stopniu, żeby mieć poczucie, że trzyma się rękę na pulsie, jeśli chodzi o to, co dzieje się w polskim kinie.

„Ostatnia rodzina"

Debiut Jana P. Matuszyńskiego został okrzyknięty jednym z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Historia rodziny Beksińskich, tak samo genialnej jak toksycznej, sprawi, że długo będziecie się zbierali z fotela. To jednak nie film o sztuce, ale o życiu niezwykłych bohaterów. Dawid Ogrodnik, Andrzej Seweryn i Aleksandra Konieczna, jak zdradził nam producent filmu, stało się niemal rodziną także poza ekranem. Dzięki temu udało im się stworzyć tak autentyczne postacie i gęstą atmosferę, zostającą z widzami długo po wyjściu z kina.

„Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham"

Kolejny film opowiadający o życiu rodziny, chociaż z zupełnie innej perspektywy niż „Ostatnia rodzina". „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham" Pawła Łozińskiego dotyka problemu relacji matki z córką. To dokument, pokazujący sesje terapeutyczne, chociaż bohaterki nie są ze sobą naprawdę spokrewnione - same brały jednak udział w podobnych spotkaniach z psychologiem w przeszłości. Inaczej niż w „Baby Bump", gdzie kluczową sprawą jest dojrzewania, u Łozińskiego chodzi głównie o rozwiązanie problemów z przeszłości. Oglądanie tego filmu jest naprawdę oczyszczające.

„Baby Bump"

Powiedzieć o „Baby Bump", że to szalony filmy, to jak nie powiedzieć nic. To najbardziej zakręcona historia dorastania w polskim kinie. Kiedy 13-letni bohater postanawia przeciąć pępowinę i żyć samodzielnie, jego relacja z matką nabiera napiętego charakteru. Możecie spodziewać się scen odrywania genitaliów i wychodzenia z monstrualnego jajka. Wszystko, żeby lepiej uchwycić to, co dzieje się z człowiekiem, kiedy zaczyna dorastać. Przy okazji „Baby Bump" jest pełne świetnych ujęć i nostalgicznego klimatu tęsknoty za latami 90.

„Zjednoczone stany miłości"

Tomasz Wasilewski za scenariusz do „Zjednoczonych Stanów Miłości" zgarnął Srebrnego Niedźwiedzia podczas tegorocznego Berlinale. To historia rozpadu relacji kilku kobiet, rozgrywająca się zaraz po przełomie na jednym z polskich blokowisk. Wasilewski, którego zawsze interesowali „złamani przez los" bohaterowie, pokazuje dramatyczne próby odzyskania szczęścia przez cztery kobiety w różnym wieku.

„Wszystkie nieprzespane noce"

Michał Marczak zdobył nagrodę reżyserską na Sundance za historię dwóch przyjaciół, którzy szukają miłości i sensu życia na warszawskich imprezach. Chociaż trochę im to zajmuje, ostatecznie wśród dźwięków techno i lejącego się strumieniami alkoholu, odnajdują szczęście. Przy okazji Marczak pokazuje nam, że nie powinniśmy bać się prowadzenia (czasem może nawet pretensjonalnych) rozmów na poważne tematy w czasie imprez - to też część naszego życia, a wieczne small talki potrafią być naprawdę męczące.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Kamper"

Kolejny debiut w naszym zestawieniu. To zdecydowanie był świetny rok dla młodych reżyserów, którzy dopiero zaczynają swoją karierę. Tytułowy Kamper jest gościem, który unika jak ognia dorosłości. Nie chce się zaanagażować w swój związek, znajduje (być może wyimaginowaną) dziewczynę, ale przede wszystkim chce stworzyć własną grę, o czym zawsze marzył. Bardziej jednak niż pokazywać skutki zbyt późnego wchodzenia w dorosłość naszego pokolenia, Grzegorzka interesuje pozycja outsidera. Może zamiast krytykować Kampera, powinniśmy zmienić nasze podejście do tego, co zrozumiemy pod hasłem „dorosłość"?

„Jarocin. Po co wolność"

Dla poprzedniego pokolenia Jarocin był symbolem prawdziwej wolności i oporu przeciw opresyjnemu systemowi. To była także kolebka polskiego punka, o której krążą legendy. Leszek Gnoiński i Marek Gajczak postanowili jeszcze raz pokazać historię kultowego festiwalu, łamiącego zasady społeczne i pokazującego bunt dorastającego pokolenia. Zmusza też do zadania sobie pytania, czy my umiemy się tak sprzeciwiać temu, co nam się nie podoba?

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
sztuka
Kultura