5 polskich marek założonych przez raperów, które powinieneś znać

Przemyślany proces, totalny spontan lub kompletny przypadek. Oto 5 marek o rapowym rodowodzie, które ubierają polską ulicę.

tekst i-D Polska
|
30 Sierpień 2016, 10:10am

PLNY Textylia

Nie przez przypadek PLNY mają w nazwie skrót oznaczający polską walutę - w całej tej historii złotówki odgrywają znaczącą rolę. W Polsce mówienie głośno o pieniądzach nie jest zbyt dobrze postrzegane - tym bardziej, jeśli akurat przypadkiem jest druga połowa lat 90. a ty jesteś raperem. No, chyba że jesteś TEDE, czyli Jackiem Granieckim i ostatnia rzecz, którą się przejmujesz, to ówczesny etos polskiego hiphopowca-ziomka. To właśnie (wtedy pierwsze w kraju) rapy o zarabianiu pieniędzy na muzyce i wydawaniu ich na samochody lub intensywne życie gwiazdy były powodem piętna branży, która, nawiasem mówiąc, zdążyła przez te wszystkie lata zmienić zdanie.

„Tede jako twórca marki, jak i samej nazwy chciał nawiązać do swoich fascynacji popkulturą amerykańską i jednocześnie podkreślić - na przekór obowiązującym trendom udawania zagranicznych marek przez każdą lokalną firmę - polską kreatywność", wyjaśnia Michał Rejent z teamu PLNYów. Nowego Jorku w nazwie jest rzeczywiście sporo, bo po pierwsze, stylizacja kroju pisma nawiązuje do skrótów oznaczających nowojorską policję, a po drugie, nie bez powodu tak bardzo kojarzy się ze szczególnie popularną w latach 90. marką DKNY.

Pierwsze projekty pojawiły się już w 1998, ale dopiero od 2006 PLNY zaczęły wypuszczać regularne kolekcje. PLNY nigdy nie miały być stricte hip-hopowe, poza produkcjami TEDEgo nie pojawiają się w teledyskach - skupiają się głównie na szerokim gronie ambasadorów związanych po prostu ze sportem lub popkulturą. Wszystkie kolekcje są limitowane i sprzedawane tylko w dwóch sklepach firmowych w Polsce (STOLICA.WARSAW i PLNY.WRO) oraz na jednej stronie internetowej (nie licząc oczywiście portali aukcyjnych). Kontrowersyjne, ironiczne, unikatowe, uniwersalne i czasem może trochę wulgarne - takie PLNY pokochały tłumy. Od 2011 Textyliom towarzyszy oddzielna, damska marka PLNY LALA, tworzona i prowadzona przez Elisę Minetti. Ten brand jest odważny i dedykowany dziewczynom, które lubią podkreślać swoją seksualność w wizerunku i czerpią z tego siłę. Marka wychodzi poza sztywną kategorię streetwearu dla dziewczyn, może pochwalić się zaskakującymi kolaboracjami choćby z Olką Osadzińską czy ekskluzywnym butikiem Moliera2. Każda kolejna partia znanej chyba wszystkim warszawiankom linii z ironicznym napisem „Warszawska Lala" wyprzedaje się w błyskawicznym tempie.@plnytextylia, @plnylala

PROSTO. Wear

Jak to jest, kiedy produkujesz kilka najprostszych koszulek z logotypem, żeby promować swoje nowe wydawnictwo i nagle okazuje się, że stworzyłeś coś, co każdy chce mieć? Cóż, Wojtek Sokół Sosnowski doskonale zna odpowiedź na to pytanie. Jak opowiada w wywiadzie udzielonym przy okazji 15-lecia jego wytwórni, PROSTO powstało właściwie trochę przez przypadek. Nikt się nie spodziewał, że ich promocyjne t-shirty narobią tyle zamieszania, ale kiedy w kolejnej partii trochę skomplikowali wzór i dodali jeszcze bluzy, które też od razu się rozeszły, było jasne, że powinni kontynuować.

Takie były początki marki w 2003 roku. Od tego czasu PROSTO zdążyło przejść przez trzy - już zupełnie nieprzypadkowe - linie, poeksperymentować z produkcją za granicą i zacząć sprzedawać pełnoprawną damską kolekcję. W tej chwili brand to dwie konkretnie stargetowane linie - Prosto, czyli streetwear oparty bardzo mocno na kreatywnych pomysłach i bieżących trendach i Prosto Klasyk, a więc po prostu sprawdzone, klasyczne wzory. Poza tym ma na koncie kilka kolaboracji z artystami (najświeższa: z tatuażystą DaweemBlowsem) i innymi markami - w tym choćby z Anią Kuczyńską czy LOUS. To zresztą niejedyne modowe powiązania marki - chyba nikt tak nie odzwierciedla jej stylu tak dobrze, jak Adam Kaszewski w lookbooku kolekcji SS16. „W PROSTO wiemy, co się dzieje, jesteśmy czujni. Nie robimy niczego wbrew sobie - pracujemy z ludźmi, którzy myślą podobnie do nas i mają otwarte głowy", zdradza Maciek Stępień z teamu marki - „To tyczy się zarówno kolaboracji, jak i wykonawców czy modeli w sesjach zdjęciowych, a to bezpośrednio przekłada się na wizerunek marki, która może wszystko."
@prostowear

KOKA - Always good stuff

„Nie popieramy, nie promujemy i nie propagujemy zażywania narkotyków, ale jeśli żyjesz równie mocno, jak działa koka, to nasze ubrania są właśnie dla ciebie", brzmi opis marki w jednym z internetowych butików.

Koka, której jednym ze współzałożycieli jest Pezet (Paweł Kapliński) powstała w 2010 roku i już wtedy sięgała po styl wczesnych lat 90. Wybór ani przypadkowy, ani modowy - ostatnie lata XX wieku to po pierwsze złoty czas dla polskiego hip-hopu a po drugie i chyba najważniejsze, bardzo ważny okres w prywatnym życiu Pezeta.

Nie znajdziecie tu koszulek z raperskimi cytatami, są za to antysystemowe hasła - z tą różnicą, że dla nich nie są tylko elementem popkultury a czymś, co sprawdzili na własnej skórze. Koka to przede wszystkim odbicie osobistych fascynacji, zajawek i miłości jej twórców. „Naszym zdaniem podstawą sukcesu w każdej dziedzinie jest pamiętanie o tym, kim się jest i skąd się pochodzi", tłumaczy Mambini z teamu kreatywnego Koki - „Dzięki temu to, co robimy z marką, jest autentyczne".

Przeszłość i doświadczenia ze zwykłego życia, w tym z okresu dojrzewania na ośce, to ważna część tożsamości brandu. Prawdziwym hołdem dla tego okresu była Koka 90 Collection i towarzyszące jej zdjęcia Karola Grygoruka, przedstawiające Pawła z ekipą z dawnych lat w ciuchach bardzo podobnych do tych, które nosili lub chcieli nosić. Nieprzypadkowa jest też lokalizacja sesji, bo okolice warszawskiego metra Ursynów to rejon ściśle związany z młodością Pezeta.

I choć ta historia jest bardzo męska - tak, jak cała marka początkowo dedykowana zwłaszcza chłopakom - to dzięki Mambini pod koniec lipca doszło do małej rewolucji. Światło dzienne ujrzała pierwsza całkowicie damska linia Koki. Jak się okazuje silne, świadome i nieszczególnie przejmujące się granicami estetycznymi czy geograficznymi dziewczyny też mają tu sporo do powiedzenia.
@kokaclothing

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Alkopoligamia

Alko' to w skrócie zbiór nieoczywistych powiązań, który (jak twierdzą twórcy) „mógł zaistnieć na styku muzyki miejskiej i małego biznesu, tylko w niej i nigdzie indziej".

Zaczęło się niewinnie: Dizkret ze Starego Miasta powiedział Mesowi, żeby zrobił koszulki. Tak po prostu. Kontekst ich pierwszych ubrań pozostawał bardzo muzyczny. Ciuchy były ilustracjami do tekstów Piotra, a sama nazwa marki odnosiła się do tytułu jego solowego debiutu. I tak od pomysłu rodzimego rapera przefiltrowanego przez wizję grafika, marka zmaterializowała się pod rękami warszawskiego krawca. Od 2006 roku Alkopoligamia lansuje swoją własną definicję lokalnego patriotyzmu.

Sama firma postrzega świat szeroko i kompleksowo. Wytwórnia pod swoimi skrzydłami skupia i raperów (wśród nich są między innymi jeden prawicowiec i jeden anarchista) i DJ-ów, działa na różnych płaszczyznach, od nagrań, przez produkcje ubrań i dodatków aż po własny browar. Lubią mieszać porządki. Muzycy są tu często grafikami (albo odwrotnie) - na przykład Mateusz Holak z Małych Miast zaprojektował dla nich linię skarpetek.

Ciuchy Alkopoligamii są poza mainstreamowymi trendami, choć nie oznacza to, że marka jest zupełnie na nie niewrażliwa: po prostu bierze z nich tylko to, co jest spójne z jej DNA. Motyw tęczy? Tak, ale jako mała kieszonka na t-shircie. Zresztą przekora to u nich to nic nowego - kiedy większość robiła czarne joggery, oni wypuścili kolorową serię Love your life. Nie oznacza to jednak, że nie biorą pod uwagę potrzeb swoich klientów - to wciąż jedna z niewielu marek o rapowym rodowodzie, która ma w ofercie casualowe ciuchy, idealne do pracy w korporacji.
@alkopoligamiacom

IAM. clothes

IAM.clothes powstało w myśl idei, że „gusta muzyczne nie powinny ograniczać". Twórcy marki - W.E.N.A (Michał Łaszkiewicz) i Zbyszek Niedziałek - nie chcą kategoryzować jej jako odzież hiphopowa, ale po prostu tworzyć wysokiej jakości produkt. „Ludzie, dla których istnieje nasza marka, są naturalnie podobni do nas, przywiązują dużą wagę do tego, w czym wychodzą z domu. Przez to wyrażają siebie. To oni nas inspirują", mówi Wudoe.

Debiutancka kolekcja, która pojawiła się na początku czerwca tego roku, jest dość bezpieczna: to cztery czarno-białe T-shirty nawiązujące do twórczości Michała, konkretnie do płyty Monochromy - pojawia się na nich m.in. motyw grafiki z okładki ostatniej EPki. Ale, jak zapowiada team, kolejna premiera nowej kapsułowej kolekcji, której możemy spodziewać się jeszcze przed końcem wakacji, odcina się od tej minimalistycznej strategii. W jakim ostatecznie kierunku rozwinie się IAM. clothes? Tego W.E.N.A. nie chce jeszcze zdradzić. Obserwujemy!
@iamclth

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Zdjęcia: Instagram, Karol Grygoruk

Tagged:
tede
sokół
pezet
wena
Ten Typ Mes
raperzy
mambini