​playlista w klimacie guilty pleasure

Zapytaliśmy przyjaciół polskiej redakcji i-D, które kawałki mają na sumieniu i stworzyliśmy playlistę z nurtu guilty pleasure, ze zdecydowanym naciskiem na to drugie.

tekst i-D Polska
|
24 Marzec 2017, 12:25pm

Jakiś czas temu jechałam z dziewiętnastoletnim taksówkarzem i tłumaczyłam mu, co to jest „guilty pleasure". Chłopak nie mógł zrozumieć, dlaczego mamy się wstydzić tego, czego słuchamy. Więc mu tłumaczę, że czasem chodzi o zbyt banalny rytm lub kiepskie słowa. Albo ludzi z teledysku w dawno niemodnych fryzurach, którzy nie tańczą tak, jak się dziś tańczy. Mówię też, że to wszystko jest z przymrużeniem oka i wiadomo, że każdy takie utwory ma. Na co mój kierowca dalej, że on się niczego nie wstydzi, że jest dumny. I wtem odpalił na cały regulator jakiś utwór disco-polo, który mi w całości wyśpiewał i wytańczył - na tyle na ile pozwalała na to sytuacja za kółkiem, więc taniec sprowadzał się do machania (mniej więcej w rytmie) prawą ręką. Patrzyłam na niego i pomyślałam sobie, że guilty nie guilty, najważniejsza powinna być w tym wszystkim pleasure.

Zainspirowana panem taksówkarzem i jego podejściem, zapytałam kilka osób o ulubione utwory z tego nurtu oraz o to, z czym im się kojarzą i w jakich sytuacjach ich słuchają.

Ola Rudnicka, modelka

Jest taki moment, kiedy włączam piosenkę z repertuaru zespołu, w którym mój tata grał, kiedy był w moim wieku. Taki moment nadchodzi na niemal każdej imprezie. Pamiętam, kiedy jeszcze miał długie włosy, a w domu słuchaliśmy głównie metalu, przy którym dotąd bardzo przyjemnie mi się zasypia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mateusz Gudel, Małe Miasta

Rzadko tańczę, zazwyczaj jak robię swoją muzę albo jestem pijany na melanżu. W tej drugiej sytuacji, jeśli tylko uda mi się dorwać do źródła dźwięku, a moje moralne hamulce już dawno puściły, odpalam tę petardę, bez względu na zdanie współmelanżowników. Dla mnie majstersztyk, nie wstydzę się tego.

Mateusz Holak, Małe Miasta

Dystans to jedna z cech, którą cenię u ludzi najbardziej. Jak ktoś nie ma dystansu do muzyki której słucha albo którą robi, to się go boję. Moje top w kategorii guilty pleasure to obecnie: Paluch, Justin Bieber, Calvin Harris, Kękę, Dwa Sławy, Tede i niezmiennie Taylor Swift. Pamiętam jak kiedyś puściłem moim bardziej osłuchanym kolegom (ale niesłuchającym polskiego rapu) VNM'a. To był dramat, bo ja już jakoś „zapomniałem" o treści tekstów i w zasadzie ich już nie słyszałem, ale widząc miny ziomeczków, uświadomiłem sobie, że ta konwencja plus ta treść w moim aucie może stawiać mnie w nieciekawym świetle.

Zuzanna Wrońska, Ballady i romanse

Kiedy nie ma nic, tylko pusty pokój. Spokój. Jak już wpadamy na siebie wszyscy i mamy rozmazany makijaż, to przychodzi taki moment, że wpisuję różne literki w okienko na YouTubie i zawsze wychodzi „Super Girl & Romantic Boys - Spokój".

Łukasz Kasperek, DJ / WCR

Mighty Mighty Bosstones to przedstawiciele tak zwanej 3 fali ska, która we wczesnych latach 90. dała światu hybrydę-potworka pod nazwą ska-core. 99% zespołów z tego nurtu totalnie nie przeszło próby czasu. Sam fakt, że będąc gnojkiem lubiłem kapele spod tego znaku jest bardzo guilty... Jednak do Bostończyków zdarza mi się wracać ostatnio dosyć często i znajduję w tym wiele frajdy. Jaram się totalnie ich najntisową stylówką w klipie do tego kawałka i brzmieniem gitar, który też jest totalnie z epoki. Dla mnie to zajebiste wspomnienie młodości z lekkim przymrużeniem oka i bez zadęcia.

Agnieszka Kulesza, fotografka / KULESZA & PIK

„Prawy do lewego" to sentymentalny powrót do czasów podstawówki. Hit moich nastoletnich lat. Pamiętam, że rodzice wszystkich dzieciaków w szkole byli fanami całej płyty Kayah i Bregovica -- pewnie dlatego my też ją dobrze znaliśmy. Czasem włączam ten numer rano, przed sesją, żeby się obudzić!

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Julia Knap
Zdjęcie dzięki uprzejmości Oli Rudnickiej. 

Tagged:
małe miasta
ola rudnicka
ballady i romanse
agnieszka kulesza
gulity pleasure
łukasz kasperek