Reklama

polskie dzieciaki z pokolenia y

Fotograf Luka Łukasiak, absolwent warsztatów dokumentalnych Sputnika, opowiada nam o swoim projekcie „Y”, w którym stara się złapać krótki, nieuchwytny moment, kiedy nastolatki zamieniają się w dorosłych.

tekst Milena Liebe
|
02 Styczeń 2017, 3:50pm

Skąd pomysł projektu o pokoleniu współczesnych dzieciaków?
Projekt Y narodził się chwilę po tym, jak skończyłem pracę nad dokumentem o moim przyjacielu Szymonie Bojko, prawie 100-letnim staruszku, którego portretowałem przez ostatnie dwa lata jego życia. Zdecydowanie potrzebowałem uciec do czasów młodości, poszlajać się po skateparkach, posiedzieć pod Planem B i poczuć, że znów mogę być nastolatkiem.

Gdzie powstały te zdjęcia?
Większość zdjęć zrobiłem w Warszawie, ale nie tylko. Fotografowałem różne miejsca w całej Polsce, skateparki, festiwale muzyczne, ulicę.

Bohaterowie twoich zdjęć wyglądają na wyluzowanych i pewnych siebie. Znaliście się wcześniej?
Większości ludzi z projektu Y wcześniej nie znałem. Starałem się znaleźć osoby, które podobnie jak ja w ich wieku, żyją marzeniami i pasją. Pamiętam, że po powrocie ze szkoły zawsze łapałem za deskorolkę, kradłem za duże jeansy ojca (żeby „wisiały" w kolanach) i śmigałem na ul. Dantyszka z ważącym chyba pół kilograma walkmanem. Teraz starałem się więc znaleźć takie dzieciaki, z którymi kiedyś usiadłbym na murku, wymienił Donalda na Turbo, zgrał piracką Nirvanę na kasetę czy pogadał o tym, jak dopisać sobie piątkę z historii do dziennika.

Która fotografia zapoczątkowała projekt Y?
Pierwszy portret zrobiłem opatulonej pomarańczowym śpiworem dziewczynie z górki Kazury na warszawskim Ursynowie.

Kim jest dla ciebie pokolenie millenialsów?
Pokolenie Y stało się dla mnie pretekstem do wejścia na nowo w świat dorastania. Z jednej strony to młodzi ludzie urodzeni w nowej, wolnej, pełnej możliwości Polsce. Z drugiej strony chciałem ukazać ulotny, nietrwały aspekt wczesnej młodości i związanych z nią przemian ciała.

W twoich zdjęciach widać nostalgiczny postsowiecki klimat, jak można go czytać w kontekście współczesnych 20-latków?
Ten klimat to naturalne i wciąż bardzo aktualne polskie tło. Warszawa przypomina obecnie taki wizualny sen wariata. Czasem bawi, czasem budzi niepokój. Z jednej strony to „błyskotliwa" żonglerka twarzami celebrytów wiszącymi gdzie się da w centrum miasta, z drugiej mnóstwo zapożyczeń z bogatego świata zachodniej architektury, a z trzeciej to cmentarzysko trupów z naszej przeszłości.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wolisz fotografować przyjaciół czy nieznajomych?
Wolę fotografować nieznajomych. To zawsze pretekst, by poznać kogoś nowego, a także wyzwanie, bo trzeba się oswoić i złapać to, co jest najtrudniejsze do złapania, czyli nastrój, wrażliwość i delikatność. Staram się wydobyć to, co jest najbardziej naturalne dla modela, nie narażając go przy tym na dyskomfort.

Jakich fotografów podziwiasz?
Od lat śledzę i bardzo szanuję prace Aleca Sotha, to przede wszystkim dojrzałe spojrzenie połączone z dawką przyswajalnego cynizmu. Vanessa Winship i jej książka „She Dances on Jackson" jest wciąż na mojej liście w ścisłej czołówce. Lubię ją za tworzenie nowych znaczeń w pozornie zwykłych obrazach, poprzez przekształcanie ich w symboliczne przedstawienia. Moim ostatnim odkryciem jest fotograf Gregory Halpern i jego malarski album „ZZYZX". Bardzo cenię artystów, którzy konsekwentnie przez lata pracują nad jednym materiałem.

@lugreatwizard

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Milena Liebe
Zdjęcia Luka Łukasiak