5 piosenek, które chcemy usłyszeć na koncercie the xx

Wybranie kilku utworów, na które czekamy najbardziej, jest zadaniem niełatwym. Oto próba wytypowania 5 z nich.

tekst i-D Polska
|
01 Grudzień 2016, 11:10am

zdjęcie: Aliya Naumoff

Niespodziewana informacja o dwóch koncertach The xx, które w Polsce odbędą się jeszcze w 2016 roku, z miejsca zelektryzowały tysiące fanów zespołu. Wyjątkowości tej sytuacji dodaje fakt, że występy odbędą się w ramach mikro trasy koncertowej obejmującej zaledwie pięć europejskich dat. Podczas tych ekskluzywnych wizyt w miejscach, w których the xx pojawiają się wyjątkowo rzadko, będą mierzyć się z reakcjami publiczności na ich nowy, owiany tajemnicą materiał. Wygłodniali nowych dźwięków pamiętamy cały czas o tych kawałkach, za które introwertyczne trio pokochaliśmy. Niezwykle sensualny, intymny charakter muzyki the xx sprawia, że ich materiał bierzemy w całości. 

„Together" 


Kawałek powstał na potrzeby głośnego filmu „The Great Gatsby" z 2013 roku. Producenci ścieżki dźwiękowej skupili wokół tego dzieła samych wielkich artystów, którzy wspólnie stworzyli soundtrack równie fascynujący co film. The xx tłumie gwiazd wydawali się egzotyczną indie-ciekawostką, ostatecznie tworząc bodaj najbardziej spektakularną piosenkę tej produkcji. „Together" zachowując wyjątkowy klimat charakterystyczny dla londyńczyków, zaskakuje potęgą brzmienia, za którą odpowiada udział w jego nagrywaniu sześćdziesięcioosobowej orkiestry. Do tej pory „Together" pojawiło się w setlistach zaledwie trzech koncertów na świecie. Pozwalając sobie na odrobinę zachłanności, marzymy o usłyszeniu tego kawałka podczas polskich koncertów. 

„Intro" 

Przyznajcie się, każdy z Was próbował przesłuchać w całości którykolwiek loop tego kawałka, który pojawił się na YouTubie. Hipnotyzujący instrumental jest nie tylko zaproszeniem do świata The xx, ale także ich prawdziwą wizytówką.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Angels"

Tym kawałkiem the xx zapowiedzieli drugi album i przekonali tych jeszcze nieprzekonanych. Minimalistyczna ballada o miłości? Brzmi banalnie? Nie, jeśli sygnowana jest wielkim „iksem". Z łez, które popłynęły przy słuchaniu „Angels" spokojnie wypełnilibyśmy nie jeden basen olimpijski. Wielokrotnie powtarzane w refrenie słowo „love" jest prostą i jednocześnie najtrafniejszą metaforą oszołomienia uczuciem. W ten sposób można też opisać związek, w jaki fani wchodzą z zespołem.

„Islands"


Pierwszy wielki hit the xx. Swoisty evergreen, bez którego nie wyobrażamy już sobie koncertów bandu. Krótka historia tego, jak dobrze jest być razem z ukochanym. Niezwykle wiarygodnie opowiedziana przez Romy i Olivera, który wcielili się w rolę kochanków. Bardzo krótko krążyły plotki o ich rzekomym związku, szybko ucięte przez samym zainteresowanych.

„Tides"

Jeden z tych kawałków, w którym the xx przełamują schemat szczęśliwej miłości i swojego wyjątkowo intymnego klimatu. Mocna gra basu i perkusyjne akcenty, które w wersji na żywo powodują kolejne fale ciar przeszywających plecy. Ostrzejszy, nieco oskarżycielski wokal Romy sprawi, że nigdy nie pomyślisz już o porzuceniu swojego partnera. Nigdy też nie zechcesz opuścić the xx.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Marcin Błajet
Zdjęcie: materiały prasowe Alter Art

Tagged:
Jamie XX
the xx
muzyka