Reklama

​styczeń: miesiąc powrotów i debiutów

12 miesięcy niesie ze sobą lawinę wydarzeń, wybieramy i opisujemy te najważniejsze, żeby lepiej zrozumieć, co zmienił mijający rok.

tekst i-D Staff
|
20 Grudzień 2015, 11:55am

Pozytywna energia noworocznych postanowień udziela się wszystkim, stąd nic dziwnego, że styczeń okazał się miesiącem powrotu kilku twarzy, od których prawie zdążyliśmy się odzwyczaić. Wrócił przede wszystkim, po krótkim okresie banicji z powodu pijackiego występku, John Galliano. W pierwszej kolekcji dla Maison Martin Margiela pokazał, że zasługuje na miano enfant terrible współczesnej mody nie tylko z powodu ciętego języka i wyzywania ludzi po wypiciu zdecydowanie zbyt dużej ilości wina. Dodał trochę swojej nieposkromionej wyobraźni i barokowego przepychu do stonowanego, dekonstrukcyjnego stylu Margieli. Od razu wskoczył też do pierwszej ligi światowych projektantów, chociaż wielu miało wątpliwości, czy uda mu się to tak szybko.

Tajemniczy powrót zaliczył z kolei Arkadius. Po niemal 10 latach milczenia postanowił odrodzić się (dosłownie!) jak feniks z popiołów. Założył markę P-iFASHION - Politically Incorrect Fashion [politycznie niepoprawna moda], a sam przyjął pseudonim AFKAA - Artist Formerly Known As Arkadius [artysta znany wcześniej jako Arkadius]. Ponownemu wkroczeniu do świata mody towarzyszyła żałobna kolekcja - na ubraniach powtarzał się motyw klepsydry, obwieszczającej śmierć Arkadiusa, który oficjalnie przeszedł już do historii. Niedługo przekonamy się, co po tej rozbiegowej kolekcji naprawdę szykuje dla nas AFKAA i P-iFASHION.

Tymczasem w świecie muzyki nie wszystkie styczniowe powroty były planowane. Kawałki z nowego albumu Björk, „Vulnicura", wypłynęły kilka miesięcy przed planowaną premierą, co zmusiło islandzką księżniczkę do uwolnienia całego materiału wcześniej. Może dobrze się stało, bo nie mogliśmy doczekać się „Vulnicury", kontynuacji świetnej „Biophilii" z 2011 roku. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku Sleater-kinney. Ich powrót był zaplanowany i dobrze przemyślany. Trzy dziewczyny: Corin Tucker, Carrie Brownstein i Janet Weiss, które zaczynały w latach 90., znowu dały czadu, udowadniając, że nadal jest w nich prawdziwy punkowy gniew. Po raz kolejny podjęły trudne tematy, od ulotności sławy aż po modę na wycieczki do obszarów po katastrofach jądrowych.

Chociaż początek roku zdominowały powroty, w styczniu polska muzyka zyskała też zdrowy zastrzyk świeżej energii. Rysy wypuściły silnie uzależniający debiutancki kawałek „Ego", w którym mogliśmy usłyszeć Justynę Święs z The Dumplings. Jej hipnotyczny głos, w zestawie z doskonałą muzyką Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurko, okazał się strzałem w dziesiątkę. 

Przeczytaj też:
- Luty: miesiąc srebrnych włosów i czerwonego dywanu
Marzec: miesiąc kreatywności