​nasze typy podczas festiwalu t-mobile nowe horyzonty

Podpowiadamy, czego w ciągu najbliższych dni nie możecie przegapić w czasie T-Mobile Nowe Horyzonty.

|
03 sierpnia 2017, 5:00pm

T-Mobile Nowe Horyzonty to największy polski festiwal kina niezależnego, którego program jest tak bogaty, że prędzej czy później staniecie przed koniecznością bardzo skrupulatnej selekcji tego, co chcecie zobaczyć. Wybraliśmy więc dla was kilka naszych ulubionych tytułów, żebyście przed rejestracją na seanse albo w kolejce po bilety nie musieli szybko czytać opisów dwudziestu filmów, ostatecznie decydując się na zupełnie przypadkowy strzał. Do zobaczenia we Wrocławiu pomiędzy 3 a 13 sierpnia.

„Celina i Julia odpływają"

W tym roku podczas festiwalu możecie zobaczyć filmy Jacquesa Rivette'a, jednego z najwybitniejszych francuskich reżyserów, który chyba jak nikt inny potrafił wciągać widzów w grę pełną tajemnic, niedopowiedzeń i małych, drobnych gestów, sprawiających, że rzeczy z pozoru zwyczajne wydają nam się naprawdę ciekawe. Tak na rzeczywistość patrzą też Julie i Celine, dwie niesamowite bohaterki, które ruszają w podróż w celu rozwikłania zagadki, a tak naprawdę stają się przyjaciółkami i odkrywają wspólnie magicznie pokazany przez Rivette'a Paryż. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników francuskiego stylu.

„Misandrystki"

Bruce LaBruce jest legendą kina queer. „Raspberry Reich" zapisało się w historii jako jeden z najbardziej radykalnych filmów, w którym bohaterowie chcą przeprowadzić homoseksualną rewolucję w stylu lewicowych bojówek. Po stonowanej jak na siebie „Gerontofilii" Bruce wraca do (hardkorowych) korzeni, tworząc film , który Ewa Szabłowska, programerka festiwalu, streściła następująco: „Za górami, za lasami 'somewhere in Ger(wo)many' grupa nastolatek pod okiem surowej 'wielkiej matki' uczy się w szkole z internatem. Instytucja dla trudnych dziewcząt w rzeczywistości jest tajną komórką FemaleLiberationArmy i twierdzą lesbijskiego separatyzmu". Chyba nie musimy was dłużej namawiać.

„Włamywaczka"

Kochamy filmy o dorastaniu i wszystkich trudnych wydarzeniach, które mu towarzyszą, bo są dla nas jak lustro. W bohaterach możemy zobaczyć siebie, niezależnie od miejsca, skąd pochodzimy. Yaeli, dziewczyna opuszczona nagle przez swoją matkę, musi zmierzyć się z wszystkimi emocjami, które też znamy. Równocześnie decyduje się przekroczyć granice tego, co realne i fikcyjne. Kradnie przedmioty z mieszkań obcych ludzi, powoli przenosząc swoje życie do wyobrażonego świata. Równocześnie stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, jak budować relacje z innymi ludźmi.

„Millennials"

Jana Burgelin podejmuje się karkołomnego zadania - stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, co poszło nie tak w życiu obecnych trzydziestolatków, że są uważani za jedno z najbardziej nieszczęśliwych pokoleń od czasów wojny. Czy to niespełnione ambicje, uzależnienie od poszukiwania cały czas nowych doznań, brak umiejętności komunikacji sprawiają, że jej bohaterowie sobie nie radzą? Po części tak, ale kluczowy jest też klimat miejsca, w którym żyją - wielkiego miasta, oferującego na pozór wolność i niezależność, ale też w jakiś sposób pozbawiającego nas duszy i alienującego.

„Moja Siostra"

We Wrocławiu będziecie mogli zobaczyć „Mięso" („Raw"), film opowiadający o budzeniu się seksualności w dziewczynie-kanibalce. To jednak niejedyny film opowiadający o wykraczającym poza normy społeczne pożądaniu. W filmie Pedro Aguillera dwuznaczne zainteresowanie rodzi się pomiędzy rodzeństwem, które nie utrzymywało kontaktu, dopóki Oliver na jednym z amatorskich nagrań porno znalezionych w internecie nie rozpoznał Aurory, swojej młodszej siostry. „Moja siostra" w czasie festiwalu wpisze się w nurt filmów, które mówią o tym, co na co dzień zamiatamy pod dywan - o tabuizowanych potrzebach i fascynacjach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Twój Vincent"

Projekt Doroty Kobieli i Hugh Welchmana to jeden z najciekawszych eksperymentów w kinie w ostatnim czasie. To historia życia Vincenta Van Gogha opowiedziana z perspektywy ludzi, którzy go znali. Nie chodzi jednak o sam scenariusz, ale spektakularne wykonanie: „Twój Vincent reklamowany jest jako pierwszy pełnometrażowy film zrealizowany techniką animacji malarskiej. Po ukończeniu zdjęć z udziałem aktorów wyświetlano na płótnie pojedyncze kadry, które następnie sztab malarzy odmalowywał klatka po klatce, aby stworzyć ujęcie", jak opisuje film Piotr Czerkawski. Czy uda się za pomocą języka, którym Vincent komunikował się ze światem, opowiedzieć jego historię? Przekonajcie się we Wrocławiu. 

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: kadr z filmu „Misandrystki"