sentymentalna playlista lat 90.

Przy okazji premiery „Zjednoczonych Stanów Miłości” Marta Nieradkiewicz przypomina nam kultowe kawałki, których słuchała, przygotowując się do roli.

tekst Mateusz Góra
|
28 Lipiec 2016, 2:55pm

„Zjednoczone Stany Miłości" to historie czterech kobiet, które żyją w otoczeniu bloków z wielkiej płyty na początku lat 90. W tle przewijają się największe hity tamtego czasu, wnoszące trochę życia do tej szarej i nudnej codzienności. Marta Nieradkiewicz, wcielająca się w Marzenę, młodą instruktorkę fitness marzącą o karierze modelki, opowiada nam o muzyce, która pomogła jej w przeniesieniu się do przeszłości. Przyznaje, że przygotowując się do roli, na nowo wciągnęła się w słuchanie hitów z czasów swojego dzieciństwa, co zauważyli nawet ludzie wokół niej: „Kiedy skończyliśmy pracę nad filmem, powiedziałam znajomym: 'o, już minęło', a oni mi odpowiedzieli: 'Minęło? Przez trzy miesiące słuchałaś Bajmu…".

Bajm, „Jezioro szczęścia"

Ta naprawdę nieśmiertaleny kawałek, dobrze sprawdza się nawet dzisiaj, jest uniwersalny. Pamiętam go z mnóstwa imprez, na których niedawno byłam, ludzie uwielbiają się do niego bawić. Każde YouTube party kończy się zazwyczaj „Jeziorem szczęścia". Bardzo lubię Bajm i marzę, żeby poznać kiedyś Beatę Kozidrak. Dzięki tej piosence lepiej poczułam atmosferę czasów, w których rozgrywa się film. To chyba jeden z moich ulubionych kawałków z okresu przygotowań.

Whitney Houston, „I Wanna Dance With Somebody"

Nie wiem, czy na początku lat 90. istniała osoba, która nie kochała Whitney. Wcześniej jednak nie byłam jej wierną fanką. Miałam jedną płytę Whitney, ale nie była gorącym punktem na mojej mapie muzycznej. „I Wanna Dance With Somebody" przyniósł na plan Tomek [Wasilewski, reżyser — przyp. red.], a ja ją polubiłam w czasie pracy nad sceną aerobiku, gdzie się pojawia. Prawdziwa miłość przyszła więc razem z filmem.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Meat Loaf, „I'd Do Anything For Love"

Pamiętam moment, kiedy pojawiło się MTV. Przygotowywałeś magnetowid, kiedy wiedziałeś, że będą leciały jakieś fajne kawałki. Wtedy wciskałeś REC, żeby nic ci nie uciekło. „I'd do anything for love" zapamiętałam, bo ma spektakularny teledysk i czekałam, żeby go nagrać. Dziewczyna unosząca się nad łóżkiem zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pracując nad filmem, lubię otaczać się muzyką wprowadzającą mnie w klimat czasów, w których rozgrywa się akcja, więc szybko przypomniałam sobie ten kawałek. Nie pamiętałam tytułu, więc musiałam go trochę poszukać, ale w końcu gdzieś się na niego natknęłam.

Massive Attack, „Unfinished Sympathy"

Kiedy byłam młodsza i pierwszy raz trafiłam na ten kawałek, nie zrozumiałam go. Podchodziłam do niego czysto emocjonalnie. Nie chwaliłam się jednak tym, że lubię Massive Attack na swoim osiedlu, bo to nie było modne. Miałam może 11 lat. Gdybym powiedziała, że tego słucham, wszyscy by pytali, co to w ogóle jest. To była więc moja tajemnica. Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie początek teledysku, czyli dziewczyna, która idzie i obraca w dłoni kulki. Kiedy zaczęliśmy pracę nad filmem, to był mój pierwszy strzał, pierwszy kawałek, jaki mi się przypomniał. 

Zjednoczone Stany Miłości

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: kadr z filmu „Zjednoczone Stany Miłości"

Tagged:
Film
tomasz wasilewski
zjednoczone stany miłości
marta nieradkiewicz